W Lyonie „zniknęła” nagle agencja specjalizująca się w organizacji islamskich pielgrzymek do Mekki. Firma Dogan Voyages, działająca od 1992 r. przy rue de la Part-Dieu, w 2018 r. zmieniła właściciela. Teraz organizowane przez nich pielgrzymki są nagle odwołane w ostatniej chwili bez możliwości otrzymania zwrotu kosztów.
Z grup na Facebooku i WhatsApp napływają świadectwa wyrażające zaniepokojenie odwołaniem podróży organizowanych przez agencję Dogan, specjalizującej się w muzułmańskich pielgrzymkach do Mekki. Internauci skarżą się, że nie mają żadnych informacji od 31 grudnia.
Wielu pielgrzymów w ostatniej chwili straciło możliwość dotarcia do celu. Przedstawiciele Dogan Voyages poinformowali w komunikacie prasowym, że obecnie „nie będzie z nimi kontaktu z powodu wyjątkowych okoliczności” .
Firma działała od 1992 roku przy Rue de la Part-Dieu, ale zmieniła właściciela w 2018 roku. Została przejęta przez dwóch mężczyzn z tej samej rodziny, jeden miał obywatelstwo Jordanii, drugi Francji. Mieszkają w Paryżu i Marsylii, a każdy z nich jest także właścicielem innej firmy specjalizującej się w pielgrzymkach muzułmańskich z południa Francji.
Według strony internetowej Infogreffe, Dogan Voyages posiada również oddziały w kilku miastach Francji. Oddziały te, podobnie jak inne w całej Europie, zostały zamknięte. Komunikat prasowy Dogan Voyages został również opublikowany na belgijskiej stronie firmy na Facebooku.
Jordańska pracownica grupy poinformowała, że firma po prostu zbankrutowała. Użytkownicy grupy, podający się za pracowników, twierdzą, że nie otrzymali wynagrodzenia. W spółce firmy w Jordanii połowa pracowników odeszła z pracy pod koniec grudnia.
Saudyjska gazeta poinformowała o zablokowaniu przez rząd pewnego biura podróży, nie podając jego nazwy. Dogan Voyages twierdziło, że nie chodzi o ich agencję, ale klienci nie wierzą już w odzyskanie pieniędzy. Dogan Voyages twierdzi, że można się z nim kontaktować telefonicznie, lecz numer jest niedostępny.
Oszustwo może opiewać na znaczne kwoty. Jedna z internautek skarżyła się, że zapłaciła 8000 euro za cztery pielgrzymki umrah i nie odzyskała ani jednego euro. Poszkodowani chcą wnieść pozew zbiorowy. Dla niektórych miała to być „podróż życia”.
