Strona głównaMagazynCzy ministerialne „osobo” straciło kontakt z rzeczywistością?!

Czy ministerialne „osobo” straciło kontakt z rzeczywistością?!

-

- Reklama -

Maksymalny mandat dla pracodawcy za nieprzestrzeganie prawa pracy – 2000 zł, za recydywę – 5000 zł. Maksymalna kara za napisanie w ogłoszeniu o pracę „zatrudnię stolarza” – 30 tys. zł. Osobo wykonujące obowiązki ministerialne na odcinku pracy oderwało się od rzeczywistości.

Europejczycy to frajerzy? Czy może bezinteresowni ideowcy?

1. Dlaczego Australia, ze średnioroczną temperaturą 22 st. C., obniżyła od 1990 r. swoje CO2 na głowę o 11 proc., a Unia Europejska ze średnioroczną temperaturą 10 st. C. o 42 proc.?

- Reklama -

2. Czy Australijczykom nikt nie powiedział, że planeta płonie, skoro mają 2,7 razy wyższe CO2 na głowę od UE?

3. Dlaczego to Europa ponosi największe koszty walki z ociepleniem klimatu, chociaż jest najzimniejszym zamieszkanym kontynentem?

Czy Europa postanowiła popełnić samobójstwo?

W całej Europie nawet z Rosją urodziło się w 2024 r. 6,3 miliona dzieci, podczas gdy w jednej Nigerii 7,5 miliona. Popełniamy zbiorowe samobójstwo, za pięć dekad będziecie marzyć, żeby to Chiny z USA nas tu kolonizowały.

Mróz i zimno osiem razy gorsze niż gorąco!

Przypominam, za „Lancet”, że ośmiokrotnie więcej ludzi na świecie umiera z zimna niż z ciepła. Idą siarczyste mrozy – uważajcie tam na siebie i młodzież, która może być nieprzyzwyczajona do takiej pogody. Na kilka tygodni zapominamy, że planeta płonie. A obiecanej patelni od mBanku nie otrzymałem do dziś.

W co inwestować?

Bardzo dużo ludzi pyta mnie w tzw. realu o inwestowanie na giełdzie, ETFy, IKE, a nawet techniczny zakup obligacji pokazuje, że tzw. ulica dopiero się zastanawia, co robić z nadwyżkami pieniądza w swoim posiadaniu. Ale zastanawia się już na poważnie.

Aż 31 proc. obrotów na naszej giełdzie w 2025 r. zrobiły tylko dwa amerykańskie banki: Goldman Sachs – 22,8 proc., Bank of America Securities – 8,2 proc. W pierwszym półroczu 2025 r. 70 proc. obrotu giełdowego przypadło na zagraniczne podmioty. Pamiętajcie o tym – przypływ zagranicznych inwestorów trochę napompował nam indeksy, czemu sprzyjał kurs usd/pln. Być może – podkreślam słowo: być może – ważniejsze w tym roku dla naszych zwrotów z polskiej giełdy będą nie wyniki firm, w które zainwestujemy, tylko kurs dolara do złotówki, na który nie mamy jako indywidualni inwestorzy absolutnie najmniejszego wpływu. Umocnienie się dolara może spowodować, że część inwestorów będzie chciała zrealizować niemałe zyski z naszego poletka, a odpływ kapitału zawsze przekłada się na to, że jest przewaga sprzedających nad kupującymi. Nie muszę chyba tłumaczyć, jak to wpływa na kursy. To tylko jeden ze scenariuszy, który trzeba mieć gdzieś z tyłu głowy i o nim pamiętać, szczególnie gdy USD zacznie się umacniać – warto obserwować.

Poniżej prezentuję swój portfel inwestycyjny w stylu retro, z 2010 r. I to był ostatni raz, gdy bawiłem się w jego analizowanie. Od tego czasu po prostu skupiam się na pracy zawodowej i jednak walki o lepsze zwroty tam, gdzie mam pełną kontrolę, czyli w swojej firmie. Jak już kiedyś pisałem, zwrot z zainwestowanego kapitału mam tam na poziomie 32 275 proc. – dane na koniec 2024 r. Patrzę z nostalgią na ten swój portfel z 2010 r. – Kęty są ze mną do dziś, podobnie CEZ. Asseco BS było do połowy 2023 r. Reszta sprzedana gdzieś po drodze. Jeszcze wtedy państwowe spółki mi nie przeszkadzały – były to dywidendowe konie. Rządy Donalda Tuska Pierwszego szukały na gwałt pieniędzy i drenowały spółki skarbu państwa z pieniędzy poprzez rekomendowanie dość sporych dywidend. Więc jako malutki akcjonariusz po prostu korzystałem, grzecznie czekając na wypłaty środków.

