Strona głównaWiadomościŚwiatZnani przemytnicy migrantów przegrali w sądzie, ale nadal mają wsparcie polityczne lewicy...

Znani przemytnicy migrantów przegrali w sądzie, ale nadal mają wsparcie polityczne lewicy i pieniądze

-

- Reklama -

We Francji miała miejsce ciekawa rozprawa przeciw organizacji SOS Méditerranée. Organizacja ta przedstawia się jako „humanitarna”, ale jej główna działalność to ściąganie przez Morze Śródziemne migrantów z Północnej Afryki. W dodatku korzysta z licznych dotacji publicznych, co pokazuje swoistą schizofrenię Francji, która jednocześnie „walczy z nielegalną imigracją” i ją zarazem w taki sposób dotuje.

Zjednoczenie Narodowe postanowiło jednak powiedzieć – „sprawdzam” i zaskarżyło jedną z takich dotacji dla SOS Méditerranée podarowaną przez rządzone przez socjalistów miasto Saint Nazire. Sprawa oparła się, aż o Radę Stanu.

- Reklama -

Sąd Najwyższy uchylił dotację, ale nie nakazał jednak zwrotu 10 000 euro, których domagał się skarżący przedstawiciel Zjednoczenia Narodowego (RN). Z kolei socjalistyczny mer miasta ze swojej strony zapowiedział, że nie tylko będzie kontynuował pompowanie pieniędzy w SOS, ale nawet zwiększy wsparcie dla tej organizacji pozarządowej.

Jednak dotacja 9 października 2020 r. zatwierdzona przez radę miejską Saint-Nazaire dla SOS Méditerranée została uchylona przez Radę Stanu. Pieniądze przyznano na „ratowanie migrantów na morzu”. Decyzję zaskarżył Gauthier Bouchet, radny regionalny i delegat departamentu Zjednoczenia Narodowego (RN) w regionie Loire-Atlantique. Wniósł jednak sprawę do sądu jako „lokalny podatnik”.

- Prośba o wsparcie -

Uznał tego typu dotację za naruszenie neutralności służby publicznej i zażądał zwrotu środków. Jego skarga została początkowo odrzucona przez Sąd Administracyjny w Nantes, ale po apelacji została częściowo uwzględniona przez Radę Stanu.

Najwyższy sąd administracyjny uchylił dotację ze względu na problem z przeznaczeniem dotacji, bo uchwała rady miasta „nie przewiduje żadnych konkretnych mechanizmów kontrolnych, które zapewniłyby, że pieniądze są wykorzystywane „wyłącznie na międzynarodowe humanitarne operacje poszukiwawczo-ratownicze na morzu, z wyłączeniem innych działań stowarzyszenia”.

Rada Stanu nie zażądała jednak zwrotu 10 000 euro, ponieważ SOS Méditerranée nie jest ani podmiotem prawa publicznego, ani organizacją prywatną odpowiedzialną za zarządzanie usługami publicznymi.

„Pieniądze publiczne nie należą do wybranych polityków, lecz do narodu francuskiego. Dlatego wszelkie dotacje muszą być ściśle regulowane, kontrolowane i uzasadnione interesami lokalnymi ” – napisał w komunikacie prasowym Gauthier Bouchet, kandydat Zjednoczenia Narodowego w Donges, sąsiednim mieście.

Jednak mer David Samzun (Partia Socjalistyczna) oświadczył: „Jestem bardzo zdeterminowany. Będziemy nadal dotować SOS Méditerranée. Określimy cel, aby uniknąć krytyki, bo obowiązkiem miasta portowego takiego jak nasze jest pomoc”.

Mer zdecydował o zwiększeniu dotacji wypłacanej organizacji pozarządowej w tym roku, prawdopodobnie do 14 000 euro . W 2024 roku kwota ta i tak wzrosła już do 12 000 euro. Debata wokół dotacji wypłacanych SOS Méditerranée regularnie trafia na pierwsze strony gazet. Pod koniec 2024 roku podobne dotacje zostały anulowane również w Marsylii z tego samego powodu, iż ich cel nie został jasno określony. W Marsylii stało się to nawet tematem kampanii wyborczej do samorządu, a prawicowo-centrowa kandydatka Martine Vassal obiecała w swoim programie, że nie przekaże „ani centa” tej „przemytniczej” organizacji.

Źródło:Le Figaro

Najnowsze