Strona głównaWiadomościPolskaAdwokat od "trumien na kółkach" jednak trafi do więzienia? "Uchyla się od...

Adwokat od „trumien na kółkach” jednak trafi do więzienia? „Uchyla się od odpowiedzialności i nie odbiera korespondencji”

-

- Reklama -

Paweł K., znany jako „adwokat od trumien na kółkach” stara się o odbycie niskiej kary w systemie dozoru elektronicznego. Miałby tzw. „bransoletkę” i nie musiałby spędzić czasu pozbawienia wolności w więzieniu po tym, jak pięć lat temu spowodował wypadek samochodowy, w którym zginęły dwie kobiety. Rodziny ofiar są oburzone, a ich pełnomocnik stwierdził, że „nie zapłacił pokrzywdzonym ani złotówki z zasądzonej rekompensaty”.

Paweł K. został skazany na pozbawienie wolności. Karę skrócono z dwóch lat do półtora roku. Jednak adwokat od „trumien na kółkach” nie zamierza iść do więzienia.

K. stara się, by pozbawienie wolności odbywało się w formie dozoru elektronicznego.

– Złożył wniosek o dozór elektroniczny, a jednocześnie nie wykonał wyroku pierwszej i drugiej instancji i nie zapłacił ani złotówki pokrzywdzonym – powiedział Karol Rogalski, prawnik reprezentujący rodziny zmarłych w wypadku kobiet.

- Prośba o wsparcie -

Podkreślił też, że K. „nie zwrócił kosztów sądowych procesu, uchyla się od odpowiedzialności i nie odbiera korespondencji”.

– Rozpoczynamy egzekucję komorniczą oraz informujemy sąd penitencjarny w Łodzi, by zastanowił się, czy powinien otrzymać bransoletkę, skoro nie respektuje i nie wykonuje orzeczenia sądowego – zwrócił uwagę prawnik.

We wrześniu 2021 roku a drodze Barczewo-Jeziorany doszło do wypadku. Paweł K. prowadząc mercedesa przejechał podwójną ciągłą linię, zjechał na przeciwny pas ruchu i uderzył w jadące z naprzeciwka audi. Kierująca pojazdem Anna T. i jej pasażerka Barbara N. zginęły na miejscu. Sprawca nie odniósł żadnych obrażeń.

Nazajutrz opublikował w sieci nagranie, w którym opisał wypadek jako „konfrontację bezpiecznego samochodu z trumną na kółkach”. Ostatecznie przestępstwo zakwalifikowano jako nieumyślne i skrócono wyrok do 1,5 roku pozbawienia wolności.

Skandal wywołało także uzasadnienie, w którym sędzia ocenił, że oskarżony jechał samochodem „powszechnie odbieranym jako wypas”. Jego zdaniem, prowadząc taki pojazd można nie mieć wrażenia prędkości i ulec złudnemu wrażeniu, że jedzie się bardzo wolno.

– Może to również w jakiś sposób usypia czujność kierowcy, że wydaje mu się, że wszystko jest w porządku – przekonywał sędzia Karol Radaszkiewicz.

Rodziny zmarłych są oburzone próbami migania się od więzienia oraz faktem, że Paweł K. nie wywiązuje się z innego postanowienia sądu.

– W momencie ogłoszenia prawomocnego wyroku pieniądze powinny znaleźć się na koncie. To w sumie około 150 tys. zł dla rodzin ofiar. Skoro nie realizuje prawomocnego wyroku w zakresie rekompensat, powinien odbywać karę pozbawienia wolności w więzieniu, a nie w domu – podsumował Karol Rogalski, prawnik reprezentujący rodziny zmarłych w wypadku kobiet.

Najnowsze