Strona głównaWiadomościPolskaNie żyje Krzysztof Piesiewicz. Był oskarżycielem posiłkowym w procesie morderców Popiełuszki, a...

Nie żyje Krzysztof Piesiewicz. Był oskarżycielem posiłkowym w procesie morderców Popiełuszki, a jego matkę w zemście zamordowali nieznani sprawcy

-

- Reklama -

W wieku 80 lat zmarł scenarzysta filmowy, współautor scenariuszy do 17 filmów Krzysztofa Kieślowskiego, prawnik i polityk Krzysztof Piesiewicz. Zasłynął jako odważny obrońca opozycjonistów w PRL. Był oskarżycielem posiłkowym w procesie morderców ks. Jerzego Popiełuszki.

Krzysztof Piesiewicz urodził się 25 października 1945 r. w Warszawie. Zgodnie z wolą ojca, adwokata, po maturze w II Liceum Ogólnokształcącym im. Stefana Batorego zdawał na prawo. Jednocześnie, w tajemnicy, złożył papiery do szkoły aktorskiej, ale się nie dostał.

Ukończył Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Był obrońcą w procesach politycznych w PRL, m.in. w procesie działaczy „Solidarności” i Konfederacji Polski Niepodległej. W 1985 r. był pełnomocnikiem oskarżycieli posiłkowych w procesie oficerów SB sądzonych za uprowadzenie i zabójstwo ks. Jerzego Popiełuszki. Był też obrońcą Ryszarda Kuklińskiego.

Gdy poznał reżysera Krzysztofa Kieślowskiego, otworzyła się przed nim szansa na realizację artystycznych pasji. Zasłynął jako współautor scenariuszy do filmów mistrza kina metafizycznego. W 1982 r. Kieślowski przymierzał się do filmu o sądach. Chciał poradzić się jakiegoś dobrego adwokata, jak wejść z kamerą na proces. Poznała ich ze sobą słynna reportażystka Hanna Krall.

„Miał wyjątkową łatwość snucia historii. Inteligentny, nieprawdopodobnie oczytany. Od razu pomyślałam o Kieślowskim. Jak by mu się przydał ktoś taki! Piesiewicz posiadał to, czego Krzysztofowi brakowało: potrafił wymyślać. Brał maleńki szczegół z życia, a potem rozhaftowywał to, rozbudowywał… Robił z tego to, na czym Krzysztofowi tak bardzo zależało: nadwyżkę metafizyczną” – wspominała Krall („Kieślowski. Zbliżenie”, Katarzyna Surmiak-Domańska).

Dla reżysera Piesiewicz był nie tylko kopalnią pomysłów, ale też bratnią duszą. Połączyła ich przyjaźń. Współtworzył scenariusze do 17 filmów Kieślowskiego, wśród nich są „Bez końca” (1984), „Dekalog” (1988), „Podwójne życie Weroniki” (1991) oraz „Trzy kolory: Niebieski” (1993), „Trzy kolory: Biały” (1993) i „Trzy kolory: Czerwony” (1994). Za scenariusz filmu „Trzy kolory. Czerwony” Piesiewicz otrzymał nominację do Oscara.

Był członkiem instytucji i organizacji zajmujących się kulturą, m.in. Amerykańskiej Akademii Filmowej, Rady Etyki Mediów, Rady Programowej Telewizji Polskiej SA oraz rady programowej Studium Generale Europa przy Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Zasiadał w jury konkursu głównego na 49. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes (1996).

Po 1989 r. Piesiewicz przez pięć kadencji zasiadał w Senacie. Jako członek izby wyższej polskiego parlamentu angażował się w prace komisji związanych z kulturą, mediami i prawami człowieka. Był również jednym z producentów wykonawczych (wraz z Maciejem Musiałem) filmu Asghara Farhadiego „Historie równoległe”, który ma szansę na Złotą Palmę podczas trwającego obecnie 79. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes. To historia inspirowana szóstym odcinkiem „Dekalogu” Kieślowskiego. Grają w niej Isabelle Huppert, Virginie Efira, Vincent Cassel, Pierre Niney i Catherine Deneuve.

W 1989 roku, nieznani do dziś sprawcy, zamordowali jego 82-letnią matkę, Anielę. 22 lipca 1989 roku mieszkaniu na warszawskiej Starówce. Sprawcy skrępowali kobietę w identyczny sposób, w jaki związano księdza Jerzego Popiełuszkę — używając tzw. „duszenia po włosku”. Z mieszkania kobiety nic nie zginęło, co wykluczało motyw rabunkowy.

Jego kariera polityczna de facto zakończyła się w 2009 roku, gdy „Super Express” opublikował nagranie, na którym widać, jak Piesiewicz jest przebrany za kobietę i w towarzystwie dwóch innych kobiet wciąga nosem biały proszek ze stołu. Twierdził, że był szantażowany, wpłacił szantażystom w sumie 550 tys. zł, a gdy zażądali jeszcze 1,5 mln zł, zgłosił sprawę do prokuratury. Finalnie nagrania ujrzały światło dzienne.

Krzysztof Piesiewicz zmarł w wieku 80 lat.

Najnowsze