Strona głównaWiadomościPolskaWarszawa. Zdrowa kobieta w ciąży zgłosiła się na rutynowy zabieg. Nie żyje

Warszawa. Zdrowa kobieta w ciąży zgłosiła się na rutynowy zabieg. Nie żyje

-

- Reklama -

Zdrowa kobieta w siódmym miesiącu ciąży zmarła tuż przed świętami w warszawskim szpitalu. Przyczyną tragedii była prawdopodobnie pomyłka personelu, który zamiast tlenu podłączył do maski pacjentki inny gaz.

W połowie grudnia ubiegłego roku zdrowa i pełna sił kobieta zgłosiła się do szpitala przy ul. Madalińskiego w Warszawie. Placówka ta uchodzi za jedną z najnowocześniejszych w stolicy, a pacjentka miała tam przejść jedynie drobny, rutynowy zabieg związany z przebiegiem ciąży. Nic nie zapowiadało nadchodzącej tragedii.

Kobieta była pierwszą pacjentką na liście zabiegowej tego dnia, a procedurę przeprowadzono na sali wyposażonej w nową, świeżo podłączoną aparaturę anestezjologiczną. Problemy zaczęły się tuż po zakończeniu zabiegu, w momencie wybudzania pacjentki z narkozy.

Zgodnie ze standardami medycznymi, po operacji kobiecie podano maskę, która miała dostarczać czysty tlen. Zamiast poprawy, stan pacjentki gwałtownie się jednak pogorszył. Z ustaleń śledczych, które opisuje „Gazeta Wyborcza”, wynika, że do maski tlenowej podłączony był zupełnie inny gaz. Choć prokuratura wciąż bada dokładny skład substancji, eksperci wskazują, że mógł to być podtlenek azotu, dwutlenek węgla lub sprężone powietrze medyczne.

Podanie niewłaściwego gazu w tak wysokim stężeniu doprowadziło do natychmiastowego niedotlenienia tkanek. Niemal od razu spowodowało to nieodwracalne uszkodzenia mózgu młodej kobiety.

Gdy lekarze zorientowali się, że sytuacja jest krytyczna, podjęli decyzję o przetransportowaniu nieprzytomnej kobiety do Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA przy ulicy Wołoskiej. Pacjentka trafiła tam w stanie głębokiej śpiączki, który od początku nie dawał praktycznie żadnych nadziei na ratunek.

 Przywieźli ją do nas bez sensu. Może chcieli przerzucić temat na inny szpital? To, co tam zrobili, nie mieści się w głowie – mówi nieoficjalnie jeden z pracowników szpitala.

Po dziesięciu dniach walki, dzień przed Wigilią Bożego Narodzenia, ciężarna pacjentka zmarła. Osierociła dwuletnie dziecko.

Sprawą zajmuje się obecnie warszawska prokuratura, która stara się wyjaśnić, jak mogło dojść do tak kardynalnego błędu w nowoczesnym szpitalu. Śledztwo prowadzone jest w sprawie narażenia pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 160 par. 1 Kodeksu karnego).

Źródło:wyborcza.pl

Najnowsze