Działacze „Solidarności” protestowali w Łodzi przeciwko unijnej polityce klimatycznej. Ostrzegali przed narastającym kryzysem i falą zwolnień – taki scenariusz przewidują, jeśli rządzący nadal będą chodzić na pasku klimatystów.
Uczestnicy zgromadzenia przynieśli ze sobą transparenty wzywające do zatrzymania grupowych zwolnień w regionie, powstrzymania postępującego ubóstwa oraz zaniechania eksperymentów klimatycznych, które ich zdaniem odbywają się kosztem zwykłych ludzi i krajowego przemysłu. W trakcie wydarzenia odczytano oficjalne stanowisko Zarządu Regionu Ziemi Łódzkiej, w którym wprost oskarżono polski rząd o bierność wobec pogarszających się warunków życia i pracy.
„Obecna sytuacja społeczno-gospodarcza uderza przede wszystkim w pracowników, a brak zdecydowanych działań ze strony rządu RP prowadzi do pogłębiania kryzysu i narastania frustracji społecznej” – brzmiał fragment dokumentu.
Związkowcy podkreślili, że wygaszanie działalności zakładów i ograniczanie produkcji jest bezpośrednim efektem wdrażania unijnej polityki klimatycznej, która drastycznie zwiększa koszty prowadzenia działalności gospodarczej i powoduje jej przenoszenie do krajów spoza Unii Europejskiej.
– W tym momencie nie wolno stać biernie i nie wolno się przypatrywać tej chorej ideologii wprowadzania Zielonego Ładu czy ETS-u, która tak naprawdę nie ma nic wspólnego z ekologią, a tylko z biznesem, który niszczy nasze codzienne życie – mówił Waldemar Krenc, przewodniczący Regionu Ziemia Łódzka NSZZ „Solidarność”.
– Transformacja energetyczna nie może odbywać się kosztem pracowników i całych regionów przemysłowych. Musimy mieć na to czas. Nie może być tak, że urzędnicy co miesiąc zmieniają zdanie i przyspieszają cele redukcji emisji do 90%, żeby zdążyć do 2040 roku. To nie jest odpowiedzialna polityka – tak z kolei mówił Maciej Kłosiński, jeden z protestujących.
Demonstranci wskazywali, że branże energochłonne w Polsce tracą konkurencyjność wobec podmiotów spoza Unii Europejskiej, które nie ponoszą porównywalnych kosztów regulacji środowiskowych.

