Szczegółowe informacje w sprawie relokacji amerykańskich żołnierzy posiada Biuro Bezpieczeństwa Narodowego – powiedziała w sobotę doradczyni prezydenta Barbara Socha. Zadeklarowała także wsparcie przez BBN działań ministerstwa obrony w tej sprawie.
Doradczyni prezydenta została zapytana w sobotę w Programie Trzecim Polskiego Radia o to, czy do kancelarii prezydenta dotarły precyzyjne informacje dotyczące amerykańskich wojsk w Polsce.
– Te szczegółowe informacje posiada Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Natomiast z tego, co możemy powiedzieć publicznie, sprawa wygląda w moim przekonaniu dosyć niepokojąco – powiedziała Socha.
Przypomniała, że „Amerykanie zapowiadali wielokrotnie proces rotacji wojsk oraz to, że będą ograniczać swoje siły, szczególnie na terenie Niemiec, a polska współpraca z żołnierzami amerykańskimi odbywa się na podstawie umowy o wzmocnionej współpracy z 2020 r., zgodnie z którą kwestie procedury rotacji sił są ustanawiane, koordynowane, ustalane pomiędzy Ministerstwem Obrony Narodowej Polskim a Pentagonem”.
– To są pewne zawirowania, bo mamy część stałą sił amerykańskich, około 5 tys. żołnierzy, głównie obsługa bazy antyrakietowej w Redzikowie i elementy logistyczne, przywódcze, zarządzanie w Poznaniu; ale mamy ten komponent niestały – i to są komponenty wielodomenowe, i wojska powietrzne, i różne inne – powiedziała. – Jeżeli te wojska się przemieszczają, to był taki moment, czy jest taki moment, ja właśnie nie wiem, czy to okienko, mówiąc kolokwialnie, już się zamknęło na to, żeby MON zaproponował nowe miejsca, nowe pomysły na rozmieszczenie tych sił amerykańskich – dodała.
Doradczyni prezydenta stwierdziła, że „nerwowe ruchy ministra obrony narodowej sugerują, że coś zostało przegapione”. – Mam nadzieję, że to jest zawirowanie logistyczno-techniczne i że tutaj MON zareaguje prawidłowo i ośrodek prezydencki BBN będzie mógł to wspierać, na co oczywiście jesteśmy otwarci i gotowi robić w każdym momencie – podsumowała.
Agencja Reutera poinformowała w piątek, powołując się na dwóch amerykańskich urzędników, wypowiadających się anonimowo, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski. Z kolei CNN podał, powołując się na źródła w resorcie wojny USA, że decyzja szefa Pentagonu Pete’a Hegsetha o wstrzymaniu planowanej rotacji amerykańskiej brygady pancernej była częścią serii ruchów mających zredukować liczbę sił USA w Europie.
Do sprawy wstrzymania rotacji wojsk USA odniósł się w amerykańskiej Izbie Reprezentantów dowódca US Army generał Christopher LaNeve. – Otrzymaliśmy instrukcje dotyczące redukcji sił. (…) uznaliśmy, że najbardziej sensowne byłoby, aby ta brygada nie wysyłała swoich sił na teatr działań – powiedział. – Będziemy nadal ściśle współpracować z generałem Grynkewichem (Alexusem, dowódcą sił USA w Europie) i jego zespołem, aby zapewnić mu odpowiednie siły od nas – dodał.
Informacja o wstrzymaniu rozmieszczenia w Polsce kolejnej zmiany brygady wywołała reakcje ze strony polskiego rządu; podczas piątkowej konferencji premier Donald Tusk zapewnił, że on i wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz są w kontakcie m.in. z gen. Grynkewichem i sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte. – Te decyzje mają charakter logistyczny i nie wpłyną na bezpieczeństwo Polski – zapewnił.
