W mieszkaniu 33-letniej Pauliny F. w Wąbrzeźnie (kujawsko-pomorskie) ujawniono martwy płód. Był schowany w zamrażarce. Najpewniej kobieta wzięła pigułki aborcyjne.
W hotelu w centrum Wąbrzeźna mieszka 36 rodzin. W jednym z wynajmowanych lokali mieszkała 33-letnia Paulina F. z dwójką dzieci – dwuletnim synem i roczną córką.
W poniedziałek wąbrzeska policja otrzymała zawiadomienie, z którego wynikało, że F. nie jest już w ciąży. W mieszkaniu, które wynajmowała miało znajdować się ciało dziecka.
Policjanci znaleźli zwłoki w zamrażarce. Były zawinięte w ręcznik. Z ustaleń „Faktu” wynika, że kobieta była w piątym miesiącu ciąży.
Zwłoki dziecka zabezpieczono. W czwartek odbędzie się sekcja.
Wąbrzeska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie pomocnictwa lub podżegania do aborcji. Podkreślono, że śledztwo toczy się w sprawie, nie przeciwko komuś.
– Postępowanie jest na wczesnym etapie. Wykonywane są czynności procesowe – powiedziała rok. Izabela Oliver, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Toruniu.
F. nie została zatrzymana. Przesłuchano ją w charakterze świadka i zwolniono do domu.
Śledczy ustalają, co dokładnie stało się w mieszkaniu Pauliny F. Obecne przypuszczenia wskazują, że kobieta zażyła tabletki, które wywołały przedwczesny poród.
„Nasz reporter był na miejscu makabrycznego odkrycia. Z relacji mieszkańców bloku wynika, że 33-latka wcześniej mieszkała w Wałczu i ok. 10 lat temu przeprowadziła się do Wąbrzeźna. Paulina F. z partnerem, Patrykiem N. (31 l.), wychowywała dwójkę dzieci. Mężczyzna, jak się dowiedzieliśmy, od trzech miesięcy przebywa w areszcie” – czytamy na fakt.pl.
Podczas jednej z ostatnich rozmów telefonicznych kobieta miała przekazać partnerowi informację o śmierci dziecka.
– Paulina F. miała mu opowiedzieć o tym, czego się dopuściła – powiedział jeden z mieszkańców Wąbrzeźna.
Wcześniej F. kilkukrotnie miała sygnalizować zamiar zamordowania swojego dziecka przed narodzeniem. Przekonywała, że w ten sposób „chce pomóc dziecku”. Rozmówcy „Faktu” podkreślali, że kobieta „miała problem z używkami”.
„Fakt” chciał porozmawiać z matką 33-latki. Ta odpowiedziała, że nie wie, jak to skomentować, nie była w stanie dłużej rozmawiać i zamknęła drzwi.
