Strona głównaWiadomościPolska"Nie powieszą tablic, będą odbierane finansowania". Burza po upamiętnianiu Żydów. Konfederacja oskarża,...

„Nie powieszą tablic, będą odbierane finansowania”. Burza po upamiętnianiu Żydów. Konfederacja oskarża, PiS broni

-

- Reklama -

Marszałek województwa Jarosław Stawiarski (PiS) broni dr hab. Sabiny Bober, historyk zajmującej się upamiętnianiem żydowskich ofiar II wojny światowej. Politycy Konfederacji zarzucają jej antypolskie komentarze i chcą odebrania tytułu Ambasadora Województwa Lubelskiego.

Sabina Bober kieruje Pracownią Studiów nad Holocaustem Żydów Polskich i Europejskich KUL, która 31 stycznia otrzymała honorowy tytuł Ambasadora Województwa Lubelskiego.

- Reklama -

Dr hab. Bober podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Urzędzie Marszałkowskim w Lublinie kreśliła narrację, że odkąd jej pracownia otrzymała tytuł codziennie jest „pomawiana”, „atakowana” w mediach społecznościowych, stała się ofiarą „nagonki” i „wkłada jej się w usta słowa, które nigdy nie padły lub zostały wyrwane z kontekstu”.

Postanowiłam w pewnym momencie walczyć o tych, których już nie ma wśród nas. O naszych żydowskich sąsiadów. I właśnie za to, że walczę o te kości, które są rozrzucone po tej naszej Lubelszczyźnie jestem w sposób okrutny atakowana – podkreśliła. Dodała, że chodzi jej o to, żeby „mówiono o nas jak najlepiej za granicą”.

- Prośba o wsparcie -

Nawiązała w ten sposób do działalności kolejnego podmiotu, którym kieruje, czyli Oddziału Upamiętniania Miejsc Martyrologii w lubelskim Urzędzie Marszałkowskim. Bober odpowiada w nim za realizację programu „Pamięć jest naszym obowiązkiem”, w ramach którego zaplanowano umieszczenie 124 tablic z brązu w 124 miejscowościach, gdzie przed wojną mieszkali Żydzi.

Program został zainicjowany przez marszałka Stawiarskiego w listopadzie 2023 r. Celem inicjatywy jest upamiętnienie mieszkańców regionu, którzy stali się ofiarami akcji „Reinhardt”, przeprowadzonej przez Niemców w latach 1942-1943. Historycy szacują, że w obozach zagłady w Bełżcu, Sobiborze i Treblince, a także w obozie koncentracyjnym na Majdanku niemieccy i austriaccy naziści zamordowali wówczas ponad 1,5 mln mężczyzn, kobiet i dzieci. Większość ofiar stanowili polscy Żydzi.

Bober i kierowana przez nią pracowania angażuje się także m.in. w porządkowanie kirkutów i organizację konferencji naukowych w rocznicę akcji „Reinhardt”.

Marszałek Stawiarski w poniedziałek stwierdził, że Sabina Bober i jej pracownia robią „wielką rzecz, jeśli chodzi o prawdę historyczną”. – Dbamy o wizerunek Polski na arenie międzynarodowej, walczymy z przypisywaniem nam, Polakom, antysemityzmu. My naprawdę jesteśmy tolerancyjni. Poprzez takie działanie upamiętniające my jasno mówimy kto mordował podczas II wojny światowej: to byli Niemcy – podkreślił.

Zaznaczył, że Lubelszczyzna jest tolerancyjnym województwem, gdzie przed wojną mieszkali wyznawcy prawosławia, katolicy i Żydzi. – Tego chcę, takiej Polski ja chcę, Polski dla wszystkich. Nie Polski, która straszy, że „najpierw tablice, później kamienice”. To chwyty poniżej pasa – podkreślił Stawiarski nawiązując do jednego z internetowych komentarzy.

Poseł Konfederacji Witold Tumanowicz i prezes lubelskiego Ruchu Narodowego Rafał Mekler skierowali w środę pismo do kapituły tytułu Ambasadora Województwa Lubelskiego, w którym wnioskują o pozbawienie pracowni Studiów nad Holocaustem Żydów Polskich i Europejskich KUL tytułu. Zwrócili uwagę na „wypowiedzi i działania o charakterze konfrontacyjnym, nacechowane oskarżeniami wobec lokalnych samorządowców oraz szerzej wobec społeczności polskiej, którym przypisywano współodpowiedzialność za prześladowania ludności żydowskiej”.

W mediach społecznościowych prowadzonych przez kierownik pracowni politycy Konfederacji stwierdzili „przypadki aprobaty dla obraźliwych komentarzy wobec krytyków działalności Sabiny Bober” a „osoba administrująca profil pracowni wielokrotnie sama obrażała ludzi”.

Zdaniem Tumanowicza, samorządowcy są zmuszani do wieszania tablic upamiętniających pod groźbą utraty finansowania. – Dzwonią do mnie samorządowcy, którzy mówią – przynajmniej ulegają wrażeniu – że są szantażowani przez Urząd Marszałkowski w taki sposób, że jeśli nie powieszą tych tablic, to będą odbierane im finansowania – mówił.

Źródło:PAP/nczas.info

Najnowsze