Nadzieje na dyplomatyczny przełom w izraelsko-amerykańskiej wojnie z Iranem słabły w niedzielę, a rozmowy mające na celu zakończenie konfliktu utknęły w martwym punkcie. Teheran i Waszyngton pozostały na swoich stanowiskach.
Oczekuje się, że irański minister spraw zagranicznych powróci do Islamabadu w niedzielę, co wzbudza nadzieje na wznowienie dialogu, mimo odwołania wizyty wysłanników Donalda Trumpa Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera w Pakistanie.
Tymczasem na froncie libańskim premier Izraela Benjamin Netanjahu nakazał armii „ mocny” atak na Hezbollah jeszcze w sobotę wieczorem. Stało się to po tym, jak armia doniosła o całej serii naruszeń zawieszenia broni.
Rozejm między Izraelem a Hezbollahem został przedłużony o trzy tygodnie przez prezydenta USA w czwartek wieczorem po rozmowach przedstawicieli Izraela i Libanu w Waszyngtonie. Jest teraz wystawiany na ciężką próbę.
Libańskie Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że sześć osób zginęło w izraelskich nalotach, a jak podały libańskie media, Izrael zaraz po ostrzeżeniu rozpoczął atak na południowy Liban. Premier Netanjahu uważa jednak, że to Hezbollah „demontuje” rozejm w Libanie. Armia izraelska nakazała ewakuację siedmiu wiosek w południowym Libanie.
Dodajmy, że co najmniej trzy osoby, w tym kobieta, zostały w niedzielę zabite przez izraelską armię w Strefie Gazy, o czym poinformowała lokalna Obrona Cywilna.
Źródło: RTBF

