To, co robią Rosjanie nazywam „nuklearnym Halloween” – powiedział PAP Marcin Andrzej Piotrowski, ekspert ds. zagrożeń rakietowych w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych. Jego zdaniem, po ataku Moskwy na Ukrainę z użyciem rakiety Oriesznik, odpowiedzią Zachodu powinno być wzmacnianie obrony.
W piątek ukraińskie siły powietrzne poinformowały, że Rosja użyła 36 rakiet oraz 242 dronów podczas zmasowanego ataku na Ukrainę. Jednym z regionów objętych ostrzałem był obwód lwowski. Władze w Moskwie potwierdziły, że do uderzenia na tę część kraju wykorzystano rakietę balistyczną średniego zasięgu Oriesznik — broni, którą do tej pory zastosowano tylko raz.
Footage of the Oreshnik Intermediate-range ballistic missile (IRBM) attack against a critical infrastructure object in the outskirts of Lviv, western #Ukraine. pic.twitter.com/7w223iv247
— Faytuks News (@Faytuks) January 8, 2026
— Po pierwszym użyciu Oriesznika przeciwko Ukrainie w listopadzie 2024 roku określiłem go mianem „rakiety Frankensteina” – powiedział PAP Marcin Piotrowski. Dodał, że Oriesznik to „składak” kilku elementów pochodzących z innych, już sprawdzonych systemów. Jego zdaniem Moskwa stara się stworzyć wrażenie, że posiada i wprowadza już do służby nowe systemy strategiczne, takie jak Oriesznik. Te, według ich własnej narracji, nie mają na świecie analogów. To jednak nieprawda.
More footage of the Russian Oreshnik IRBM strike on Lviv Oblast. pic.twitter.com/9f5SLanvsr
— AMK Mapping 🇳🇿 (@AMK_Mapping_) January 8, 2026
Oriesznik jest pociskiem średniego lub średnio-dalekiego zasięgu (ang. IRBM – Intermediate Range Ballistic Missile, pocisk balistyczny średnio-dalekiego zasięgu), prawdopodobnie opartym o konstrukcję pocisku RS-26 Rubież (prace nad nim trwały między 2011 a 2015 rokiem; program zawieszono w 2018 roku). Teoretycznie pocisk może przenosić głowice jądrowe – łącznie sześć, mających zdolność niezależnego naprowadzania na różne cele – choć w wojnie z Ukrainą stosowane są ładunki konwencjonalne. Ich dokładna celność jest trudna do ustalenia, jednak ograniczone skutki ataków wskazują, że efekty użycia tego typu broni są niewspółmierne do kosztów i mają głównie wymiar propagandowo-informacyjny: są raczej demonstracją zdolności niż dążeniem do zadania realnych strat.
W przypadku użycia Oriesznika w obwodzie lwowskim w nocy z czwartku na piątek — zdaniem eksperta — wszystko wskazuje na to, że ponownie wykorzystano głowice ćwiczebne, pozbawione ładunku wybuchowego, które rażą cel wyłącznie siłą kinetyczną wynikającą z ich ogromnej prędkości.
Choć głowica wypełniona betonem może stanowić zagrożenie dla celów powierzchniowych, takich jak duże miasta czy lotniska, rozmówca PAP postrzega te działania jako element wojny informacyjnej wymierzonej w partnerów Ukrainy. Wybór celu w okolicach Lwowa nie był przypadkowy, jednak — jak zaznaczył Piotrowski — należy pamiętać, że Rosjanie uprzedzili Amerykanów o ataku z dwudniowym wyprzedzeniem, zgodnie z umową z 1988 roku dotyczącą notyfikacji testów balistycznych.
Piotrowski, zapytany o to, czy uderzenie Oriesznikiem tak blisko granic NATO powinno budzić obawy o obecne bezpieczeństwo Polski i obiektów takich jak lotnisko w Jasionce, odparł, że Rosjanie próbują po prostu uwiarygodnić swoje groźby i kolejną wersję ich oficjalnej doktryny, używając do tego niedopracowanego systemu prototypowego. – Gdyby naprawdę zamierzali zaatakować cele w Polsce, po prostu użyliby sprawdzonych systemów, takich jak Iskander, które są rozmieszczone na Białorusi czy Kalibr wystrzelonych z Morza Czarnego – przekonywał ekspert.
