Obraz dziejów powstania Polski jako niezależnego państwa jest w znacznej mierze zafałszowany. W ich opisie nie podnosi się logicznego wniosku, jaki można wyciągnąć z rysującego się ze źródeł oglądu ówczesnej sytuacji, że państwo polskie powstało, by powstrzymać trwające na terenach słowiańszczyzny w okresie wczesnego średniowiecza gigantyczne polowanie na niewolników. Ten zapomniany handel żywym towarem prowadzili żydowscy kupcy, tzw. radanici, przy współpracy władców germańskich, ruskich i czeskich. Odbiorcą niewolników były zaś kraje islamskie leżące zarówno na zachód, jak i na wschód od Polski.
Mało tego, by ukryć przykrą prawdę, że pierwszymi Żydami, jacy pojawili się na terenach polskich, byli handlarze niewolnikami, udział w tym handlu niektórzy autorzy zaczynają przypisywać… także pierwszym Piastom, mimo braku jakiegokolwiek źródła na ten temat. Wystarczy wrzucić sobie w wyszukiwarkę hasło „obozy koncentracyjne Piastów”, by zobaczyć, jak ten fałsz, mający na celu zmazanie prawdziwego obrazu sytuacji historycznej, jest szeroko rozpowszechniony. Już za kilka tygodni wprowadzimy do sprzedaży pierwszą monografię na temat historii niewolnictwa Słowian autorstwa Tomasza Szkopka, który zgromadził wszystkie dostępne na ten temat informacje. Jej przedsprzedaż rozpoczniemy już w tym tygodniu.
Słowiańszczyzna jak Afryka
Stała masowa eksploatacja Słowiańszczyzny jako rezerwuaru niewolników rozpoczęła się w drugiej połowie VII wieku wraz z podbojem części plemion wschodniosłowiańskich przez Chazarów (przybyłych z okolic Chorasanu, czyli północno-wschodniego Iranu) między 650 a 670 rokiem, a równocześnie z ekspansją Arabów budujących islamskie imperium z ogromnym zapotrzebowaniem na niewolników, które prof. Fernand Braudel nazwał wręcz „cywilizacją niewolniczą par excellence”.
Od VIII wieku Arabowie czasem sami chwytali słowiańskich niewolników podczas wypraw. Na przykład Marwan II (ur. 692, panowanie 744–750), ostatni kalif z dynastii Umajjadów, jeszcze jako wódz napadł na Chazarów w 737 roku, uprowadził do niewoli i osiedlił na Kaukazie dwadzieścia tysięcy Słowian, którzy mieszkali w ziemi Chazarów. Historyk z X wieku Al-Baladhuri podawał, iż oni potem uciekli, lecz Marwan ich schwytał. Zasadniczo jednak niewolników słowiańskich Arabom dostarczali wówczas Chazarowie, głównie spośród podbitych przez siebie Wiatyczów, Radymiczów i Siewierzan.
Kaganat Chazarski jako typowe imperium stepowe służył za źródło i dostawcę niewolników, a także jako organizator handlu niewolnikami. Jego władcy czerpali znaczny dochód z poboru 10 proc. cła na handel zagraniczny swoich poddanych i kupców tranzytowych. Co ciekawe, Chazaria jako jedyne państwo historyczne w tym okresie przyjęła judaizm za religię państwową.
Chazarowie zwykle jednak sami nie organizowali dalekosiężnego handlu niewolnikami, lecz tylko zapewniali dostawy i organizację na miejscu. Transportem niewolników zajmowali się kupcy chorezmijscy i żydowscy. Ci drudzy pochodzili z Babilonii – skąd osiedlali się też w samej Chazarii, gdzie szerzyli judaizm – oraz z Europy Zachodniej.
Kim byli radanici?
