Świat powszechnej d***kracji co chwila wstrząsany jest paroksyzmami histerii. Jak CoViD – to maseczki i lockdowny, jak GlOcio to biliony wydawane na walkę z ciepłem (zdumiewające, że dziś p. Jakub Wiech i Jemu podobni nie wypinają piersi do medali: „Walczyliśmy, wydaliśmy te biliony – ale za to, dzięki nam, jest ZIMNO!”).
Teraz w Unii Europejskiej zapanowała histeria w sprawie układu z MercoSul. Z tą różnicą, że „walkę z CoViDem” oraz „Walkę z Glociem” sponsorowali ludzie z góry drabiny społecznej – a „Walkę z MercoSur” – rolnicy. Z tym że jeśli popatrzeć na przywileje, jakie mają w UE rolnicy, to należałoby ich umieścić na górze drabiny społecznej; nie na szczycie, może – ale zawsze.
Jak wiadomo, rolnicy Żywią i Bronią – więc bronili swego interesu zawzięcie. Używając argumentów absurdalnych – ale argumenty za „Walką z GlOciem” – też nie były lepsze. Mamy d***krację, czyli rządy idiotów – i nie można się dziwić, że dziennikarze, by zarobić na wierszówkę, publikowali jak najgłupsze argumenty (bo głupich jest więcej niż mądrych – a w d***kracji liczy się liczba głosów). Do tego doszli politycy, dokładnie tak samo wykorzystując tę histerię – nawet Centro-Lewica i Lewica, z tajemniczych powodów popierająca Umowę z MercoSul, obiecywała, że „złagodzi skutki wejścia w życie tej umowy”.
Otóż ten argument działa tylko w Europie opanowanej przez Większości, a więc kretynów. W Europie w XIX wieku wybuchłby śmiech: „Jeśli ta Umowa jest dobra, to dlaczego ŁAGODZIĆ jej SKUTKI??!!!?”
Debile tego nie zrozumieją. Przy okazji: JE Radosław Sikorski napisał, że Ordo Iuris cofa nas do XIX wieku – nie zdając sobie chyba sprawy, że był to Złoty Wiek ludzkości uwieńczony La Belle Époque. Choć Głupiemu Ludowi Lewica wyjaśniła, że w XIX wieku jeżdżono dyliżansem, a nie, jak w XXI wieku, samochodem (wynalezionym w XIX wieku właśnie).
O zawarciu tej Umowy poinformowałem w Sieci (na X) – bez entuzjazmu, bo skutki (dodatnie czy ujemne) będą minimalne. Kilkanaście lat temu była podobna batalia o Umowę CETA z Kanadą; od tego czasu nie zobaczyłem w Polsce ANI JEDNEGO produktu MADE IN CANADA…
Więc tak:
„Godzinę temu została w Asunción podpisana umowa UE–MercoSul. W imieniu UE podpisali p. Urszula von der Leyen (szefowa KE) i p. Antoni Costa (szef RE). W imieniu MercoSur prezydenci Paragwaju, Argentyny, Urugwaju, w imieniu Brazylii minister SZ. 21-I PE głosuje nad jej ratyfikacją”.
I od razu poleciały polemiki:
Andrew Kowal: „Dlaczego pan JKM nie potrafi przekonać Brauna, że ta umowa jest korzystna dla Polski?”
Na co odparłem rzeczowo: Kol. GB walczy o elektorat PiSu…
Mimi Ko: „Jesteśmy truci różnymi środkami chemicznymi stosowanymi przy uprawie roślin i hodowli zwierząt. Polski chłop truje, a tamci z Ameryki Południowej jeszcze więcej i gorszych tych toksycznych substancji stosują! Panu, widać, to odpowiada”.
Odpowiedziałem. Obszerniej:
„Skąd Pan to wie?! Pewno od naszych rolników i polityków. Rolnicy mają w tym kłamstwie własny niewielki interes, a politycy w d***kracji zawsze kłamią. Nie wie Pan o tym? Np. 60 proc. bydła w Argentynie pasie się na wolności i nie ma z chemią ŻADNEJ styczności. 40 proc. tylko przez 2 mies. w oborze”.
Po czym spointowałem:
Asunción oznacza „Wniebowzięcie” – ale proszę nie przykładać do tej symboliki większego znaczenia. Skutki tego Układu będą niestety niewielkie.
Twórcy MercoSul chwalą się, że to rynek 780 mln ludzi. Teraz pracują nad umową z Indiami: 1400 mln ludzi! I jeszcze dołączyć USA!
Wrogowie Wolności dopadli UE – ale znów nie za to, za co należy (czyli za rozporządzenia wydawane przez KE). O to, że wzięła pod ochronę tylko dwa polskie produkty. Na co odparłem:
„Wyjaśniam tym, którzy nie chcą zrozumieć: UE w umowie z Mercosurem zastrzegła ochronę nazw ZNANYCH w Ameryce Łacińskiej produktów spożywczych, jak ser Roquefort czy Parmigiano. Naszych produktów tam nie znają, poza „Żubrówką” i „czystą”, więc nie mieliby pod co się podszywać”.
Na co przeczytałem: „Ale co komu szkodzi wpisać na listę wszystko, co popadnie… To po prostu beznadziejna strategia. Czesi np. wpisali sobie chmiel żatecki. Czemu nie wpisaliśmy naszego chmielu lubelskiego i Marynka? Niemcy wpisali ser Allgäuer. Nikt go nie zna, nawet Niemcy. Czemu nie Tylżycki?”
– i odparłem: „Ale PO CO? Jakby ktoś w Argentynie zaczął produkować „Serek Szczebrzeszyński”, to byłaby to świetna reklama serka szczebrzeszyńskiego! Proces byłby dodatkową reklamą…”.
Dodajmy: w Ameryce Łacińskiej znają głównie produkty spożywcze hiszpańskie, portugalskie, włoskie i francuskie. Może jeszcze marokańskie. Jaki polski producent włożyłby wysiłek, by „chronić” coś, czego tam nie znają (a co i tak jest chronione na mocy ogólnej konwencji). Bo to przecież nie III Rzeczpospolita ma przejrzeć 12 milionów polskich produktów, tylko ich producenci mieli je zgłosić – i pewno coś za to zapłacić.
I wszystko chyba w porządku?
W Kazaniu VI ks. Piotr Skarga napisał (1597) – powtarzam dużymi literami:
„Owo jest demokracyja wasza i rządy wasze, gdzie wszytcy chcą rządzić. To jest wielkie za grzechy ludzkie skaranie. Bo prostakom barzo smaczne to pochlebstwo, iż oni też rządzić mogą i lada kto ich może namówić do rzeczy szkodliwych i głupich”.
To jest ZUPEŁNIE OCZYWISTE. Dlaczego więc nie likwidujemy d***kracji?
Bo Właściciele Państw (czyli „Klasa polityczna”) CHCĄ „namawiać prostaków do rzeczy szkodliwych i głupich” – a podstawą jest namówienie ich do d***kracji – pierwszej rzeczy szkodliwej i głupiej. Była szkodliwa nawet w XVI wieku, kiedy głosowała elita – jakieś 7 proc. społeczeństwa. A teraz, gdy głosuje dowolna idiotka, jest PRZERAŻAJĄCO głupia i szkodliwa.
