Były dyrektor szpitala w Rzeszowie usłyszał nowe, poważniejsze zarzuty. Prokuratura twierdzi, że dr Janusz Ł. zrobił z pacjentów królików doświadczalnych.
Śledztwo prowadzone jest przez Prokuraturę Okręgową w Katowicach. Sprawa dra Janusza Ł. od początku budziła emocje, a nowe ustalenia śledczych zmieniają jej charakter z finansowego na kryminalny.
Chirurg urolog jest obecnie podejrzany o narażenie pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. W jednym z badanych przypadków prokuratura uznała nawet, że błędy lekarza doprowadziły do faktycznego i trwałego uszkodzenia organizmu pacjenta. Prokurator podjął już decyzję o zawieszeniu lekarza w prawie do wykonywania zawodu.
Równolegle do wątku medycznego toczy się postępowanie dotyczące nadużyć finansowych, które uderzyły w Narodowy Fundusz Zdrowia. Z ustaleń śledczych wynika, że Janusz Ł. doprowadził NFZ do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości półtora miliona złotych.
Fundusz finansuje operacje z użyciem robota da Vinci tylko pod rygorystycznymi warunkami, z których najważniejszym jest doświadczenie operatora. Wymagane jest, aby lekarz miał na swoim koncie co najmniej pięćdziesiąt przeprowadzonych zabiegów tego typu. Tymczasem oskarżony nie posiadał takich kwalifikacji, co sprawiło, że wypłacone szpitalowi pieniądze za okres od stycznia do czerwca 2023 roku uznano za nienależne.
Prokuratura sprawdza nie tylko, czy lekarz miał odpowiednie papiery, ale przede wszystkim, czy potrafił bezpiecznie operować chorych. Niepokojący obraz pracy byłego dyrektora wyłania się z zeznań dr. Pawła Wisza, jego ówczesnego podwładnego. Lekarz ten stwierdził przed sądem, że choć Janusz Ł. potrafił obsługiwać maszynę, to nie posiadał umiejętności niezbędnych do skutecznego leczenia ludzi. Wyniki jego pracy dr Wisz określił mianem katastrofalnych, nazywając działania swojego przełożonego wprost okaleczaniem pacjentów.
Oskarżony chirurg nie przyznaje się do winy i odpiera wszelkie zarzuty. W swojej obronie argumentuje, że niejasności finansowe wynikają z różnej interpretacji przepisów przez NFZ oraz Ministerstwo Zdrowia. Zapewnia też, że trzej pacjenci, których dotyczą prokuratorskie zarzuty, wciąż pozostają pod jego opieką i żaden z nich nie zgłaszał do tej pory pretensji ani roszczeń odszkodowawczych. Lekarz przekonuje, że jego ambicją było jedynie stworzenie nowoczesnego ośrodka, który stałby się krajowym liderem w dziedzinie robotyki medycznej.