Wszystko się zmieniło wraz z wprowadzeniem podatku od miedzi, gdy pan Premier powiedział – koniec z korzystania z dywidend w przypadku KGHMu i wprowadził specjalny podatek od miedzi, zwany kopalnianym, który miał pierwszeństwo przed dywidendą. Od tego czasu obraziłem się na spółki skarbu państwa i trzymam się od nich z daleka – co nie zawsze jest racjonalne (Orlen i KGHM mają największy zwroty w tym roku spośród spółek wchodzących w skład WIG-20). Ale jakieś zasady trzeba mieć.

Szczególnie gdy giełda to hobby i zabawa z jakimiś cyferkami w tle. A ten 2010 r. to było skończenie mojej giełdowej pięciolatki i zaledwie drugi rok samodzielnego inwestowania. Lata 2005–2007 to były fundusze inwestycyjne Arka. Ładnie rosły, a ja ten czas wykorzystywałem na naukę. Potem w 2007 r. wycofałem 75 proc. środków, spodziewając się jakiegoś krachu, przyszedł we wrześniu 2008 r. W marcu 2009 r. wróciłem już samodzielnie, inwestując, czego by się człowiek nie dotknął, to rosło jak szalone, co potrafiło trochę złudzić czujność. Więc ambicja ambicją, ale pokorę też trzeba mieć. Życzę wszystkim młodym finXowiczom, by spokojnie i z chłodną głową podchodzili do obecnej hossy. Kiedyś się skończy. I byście za 15 lat wciąż byli na rynku – bo to się opłaca.

Bułgaria i jej wejście do Eurozony

Nasz MSZ chwalił wejście Bułgarii do strefy EUR, bo dzięki temu będzie miała niższe raty i uwolni się od ryzyka walutowego

Bułgaria nie ma ryzyka walutowego, gdyż Bułgaria od 1997 r. ma sztywny kurs do EUR, – Bułgaria ma stopy procentowe niższe niż w strefie EURo, – wejście do strefy EUR nie powoduje, że przyjmujemy ich inflację, są kraje, które mają wyższą od naszej. Fakty wyciągnięte przez pana Daniela @Dan_Kostecki. Ładne reklamy w TV leciały przez święta na temat fejk niusów – nasz MSZ dopuścił się co najmniej nieładnej manipulacji.

Im bardziej zepsuta republika, tym więcej praw – Tacyt

Lewica wprowadziła prawo o neutralnych płciowo ogłoszeniach o pracę – za nieprzestrzeganie którego Główny Inspektor Pracy grozi pracodawcom mandatami.

Tymczasem ta sama Lewica na pytania o to, jak konstruować ogłoszenia, jedynie, co ma do powiedzenia, to: – „nie wiem”, – „nie mam najmniejszego pojęcia” – „nie znam się” – „wolę się skupiać na nieco poważniejszych sprawach”. Zabrakło tylko: „zarobiona jestem”, chociaż to ostatnie to sugeruje. Oglądajcie całość, wszystkie cytaty pochodzą z wywiadu. Czyżby kolejne martwe prawo, bo jeśli tak – to poinformujcie PIP na czele z GIP, bo inaczej to interpretowali, zacierając już rączki na nowe mandaty. Ja rozumiem, że w UE się nudzą, ale nie musimy wszystkich debilizmów przyjmować jak leci i ustalać od razu taryfikatora kar ku radości Głównego Inspektora Pracy. Naprawdę mamy ważniejsze sprawy na głowie, piszę o pracodawcach, niż zastanawianie się, czy napisanie „stolarz” w ogłoszeniu o pracę uraża czyjeś uczucia. Jeżeli uraża, to chyba problem nie jest z tym, który to pisze.

Najnowsze