Strona głównaWiadomościPolskaPolskie służby w klinczu. Zwlekano z zatrzymaniem podejrzanego Ukraińca

Polskie służby w klinczu. Zwlekano z zatrzymaniem podejrzanego Ukraińca

-

- Reklama -

Polskie służby w klinczu z powodu sporu kompetencyjnego. Decyzję o aresztowania 26-letniego Ukraińca, który na lotnisku miał w bagażu urządzenie do zakłócania fal radiowych i sygnału GPS, została przez to odroczona o nawet pięć godzin. Sprawca przebywał na lotnisku Chopina regularnie przez kilkanaście dni.

26-letni Ukrainiec, Illia S., został zatrzymany w Święta Bożego Narodzenia 2025 r. Decyzja o jego zatrzymaniu zapadła dopiero po około pięciu godzinach od momentu, kiedy funkcjonariusze uznali, że pozostawienie mężczyzny bez nadzoru może stanowić ryzyko. Stało się to po północy 26 grudnia 2025 r.

- Reklama -

Mimo że policja i straż graniczna zgłaszała potrzebę interwencji, to decyzja o zatrzymaniu nie zapadała, ponieważ „nie ma podstaw”. Podejrzany bowiem nie posiadał przy sobie niczego jednoznacznie nielegalnego.

Kiedy po około pięciu godzinach doszło w końcu do zatrzymania, po kilkudziesięciu minutach Służba Kontrwywiadu Wojskowego stwierdziła, że sprawa leży w gestii Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jednak w siedzibie ABW na Rakowieckiej w Warszawie w drugi dzień Świąt nie było osoby decyzyjnej. Ostatecznie sprawę rozwiązano poprzez oficjalne zgłoszenie przez radiostację policyjną, co pozwoliło na uruchomienie procedury zatrzymania i przekazanie sprawy do Wydziału do walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji.

Cała sprawa ciągnęła się od 9 grudnia 2025 r., kiedy to Ukrainiec przyleciał do Polski. Od tamtej pory 26-latek regularnie przebywał na Lotnisku Chopina. Przesiadywał w restauracjach w strefie ogólnodostępnej. Jego zachowanie wydało się podejrzane Straży Ochrony Lotniska, gdy kolejny raz nie był w stanie wyjaśnić, co robi w tym miejscu.

Wiadomo, że urodzony w Kijowie S. od 2021 r. nie przebywał na terytorium Ukrainy. W jego paszporcie znajdowały się liczne pieczątki – z państw Bliskiego Wschodu: Syrii, Libanu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a także z Kanady, Wielkiej Brytanii i Cypru. Funkcjonariuszom podejrzane wydało się tak bujne życie „turystyczne” przy niejasnych tłumaczeniach dotyczących źródła utrzymania.

W swoim bagażu 26-latek miał mnóstwo sprzętu elektronicznego – w tym tzw. jammer, czyli urządzenie służące do zakłócania fal GMS i GPS. Według ekspertów, mogło ono wpływać na działanie systemów łączności samolotów. W rzeczach Ukraińca znaleziono także kluczyki do samochodu marki Land Rover, jednak mężczyzna nie potrafił wskazać, gdzie znajduje się auto. Ponadto S. miał przy sobie zapas owsianki i czajnik z resztkami wody w środku. Prawdopodobnie te rzeczy miały posłużyć mu, by mógł jak najdłużej przebywać na lotnisku.

Teraz sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota. Prowadzi ona śledztwo ws. usiłowania użycia na terenie Portu Lotniczego Warszawa-Okęcie urządzeń radiowych działających w pasmach częstotliwości wyznaczonych dla łączności lotniczej oraz radiolokacji i radionawigacji lotniczej.

Najnowsze