Gorski Karabach, czyli Arcach to do niedawna siedziba Ormian, którzy zostali wyparci z tej enklawy przez Azerów. Obecnie w całym regionie dziedzictwo ormiańskie jest zagrożone, jeśli już nie zostanie całkowicie zniszczone. Świat odwraca oczy, bo Azerbejdżan jest obecnie ważnym krajem geostrategicznych gier.
Benjamin Blanchard, dyrektor generalny organizacji SOS Chrétiens d’Orient alarmuje, że prezydent Ilham Alijew roni, to co obiecał i Arcach to dla niego teraz „ziemia Azerbejdżanu”, a cała Armenia to po prostu „Azerbejdżan Zachodni”.
Upadek Górskiego Karabachu nastąił w 2023 roku i nastąpił po nim exodus Ormian. Uciekło około 120 000 Ormian, którzy tam mieszkali, a Azerbejdżan rozpoczął prawdziwą „dezormizację” regionu. Miasta zmieniły nazwy: Stepanakert to Chankendi, Martakert to Aghdara, Martuni – Chodżawend i tak dalej.
Tra też niszczenie ormiańskiego dziedzictwa Arcachu. Niedawno zdjęcia satelitarne potwierdziły, że ormiańska katedra Matki Boskiej w Stepanakercie została zniszczona w ostatnich tygodniach. Na początku kwietnia kościół św. Jakuba w tym samym mieście został po prostu zburzony.
Chodzi o likwidację śladów ormiańskiej tożsamość Karabachu i jego historyczne wymazanie. Niszczone są chaczkary, kościoły i klasztory. Niektóre budynki sakralne są przerabiane na styl azerski i islamski. Karbowane dachy charakterystyczne dla architektury ormiańskiej, są zastępowane dachami okrągłymi, mniej wyrazistymi i bardziej odpowiadającymi ich nowej funkcji meczetów.
O tych faktach warto przypomnieć, choćby z tego powodu, że 24 kwietnie przypadała rocznica ludobójstwa Ormian z 1915 roku dokonana przez Turków. Zniszczenie katedry w Stepanakercie poruszyło chrześcijański świata, i nawet Stolic Apostolska wezwała społeczność międzynarodową do „podjęcia zdecydowanych kroków w celu położenia kresu temu, co można określić jedynie mianem zbrodni kulturowych”.
Tymczasem premier Armenii Nikola Paszynian w trakcie kampanii wyborczej odmówił złożenia ostrego protestu. „Musimy podchodzić do tych kwestii z ostrożnością, ponieważ są one mieczem obosiecznym. Biorąc pod uwagę nasze dotychczasowe doświadczenia, nie sądzę, abyśmy uczynili z tego temat do dyskusji międzynarodowej ” – oświadczył premier na konferencji prasowej. W tle jest znaczna przewaga militarna Azerbejdżanu i dwuznaczna postawa Rosji, która jest w regionie „obrońcą chrześcijaństwa”, ale tylko wtedy, kiedy nie narusza to jej interesów…
Źródło: Valleurs