Pojęcie „kupców żydowskich” jako wyodrębnionej grupy można rozumieć trojako. W sensie szerokim – jako kupców z różnych państw, ale należących do społeczności judaistycznych, wówczas byli oni równocześnie kupcami np. chazarskimi, frankijskimi czy arabskimi (jak Ibrahim ibn Jakub). W sensie węższym, organizacyjnym – jako wszystkich kupców należących do „korporacji” radanitów, aczkolwiek niektórzy autorzy uważają, że był to związek handlarzy różnych narodowości i nie należy utożsamiać ich wyłącznie z Żydami. W sensie wąskim – jako Żydów zamieszkałych na terenach obecnych zachodnich Niemiec oraz Francji, zwłaszcza południowej, przede wszystkim w Septymanii. Kraina ta, będąca częścią Oksytanii, była centrum kulturalnym Żydów zachodnioeuropejskich we wczesnym średniowieczu. Zdaniem niektórych badaczy, przede wszystkim Arthura J. Zuckermana, w VIII-IX wieku istniało tam „księstwo żydowskie” z głównym portem w Narbonie, stanowiącym bazę dla statków radanickich. W tym ostatnim wypadku można by mówić nawet identyfikacji „państwowej”.
W tym czasie ustalił się też podział stref wpływów w handlu międzynarodowym pomiędzy kupcami w Europie na zachód od Dniepru. Domeną Żydów stały się tereny Europy Zachodniej oraz Południowo- i Środkowo-Wschodniej, zaś Włochów – Bizancjum i basen Morza Śródziemnego. Handel niewolnikami na dużą skalę w kierunku zachodnim w Europie rozpoczęli Żydzi w IX wieku, a ich źródłem również była Słowiańszczyzna. Od początku tego wieku notowana jest sprzedaż przez nich niewolników do Al-Andalus. Dominująca pozycja radanitów w handlu niewolnikami była wynikiem ich ogólnej przewagi w handlu między światem islamskim z Europą we wczesnym średniowieczu.
Przewaga ta miała dwie główne przyczyny. Z jednej strony w wyniku arabskich podbojów wielu greckich i syryjskich kupców, którzy do tej pory byli głównymi konkurentami radanitów, porzuciło handel międzynarodowy. Z drugiej strony konfrontacja między światem islamskim a Europą doprowadziła, przynajmniej w VIII-XI wieku, do gwałtownego kryzysu wymiany handlowej między krajami europejskimi a Wschodem. Nie mamy prawie żadnych informacji, żeby muzułmańscy kupcy odwiedzali Europę Zachodnią. Podobnie niewielu Europejczyków ważyło się udać do krajów islamskich. Głównym powodem tego była najwyraźniej niepewność: w nieprzyjaznym kraju kupiec musiał nieustannie martwić się o swoje życie. Żydzi w tym zakresie byli w lepszej sytuacji: w krajach muzułmańskich posiadali pewną ochronę prawną, w Europie chrześcijańskiej mogli również dość swobodnie żyć i handlować. Jednocześnie żydowski kupiec ze świata islamskiego, który przybył do Europy, mógł liczyć na wsparcie społeczności żydowskich rozsianych po różnych europejskich miastach i odwrotnie: żydowski kupiec z Europy był przyjmowany przez swoich w świecie islamskim. W rezultacie żydowscy kupcy działali w znacznie korzystniejszych warunkach niż wszyscy inni.
Niewolnicza Andaluzja
Od połowy VIII wieku pierwsi niewolnicy słowiańscy trafiali do arabskiej Hiszpanii w wyniku walk Franków ze Słowianami połabskimi, podczas których Słowianie trafiali do niewoli. Pierwsza wzmianka o tych walkach odnosi się do lat 742 lub 743. Następne w latach 766, 776, 778, 782 i 789. Nie miały one jednak większego znaczenia w pozyskiwaniu niewolników. Bardziej wyniszczające dla Słowian stały się dopiero ataki Franków na początku IX wieku, za panowania Karola Wielkiego. Pierwsze wzmianki o Sakalibach w Al-Andaluz pojawiają się dopiero w pierwszej połowie VIII wieku. Oprócz jeńców, spośród mieszkańców obszarów przygranicznych były wśród nich również dzieci sprzedane w niewolę. W żywocie św. Ansgara (ok. 801‒865), biskupa Hamburga i Bremy oraz misjonarza, jest wzmianka, że „kupił słowiańskie i duńskie dzieci, aby uczynić je dobrymi chrześcijanami”.
