„Super Express” poinformował, że Jarosław Kaczyński „szykuje polityczne czystki w PiS”. „Na biurku prezesa powstaje lista nazwisk posłów i działaczy, którzy – jeśli nie podporządkują się poleceniu milczenia – mogą zostać w najbliższych dniach zawieszeni w prawach członka, a nawet wykluczeni z partii” – podkreśla portal dziennika. Chodzi również o kilka osób „z samego szczytu” partii.
Nieoficjalnie jeden z bliskich współpracowników Kaczyńskiego powiedział SE, że „nie będzie świętych krów” i na listę „może trafić nawet ktoś kiedyś naprawdę zasłużony dla partii”.
– Doszliśmy do ściany, prezes chce też pokazać, że wciąż to on jest najważniejszy. Każda kolejna publiczna kłótnia pokazująca konflikt w PiS zabija nas w sondażach – przyznał rozmówca.
SE ustaliło, że prezes PiS konsultuje nazwiska „do odstrzału” z dwoma politykami: Mariuszem Błaszczakiem i Joachimem Brudzińskim. Na razie chodzi o „krótką listę”, które według szefów partyjnych ignorują dyscyplinę ugrupowania, wzniecają wewnętrzne spory i osłabiają wizerunek partii. Lista jednak może być wydłużona.
„Według naszych informacji na liście są już pierwsze nazwiska. To Michał Dworczyk, który dostał już raz ostrzeżenie i upomnienie, ale i tak zabrał głos publicznie. Fakt, że Dworczyk jest na celowniku, widać też patrząc na listę gości, jacy mają pojawić się na panelu w Stalowej Woli. Byłego szefa KPRM tam nie ma. Drugi to Jacek Kurski, od dawna jego zachowania budzą kontrowersje. Kolejny polityk to Sebastian Kaleta, ale on naraził się władzom partii stylem w jaki zaatakował Ryszarda Terleckiego” – podaje se.pl.
Działacze z PiS twierdzą, że „nie takim tonem, nie takim językiem do starszego człowieka”. Co jednak ciekawe, sam Terlecki też może trafić na listę „do odstrzału”.
„Władze partii zastanawiają się, czy nie ukrócić aktywności Dariusza Mateckiego, ale ten i tak określany jest jako 'kometa lecąca własnym torem'” – czytamy.
„Aktywność ograniczył były premier Mateusz Morawicki, ale w zamian posłowie z nim kojarzeni nie odstawiają nogi. Przykład to Olga Semeniuk-Patkowska, która w niedawnej wypowiedzi w Polskim Radiu 24 powiedziała, że nie widzi innego kandydata z PiS na premiera niż sam Morawiecki” – wskazuje redakcja.
SE podaje też, że w PiS „zapadła już podobno decyzja, że należy brutalnie uporządkować szeregi, nawet kosztem utraty kilku znanych nazwisk”.
– Prezes musi pokazać kto rządzi i nie będzie sentymentów – powiedział anonimowy współpracownik Jarosława Kaczyńskiego.

