Przy okazji dość dziwnej dyskusji o IQ mieszkańców Indii, ktoś porzucił „ważne informacje” o tym, czym jest Intelligence Quotient. Tak czułem, że dzisiejsza anty-cywilizacja potrafi zepsuć coś nawet tak prostego jak wskaźnik IQ. Stało się tak oczywiście z powodu d***kracji. Dawniej niezależni uczeni z ciekawości („Ciekawość to prosta droga do piekła”) robili takie badania – podobnie jak np. badali wzrost ludzi. Niektórzy królowie takie wyniki czytywali – z czystej ciekawości, bo do niczego nie może to być potrzebne. Czasami nawet za to płacili. Oczywiście: płacili za prawdę – bo po co komu potrzebne fałszywe wyniki, skoro nawet prawdziwe są w praktyce bezużyteczne?
JANUSZ KORWIN-MIKKE
Dziś mamy d***krację, więc wszędzie wkracza polityka. I pokazanie – na przykład – że Niemcy są bardziej inteligentni od Francuzów, powoduje, że d***tycznie wybrani Przedstawiciele Narodu Francuskiego odrzucają takie wyniki jako nieprawdziwe – i zamawiają własne badania. Ponieważ nie ma już prawie niezależnych uczonych, tylko tzw. „pracownicy naukowi” na etatach – więc oczywiście łatwo znajdują takich, którzy zrobią badania wykazujące, że jest to nieprawda, a Francuzi są nawet nieco inteligentniejsi.
Wystarczy nieco zmienić metodykę badań. Np. robić je po wypiciu pół litra wina, co wydobywa z człowieka prawdziwą inteligencję (ale, oczywiście, nie piwa!).
Wiadomo, że najniższą inteligencję mają Pigmeje i australijscy Aborygeni. Ponieważ w dzisiejszej, cokolwiek dziwnej d***kracji nie wolno obrażać mniejszości, więc publikowanie takich danych w Kongo czy Australii jest niedopuszczalne.
Jeśli tak dalej pójdzie, nie będzie dopuszczalne publikowanie danych o wzroście – no, bo jakże przyznać, że Francuzi są średnio niżsi od Niemców? To uwłacza godności narodowej Francuzów!
To nie są żarty. Po moim słynnym wystąpieniu w Parlamencie Europejskim („Kobiety zarabiają mniej, bo są słabsze, niższe i mniej inteligentne od mężczyzn”) na całym świecie odbywały się na ten temat dyskusje – i na jakimś amerykańskim uniwersytecie jakaś kobieta nieopatrznie powiedziała: „Ale ten Korwin-Mikke w jednym ma rację: jesteśmy niższe…”.
…i natychmiast została pobita przez feministki!
Badania IQ nieodmiennie wykazywały niższą inteligencję kobiet i było to w każdym podręczniku psychologii. Niestety: kobiety uzyskały prawo głosu w wyborach, więc okazało się to sprzeczne z Zasadami Nowej, Lepszej D***kracji. Dlatego nowoczesne podręczniki żadnych badań nie publikują, zadowalając się stwierdzeniem, że OCZYWIŚCIE kobiece IQ jest takie same jak męskie.
Podobnie z Murzynami. Niestety: Murzyni w USA uzyskali prawo głosu, więc badania pokazujące drastyczną różnicę inteligencji Białych i Czarnych okazały się sprzeczne z zasadami Nowej Lepszej D***kracji. Dla mnie, który w młodości wierzyłem w USA i obiektywną naukę na Zachodzie, szokiem była (chyba jeszcze w latach 60) wypowiedź prezesa Fundacji Forda, że nie da pieniędzy na badania, jeśli MOGŁOBY z nich wyniknąć, że inteligencja AfroAmerykanów jest niższa niż inteligencja EuroAmerykanów!
W komunizmie, do którego Ludzkość dąży, ma być równość; i koniec!