Clément Venco, archeolog z Uniwersytetu Tuluza II, twierdzi na podstawie ówczesnych dokumentów, że już w IX wieku zarówno Żydzi, jak też sami Frankowie bezpośrednio dostarczali słowiańskich niewolników Arabom.
Niemieccy i morawscy pośrednicy
Zyski z tego handlu czerpali też władcy frankońscy, później niemieccy, poprzez pobieranie cła na niewolników. Poświadczają to źródła takie jak „Inquisitio de theloneis Raffelstettensis” z 903/6 roku, z komory celnej w Raffelstetten na granicy bawarsko-morawskiej, na głównym szlaku niewolniczym ze Słowiańszczyzny Wschodniej. Znajdował się tam wielki targ do handlu z Rusią, zwany od tego Ruzaramarcha, uznany przez króla Ludwika Niemca w 863 roku. Dostarczano z niej na ten targ głównie niewolników i konie.
W Wielkich Morawach, gdzie w drugiej połowie IX wieku frankoński kler łaciński bezwzględnie zwalczał liturgię słowiańską wprowadzoną w tym państwie przez św. Metodego po jego śmierci w 885 roku, książę Świętopełk I (panowanie 871–894) stanął po stronie Franków. Faktem stwierdzonym źródłowo jest to, iż wówczas część duchownych słowiańskich z arcybiskupem świętym Gorazdem na czele wypędzono, część zamordowano, a innych prezbiterów i diakonów sprzedano Żydom. Jak stwierdza „Żywot świętego Nauma”, jednego z uczestników misji na Morawach: „Ci Żydzi wzięli ich i zawiedli do Wenecji, gdzie ich sprzedali”.
Istnieją też skąpe dowody archeologiczne na handel niewolnikami w Wielkich Morawach – przede wszystkim żelazne kajdany. Wśród obszarów, w których dokonano takich znalezisk, wyróżnia się region kontrolowany przez twierdze wielkomorawskie. Znaleziono tam jedno z największych skupisk kajdan w ówczesnej Europie. Współczesny czeski archeolog Jiří Macháček zwracający na to uwagę przyznaje jednak, że „ogólna liczba znalezisk jest stosunkowo niewielka, a przedstawiony obraz jest silnie uwarunkowany obecnym stanem badań”. Znalezisko fragmentów kajdan w twierdzy Kocobędz‒Podobora nad Olzą ma wyjątkowe znaczenie. Czeski archeolog i historyk Pavel Kouřil uznaje twierdzę za ważną bazę strategiczną Morawian, umożliwiającą im ekspansję przeciwko Golęszycom i Wiślanom. Jest to jedno z miejsc, z których wojownicy morawscy mogli wyruszać na polowania na niewolników wśród sąsiadów na tereny późniejszego Śląska i Małopolski.
Żydowscy handlarze słowiańskimi niewolnikami podróżujący przez kontynent cieszyli się poparciem władców frankońskich. Ludwik I Pobożny (778–840), od roku 814 król Franków i cesarz, nie tylko udzielał im pozwoleń, ale nawet zwolnił ich z cła na niewolników. W sytuacjach konfliktów z hierarchami Kościoła, którzy stawali w obronie niewolników, on i jego następca Karol II Łysy (823–877) brali stronę Żydów. Wśród zachowanych dokumentów z lat 825–830 znajduje się cesarski list żelazny dla żydowskiego handlarza niewolnikami Abrahama, zaopatrującego także dwór karoliński w Akwizgranie w różne towary oraz przywileje dla handlarzy niewolnikami z Lyonu: Dawida i Józefa.
Zyski z handlu niewolnikami słowiańskimi czerpali nie tylko żydowscy kupcy wędrowni pochodzący z Niemiec, Francji i Hiszpanii, ale w późniejszym okresie także organizatorzy żydowskich faktorii handlowych w miastach słowiańskich, będących ośrodkami handlu niewolnikami, jak Praga, gdzie już w pierwszej połowie X wieku istniał spory i zamożny kahał.
