Zaginęła 17-latnia Wiktoria Iga Polnicka z Białegostoku. Wyszła z domu we wtorek 14 kwietnia i od tamtej pory nie nawiązała żadnego kontaktu z rodziną – mniej więcej taki komunikat opublikowała policja, a wiadomość kolportowano w mediach społecznościowych. Na apel opublikowany przez Radio Białystok odpowiedziała… poszukiwana.
„Policjanci proszą o pomoc w poszukiwaniu zaginionej 17-latki z Białegostoku. Wiktoria Iga Polnicka wyszła z domu we wtorek (14.04) i od tamtej pory nie nawiązała żadnego kontaktu z rodziną” – napisała policja i prosiła wszystkich mogących posiadać jakieś informacje w tej sprawie o przekazanie ich funkcjonariuszom.
Nieoczekiwanie w internecie odezwała się sama zainteresowana. „Nie uciekłam tylko matka kazała mi wypi***alac z domu, kontakt mam z każdym farmazony” – napisała 17-latka.
Sytuacja nie jest jednak wcale śmieszna. Internauci na początku murem stanęli za 17-latką i dziwili się postępowaniu matki. Kobieta postanowiła również udzielić się w komentarzach. Jak twierdzi, jej córka nie respektuje żadnych zasad w domu, przestała chodzić do szkoły, ma dziecko, którym się w ogóle nie opiekuje.
„Do każdej osoby która nie ma bladego jak matka może każe wyper… Dziecku . A no tak . Córka zna zasady obowiązujące w domu , pierwsza i podstawowa chodzić do szkoły , druga zajmować się dzieckiem swoim nie moim , wracać na czas i meldować się co do miejsca pobytu . A w momencie w którym młody człowiek łamie je wszystkie na raz nie jednokrotnie to każdemu normalnemu człowiekowi mogą puścić nerwy . Komentarze osób ,, popierających ,, Wiktorię są krzywdzące dla mnie jako jej matki . Bo jako rodzic robię wszystko aby ona i jej dziecko nie mieli najgorzej , aby skończyła szkołę i się usamodzielniła” – odpowiedziała na krytykę matka (pisownia oryginalna).
W kolejnych wpisach zapewniła, że jako rodzice starają się ogarnąć jej problemy, które narastały od dłuższego czasu. „Dodatkowo napisze że w momencie w którym padły moje słowa córki nie było w domu a ja zajmowałam się jej dzieckiem” – podkreśliła.