Niestety: Rzeczywistość skrzeczy, resztki niezależnych uczonych robią jakieś badania, czasem nawet, o zgrozo, robią to pracownicy naukowi na etatach (często przekonani, że wyjdzie im, że jest równo – i potem tracą Wiarę w Postęp i Równość…); czasem nawet nie są potem (o zgrozo!) wyrzucani z tych posad. Rektor Uniwersytetu Stanforda, który nieopatrznie wyjaśnił, że kobiety otrzymują mniej nagród Nobla, „bo kobiety mniej nadają się do pracy naukowej”, został oczywiście wyrzucony z funkcji – ale, o zgrozo, pozostał profesorem na tej prestiżowej uczelni – i nawet (o zgrozo!) wolno mu było prowadzić wykłady dla studentów!
Więc coś trzeba było zrobić.
Wyniki badań IQ opatruje się więc „WAŻNYMI UWAGAMI”.
„Dane są kontrowersyjne i często krytykowane. Wyniki zależą od: poziomu edukacji, dostępu do opieki zdrowotnej, warunków socjo-ekonomicznycznych, języka i kultury. Warto pamiętać, że IQ nie mierzy wszystkich rodzajów inteligencji (np. kreatywności, inteligencji emocjonalnej czy zdolności społecznych)”.
Otóż IQ istotnie nie mierzy „zdolności społecznych” (czymkolwiek by one nie były…) z tych samych powodów, dla których waga nie mierzy ciśnienia krwi. „Kreatywność” jest z inteligencją bardzo ściśle powiązana (ale nie w 100 proc.). Natomiast inteligentna kobieta wie, że fakt, iż średni IQ kobiet jest niższy, jest dla niej korzystne, bo jest tym bardziej wybitna – natomiast przeciętna kobieta wykazuje tu dużą inteligencję emocjonalną, czyli obraża się i zaczyna wrzeszczeć.
Wyniki testów IQ absolutnie nie zależą od „dostępu do opieki zdrowotnej”, i „warunków socjo-ekonomicznych” (bo wtedy mierzyłyby co innego niż inteligencję!) i są UJEMNIE skorelowane z edukacją – nauka obniża inteligencję. Złudzenie, że jest odwrotnie, wynika stąd, że ludzie inteligentni idą na studia i w ogóle się uczą – ale ich wysokie IQ bierze się nie z nauki; warto by mierzyć IQ przed i po ukończeniu studiów… pod warunkiem, że na studiach nie uczą sztuki rozwiązywania testów IQ!). Poza tym ludzie mający dużą wiedzę, robią (często mylne!) wrażenie inteligentnych – czego przykładem był Tadeusz Czacki, wielki erudyta – ale przez znajomych uważany za tępaka. Podczas studiów obniża się nieco IQ – ale dramatycznie rośnie wiedza, co jest w sumie korzystne (bo po co komu człowiek inteligentny, który nic nie wie?)
Język – tak! Jeśli warunki testu są objaśniane w języku obcym lub w złym tłumaczeniu – to może obniżać wyniki testów.
IQ mierzy to, co mierzy. Długość rzutu piłką palantową mierzy długość rzutu piłką palantową – z tego nie wynika, że mistrz będzie równie dobry w rzucie piłeczka pingpongową, piłeczką do golfa albo piłką lekarską!
Król to wiedział. Natomiast L*d ma naturę kobiecą, czyli wykazuje „inteligencję emocjonalną” i natychmiast wyczuwa, kiedy ma się obrazić. A uczonego, podającego wyniki, spalić na stosie. Najśmieszniejsze, że dyskusja zaczęła się od tego, że „nie chcemy imigrantów z Indii, bo są mało inteligentni”. A po co nam inteligentni? Potrzebujemy ludzi do pracy – mają być pracowici i głupi – bo inteligentni są niebezpieczni…
…jak, nie przymierzając, pewna nacja.