Taka strategia psychologiczna – w ocenie rozmówcy PAP – wydaje się skuteczna w kontekście administracji Donalda Trumpa. Jak zaznaczył, Rosjanie grają wizją nuklearnej apokalipsy i różnych „cudownych broni”, co najwyraźniej działa na wyobraźnię polityków w USA. W obliczu ogromnych kosztów i niewielkich postępów na froncie, rosyjskie dowództwo uzupełnia działania militarne presją psychologiczną oraz sabotażem w Europie.
– Spodziewam się, że w najbliższych tygodniach lub miesiącach dojdzie do kolejnych prób użycia Oriesznika. Zwłaszcza że 5 lutego wygasa traktat Nowy START – prognozował analityk i wyjaśnił, że Rosjanie mogą chcieć wykreować wrażenie posiadania potężniejszego arsenału, aby zyskać lepszą kartę przetargową w przyszłych negocjacjach – na przykład oferując „wycofanie” rzekomo rozmieszczonych na Białorusi kompleksów w zamian za to, by Amerykanie nie rozmieszczali w Europie swoich systemów hipersonicznych LRHW Dark Eagle.
Zdaniem eksperta PISM odpowiedzią Zachodu na te działania powinno być, i jest, wzmacnianie obrony. Niemcy wprowadzają system Arrow-3, zdolny do przechwytywania pocisków takich jak Oriesznik jeszcze w fazie środkowej ich lotu, czyli w kosmosie. Podobne możliwości mają amerykańskie antyrakiety SM-3 w bazie w Redzikowie. Istnieje też opcja rozmieszczenia w Europie Środkowej systemu THAAD. – Uważam jednak, że najlepszą odpowiedzią na rosyjskie prowokacje jest rozwijanie własnych europejskich zdolności ofensywnych, takich jak projekt ELSA, mający na celu wprowadzenie systemów balistycznych i manewrujących o zasięgu do 3 tys. kilometrów. Inwestowanie w te technologie to dla Europy jedna z lepszych dróg dla zapewnienia nam realnego bezpieczeństwa i wpłynięcia na kalkulacje Putina – podsumował Marcin Piotrowski.
Jak przekazał szef lwowskiej administracji obwodowej Maksym Kozycki, celem uderzenia Oriesznikiem, do którego doszło w czwartek tuż przed północą, był obiekt infrastruktury krytycznej. Przeprowadzone na miejscu badania laboratoryjne wykazały, że tło promieniowania mieściło się w normie i nie stwierdzono nadmiernego stężenia szkodliwych substancji w powietrzu. To znaczy, że żadna z głowic nie przenosiła ładunku nuklearnego.
Jak podał w czwartek Reuters, powołując się na lokalne media, celem ataku był prawdopodobnie kompleks podziemnych magazynów gazu w pobliżu miasta Stryj.
Zbiorniki Bilcze-Wołycia-Uhersko to największa taka instalacja w Europie, zdolna pomieścić 17 mld m. sześć. gazu.
Ukraiński serwis Suspilne, opierając się na informacjach ukraińskich sił powietrznych, podał, że rakieta balistyczna przemieszczała się z prędkością 13 tys. km na godz. Podobnie jak ta, która uderzyła w zakłady przemysłu rakietowego Piwdenmasz w Dnieprze w listopadzie 2024 r., została wystrzelona z poligonu Kapustin Jar w obwodzie astrachańskim.
Oriesznik to – jak twierdzi Rosja – hipersoniczna rakieta balistyczna średniego zasięgu. Przemieszcza się w egzosferze (pogranicze atmosfery i kosmosu) osiągając prędkością ok. 10 machów, a jej maksymalny zasięg to 5,5 tys. km. Może być wyposażona w sześć głowic uzbrojonych zarówno w ładunek konwencjonalny, jak i jądrowyzarówno konwencjonalnych, jak i jądrowych.