Strona głównaWiadomościPolskaBacowie narzekają na brak rąk do pracy

Bacowie narzekają na brak rąk do pracy

-

- Reklama -

W niedzielę w sanktuarium maryjnym w Ludźmierzu symbolicznie rozpoczęto sezon pasterski. Mszy św. przewodniczył metropolita krakowski kard. Grzegorz Ryś. Mimo dużego popytu na oscypki bacowie zwracają uwagę na braki kadrowe i załamanie rynku wełny.

W czasie homilii kard. Ryś zwrócił uwagę, że zbieżność Święta Bacowskiego z Niedzielą Dobrego Pasterza ma szczególną wymowę i skłania do modlitwy zarówno za baców i pasterzy, jak i o nowe powołania, ponieważ ich brak sprawiłby, że przesłanie Ewangelii stałoby się mniej czytelne.

Metropolita krakowski przypomniał, że w czytanym fragmencie Ewangelii św. Jana Jezus nie tylko mówi o sobie jako Dobrym Pasterzu, ale określa się również jako brama do owczarni. Jak podkreślił, oznacza to, że każdy, kto wchodzi do Kościoła, czyni to wyłącznie przez Chrystusa.

Kard. Ryś wskazał, że zgodnie z Ewangelią pasterz prowadzi owce, idąc przed nimi i wyznaczając drogę. Jak mówił, oznacza to gotowość do pierwszeństwa w odpowiedzialności, podejmowania ryzyka oraz dźwigania ciężarów. Podkreślił, że zasada ta nie dotyczy wyłącznie duchownych, ale odnosi się do każdego, także rodziców, ponieważ Kościół buduje się na świadectwie życia. – Prowadzisz innych, ale przede wszystkim w ten sposób, jak żyjesz sam – mówił.

- Prośba o wsparcie -

Jak podkreślają bacowie, rozpoczęcie sezonu pasterskiego – które w niedzielę ma symboliczny wymiar w Ludźmierzu – to nie tylko wydarzenie religijne, ale także ważny moment dla całej branży. – Owce na Podhalu były, są i będą, bo bez nich nie ma ani oscypka, ani naszej tradycji, z której wyrastamy – powiedział PAP Jędrzej, jeden z baców z okolic Nowego Targu.

Jednocześnie hodowcy zwracają uwagę na narastające problemy z pozyskaniem pracowników do pracy przy owcach. – Największy kłopot to ludzie do pracy. Nie ma juhasów, młodzi nie chcą iść w góry na całe lato. Nawet jeśli jest praca i dobry zarobek, chętnych brakuje – podkreślił inny baca.

Jak zaznaczają bacowie, popyt na oscypki i inne wyroby owczarskie jest bardzo duży, szczególnie w sezonie turystycznym. Z drugiej strony praktycznie załamał się rynek wełny – zwraca uwagę hodowca owiec z Czarnego Dunajca. – Wełna dziś nic nie kosztuje. Trzeba ją oddawać albo dopłacać do utylizacji, bo nikt jej nie chce – mówi. Problem pogłębiło zamknięcie w ubiegłym roku ostatniej przędzalni w Zakopanem, co w praktyce zakończyło lokalny skup i przerób surowca.

W Małopolsce trwa wyraźne ożywienie tradycyjnego pasterstwa, a dane Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa pokazują, że region pozostaje najważniejszym ośrodkiem hodowli owiec w Polsce. W województwie utrzymywanych jest ponad 74,6 tys. owiec – najwięcej w kraju. Szczególne znaczenie ma Podhale, przede wszystkim powiaty nowotarski i tatrzański, gdzie owczarstwo pozostaje elementem wielowiekowej tradycji oraz produkcji regionalnej, takiej jak oscypek, bryndza czy jagnięcina.

Jednocześnie dane z powiatu tatrzańskiego wskazują na długofalowy trend spadkowy. Liczba owiec w ciągu ostatnich 20 lat zmniejszyła się tam o ok. 40 proc. W samym powiecie tatrzańskim pogłowie wynosi obecnie blisko 16,5 tys. sztuk, podczas gdy w 2006 r. było to ok. 28 tys. W powiecie nowotarskim utrzymuje się natomiast wzrost – obecnie hodowanych jest ok. 35 tys. owiec wobec ok. 30 tys. 20 lat temu.

Dominującą rasą owiec na Podhalu jest polska owca górska, której mleko wykorzystywane jest do produkcji oscypka. Istotny udział ma również cakiel podhalański – stara rasa dobrze przystosowana do warunków górskich. W powiatach nowotarskim i tatrzańskim koncentracja tych ras należy do najwyższych w kraju.

Na tle tradycyjnych ras górskich pojawia się także – choć na razie marginalnie – zainteresowanie rasami niszowymi i egzotycznymi, takimi jak owce kameruńskie czy barbados, co może świadczyć o rozwoju hodowli hobbystycznych.

Bacowie podkreślają jednak, że o sile regionu nadal decyduje tradycyjny model wypasu powiązany z kulturą i turystyką. To on sprawia, że Małopolska, a zwłaszcza Podhale, pozostaje jednym z filarów krajowego owczarstwa mimo zmieniających się warunków ekonomicznych.

Zgromadzenie Ogólne ONZ ogłosiło rok 2026 Międzynarodowym Rokiem Pastwisk i Pasterzy.

Źródło:PAP

Najnowsze