Od połowy IX do co najmniej połowy XI wieku między Zachodnią Frankonią / Francją a Al-Andaluz podróżowały regularne karawany kupców w kierunku zachodnim wiodących głównie słowiańskich niewolników, cynę kornwalijską i miecze frankijskie, a w kierunku wschodnim wiozących jedwab, skórę, karmazyn, szafran i ambrę. Istniały dwa główne szlaki tego handlu: jeden łączący Verdun z Barceloną wzdłuż Saony i Rodanu, a drugi prowadzący przez Paryż, Angers, Bordeaux i Tuluzę. Wszystkie karawany wjeżdżały do Al-Andalus przez przejście graniczne na południowy zachód od Barcelony, prowadzące do andaluzyjskiego miasta granicznego Tortosa. Na kilku punktach celnych po drodze karawany musiały uiścić cło, nazywane rafica.
Obrońcy niewolników
Źródła pisane przekazują niewiele informacji o osobach stających w obronie Słowian pędzonych na sprzedaż Arabom jako niewolników. W literaturze fachowej jako pierwszy wymieniany jest wspomniany wyżej Agobard (ok. 769–840), lokalnie czczony jako święty, arcybiskup Lyonu, archidiecezji leżącej na terenie kluczowego węzła szlaków niewolniczych ze Słowiańszczyzny na południowo-zachodnie krańce Europy. W 826 roku napisał on list do cesarza Ludwika Pobożnego i dostojników jego dworu, zatytułowany „Epistola ad Proceres Palatii contra Praeceptum impium de baptismo Judaicorum mancipiorum”, a w 829 roku „De insolentia Iudaeorum”, w których skarżył się na ten proceder. Cesarz jednak zdecydowanie sprzyjał żydowskim handlarzom niewolnikami, wydał też zakaz chrzczenia niewolników bez zgody ich żydowskich właścicieli, co arcybiskup mu wypominał. Starał się też zapobiegać konwertowaniu na judaizm zarówno nieochrzczonych, jak i chrześcijańskich niewolników, których właściciele pozostawiali sobie. Ostre słowa arcybiskupa Agobarda na temat Żydów będących handlarzami i właścicielami niewolników, skierowane do cesarza i sprzyjającego im arcybiskupa Narbony Nebrydiusza, w publicystyce czasów współczesnych zostały uznane za przejaw „antysemityzmu”.
Zrobić z Piastów handlarzy niewolnikami
Nieprzyjemny wydźwięk powyższych faktów skłonił grupkę polskich historyków i publicystów historycznych do wymyślenia hipotezy głoszącej, że skoro słowiańszczyzna była zagłębiem handlu niewolnikami, to i Piastowie musieli mieć w nim swój udział. Teza ta jest głoszona mimo braku jakichkolwiek źródeł, które by ją potwierdzały, trzeba więc ją uznać za stuprocentową fabrykację. Tymczasem istnieje źródło, które pokazuje, jaki był prawdziwy stosunek pierwszych Piastów do rozgrywającego się na ich oczach dramatu niewolnictwa. Chodzi o słynne Drzwi Gnieźnieńskie, będące zapisem narracji historycznej z czasów Bolesława Chrobrego, przedstawiające scenę, w której św. Wojciech walczył o zatrzymanie handlu niewolnikami w Czechach i postulował, by nawracanie pogan przeprowadzać pokojowo – za co zresztą zapłacił życiem. Ten szczególny dokument jest ważną przesłanką umożliwiającą uzasadnienie logicznej tezy, że pierwsze Państwo Polskie powstało także po to, by zatrzymać porywanie ludzi prowadzone przez wieki w celu zapełnienia arabskich targów niewolników.
Rozpoczęła się przedsprzedaż książki Tomasza Szkopka, „Niewolnictwo Słowian. Żydowscy handlarze, niemieccy pośrednicy, arabscy odbiorcy” opisującej dramatyczne losy słowiańskiej ludności we wczesnym średniowieczu, stojące za genezą powstania państwa polskiego. Książka ukaże się na początku lutego.
