Dwukrotny laureat Nagrody Pulitzera Nicholas Kristof opisał na łamach „New York Times” opisał świadectwa Palestyńczyków, których dotknęła przemoc seksualna ze strony izraelskiej. Rząd w Tel Awiwie grzmi i oskarża amerykańską gazetę o szerzenie „oszczerstw”.
Artykuł, o którym mowa, ukazał się w wydaniu „NYT” z pierwszej połowy maja. Autor umieścił w nim relacje 14 osób – kobiet i mężczyzn, którzy doświadczyli przemocy seksualnej ze strony izraelskiej. Opisane historie Palestyńczyków to świadectwa okrutnych aktów przemocy m.in. z użyciem rozmaitych przedmiotów. Są tam także historie tortur i upokarzania więźniów.
Wśród historii, które znalazły się w artykule, jest m.in. rozmowa z palestyńskim dziennikarzem, który ze strony izraelskich żołnierzy doświadczył gwałtów i tortur, które były nagrywane.
Nie są to pierwsze upublicznione historie tego typu. Podobne relacje pojawiały się już wcześniej – m.in. portal Middle East Eye opisywał raport West Bank Protection Consortium. Udokumentowano tam co najmniej 16 przypadków przemocy seksualnej. Dramaty te rozgrywały się na Zachodnim Brzegu.
Publikacja Kristofa jest jednak w pewnym sensie przełomowa, ponieważ – jak zwracają uwagę komentatorzy – „New York Times” w przeszłości podważał relacje Palestyńczyków dotyczące izraelskiej przemocy. Teraz na łamach tej gazety ukazały się szczegółowe opisy ich cierpień.
Autor zaznaczył, że rzeczywista skala podobnych przypadków może być znacznie wyższa. Odwoływał się m.in. do raportów organizacji zajmujących się prawami człowieka oraz do rozmów z izraelskimi prawnikami, którzy potwierdzają skalę przemocy.
Jednocześnie Kristof wskazał, że „nie ma dowodów, by izraelscy przywódcy wydawali rozkazy dotyczące gwałtów”. Cytował także izraelskich urzędników, którzy odrzucali podobne oskarżenia. Przypomniał też, na wstępie, o ataku terrorystycznym Hamasu na Izrael 7 października 2023 r. Jednocześnie wskazał, że przemoc Izraelczyków wymierzona w Palestyńczyków ma charakter systemowy i ma zmusić ich do przesiedleń.
Autor zaznaczył też, że Amerykanie finansują – z podatków – izraelski aparat bezpieczeństwa, więc także USA ponoszą „moralną współodpowiedzialność” za cierpienia Palestyńczyków.
Na tekst ostro zareagowało izraelskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Resort dyplomacji Izraela grzmiał, że tekst Kristofa to jedno „z najgorszych oszczerstw, jakie kiedykolwiek pojawiły się we współczesnej prasie”. I utrzymywał, że doszło do „odwrócenia ról”, ponieważ w ataku Hamasu to Izraelczycy byli ofiarami – a nie sprawcami – brutalnych gwałtów.
Co więcej, według izraelskiego ministerstwa tekst ten jest składnikiem „dobrze zorganizowanej kampanii antyizraelskiej”, która ma rzekomo doprowadzić do wpisania Izraela na czarną listę ONZ.
„Izrael będzie walczył z tymi kłamstwami prawdą — i prawda zwycięży” – oświadczono.
„Wywiady z 14 kobietami i mężczyznami zostały potwierdzone przez innych świadków, kiedy tylko było to możliwe, oraz przez osoby, którym ofiary powierzyły swoje historie — w tym członków rodzin i prawników” – oświadczył natomiast rzecznik „New York Times” Charlie Stadtlander.
Zapewnił też, że „szczegóły były dokładnie sprawdzane”, ponadto przedstawione relacje Palestyńczyków „zestawiono z doniesieniami medialnymi, niezależnymi badaniami organizacji praw człowieka, ankietami oraz w jednym przypadku – z zeznaniami dla ONZ”.
„Konsultowano się także z niezależnymi ekspertami podczas całego procesu zbierania i weryfikowania faktów” – dodał Stadtlander.
