Amerykański prezydent zorganizował w Waszyngtonie wydarzenie promujące finansowane ze środków federalnych tzw. „konta Trumpa”. Przedstawił szczegóły kont inwestycyjnych dla noworodków, finansowanych ze środków federalnych.
To jedna z obietnic wyborczych Donalda Trumpa, która została już zatwierdzona przez Kongres. Departament Skarbu potwierdził, że wpłaci 1000 dolarów na rachunki inwestycyjne dla wszystkich amerykańskich dzieci urodzonych między 2025 a 2028 rokiem.
To „inwestycyjne becikowe” może dotyczyć 25 milionów rodzin. Prezydent oficjalnie nazwał te konta swoim imieniem. Ich uruchomienie zaplanowano na 5 lipca 2026 roku, zaraz po narodowym święcie Dnia Niepodległości.
Konto będzie na nazwisko dziecka, a rodzice będą nim zarządzać do momentu osiągnięcia przez nie pełnoletności. Rodzice będą mogli wpłacać dodatkowo 5000 dolarów rocznie, jeśli zechcą pomnożyć zainwestowaną kwotę.
„Myślę, że w tej dekadzie ‘konta Trumpa’ zostaną zapamiętane jako jedna z najważniejszych innowacji politycznych wszech czasów” – mało skromnie zauważył prezydent podczas wydarzenia w Waszyngtonie. Administracja obliczyła, że z 1000 dolarów, które rząd wpłaci na takie konta, pełnoletnie dzieci dostaną już 5800 dolarów.
Do udziału w tej akcji zaproszono również pracodawców. Mogą oni przekazywać 2500 dolarów rocznie na konta dzieci swoich pracowników, zwolnione z podatku. Na apel Donalda Trumpa odpowiedziało już kilka dużych firm, w tym JPMorgan Chase, Bank of America, Intel, Comcast i Nvidia, czy Nicki Minaj, zagorzała zwolenniczka prezydenta, która zobowiązała się przekazać na konta swoich fanów od 150 000 do 300 000 dolarów.
Biznesmen Michael Dell, prezes firmy o tej samej nazwie, wraz z żoną przekaże 6,25 miliarda dolarów na sfinansowanie wpłat w wysokości 250 dolarów na konta dzieci w wieku 10 lat i młodszych, które nie kwalifikują się już do finansowania federalnego. Dzieci te muszą mieszkać w gminie, w której mediana dochodów wynosi mniej niż 150 000 dolarów.
Ponad 600 000 rodzin już zarejestrowało się na takie konta, powiedział sekretarz skarbu Scott Bessent. Wskazał, że rozwiązanie umożliwi klasie średniej gromadzenia oszczędności dla swoich dzieci. Wezwał również stany do finansowego wsparcia tego przedsięwzięcia.
To dość sprytne wrzucenie piłki na kort stanów, w których rządzą Demokraci. Tym bardziej, że zbliżają się wybory parlamentarne. Tego typu „becikowe” to ciekawe rozwiązanie, które łączy zachętę wzrostu demograficznego ze wsparciem dla gospodarki.
