„Krwiożercza” drużyna Tuska lubiła się podpierać w przypadku Zbigniewa Ziobry argumentem, że Francuzi wsadzili do więzienia nawet swojego prezydenta i to też za „korupcję polityczną”. Argument już upadł, bo Sarkozy długo nie posiedział, a teraz politycy francuscy mówią już o „zwycięstwie demokracji”. Sąd Apelacyjny w Paryżu nakazał uwolnienie Nicolasa Sarkozy’ego, który przebywał w więzieniu raptem przez… dwadzieścia dni. Poszło o finansowanie jego kampanii wyborczych z pieniędzy libijskich Kadafiego w 2007 roku. Sąd objął b. prezydenta nadzorem sądowym, zabraniając mu m.in. kontaktowania się z ministrem sprawiedliwości Géraldem Darmaninem.
Z więzienia La Sante w Paryżu Nicolasa Sarkozyego odebrała samochodem jego żona Carla Bruni. Eskortowany przez spory oddział policji wrócił do domu w 16. dzielnicy Paryża.
Opinie polityków są różne, ale raczej pochlebne wobec apelacji. Mer Nicei Christian Estrosi napisał, że „po trzech tygodniach strasznego cierpienia mój przyjaciel Nicolas Sarkozy zostanie zwolniony. To ogromna ulga!” – cieszył się burmistrz Nicei Christian Estrosi. Lewacka deputowana z partii „La France Insoumise” Manon Aubry zamieściła na portalu X wpis o tym, że „na szczęście dla Sarkozy’ego z 2025 roku, Sarkozy z 2017 roku nie wygrał wyborów… Wówczas nie wyszedłby z więzienia zgodnie z tym, co proponował w swoim programie”. „To dobra wiadomość dla naszej demokracji” – komentował zwolnienie prezydenta Laurent Jacobelli ze Zjednoczenia Narodowego. Dodał, że „sprawiedliwość musi pozostać wolna od jakichkolwiek uwarunkowań politycznych”, czym niewątpliwie nawiązywał do sytuacji prawnej liderki jego partii Marine Le Pen, która po wyroku na razie nie może startować w wyborach prezydenckich. „Sprawiedliwa i godna decyzja” – komentował Republikanin Laurent Wauquiez.
Odsiadka była więc raczej symboliczna. 70-letni Nicolas Sarkozy został zwolniony. Przed sądem apelacyjnym były prezydent opisał swój pobyt w więzieniu jako „bardzo trudny” i „wyczerpujący”. „Chcę oddać hołd personelowi więziennemu, który wykazał się wyjątkowym humanitaryzmem i sprawił, że ten koszmar – bo to jest koszmar – stał się znośny” – dodał, ale też stanowczo stwierdził: „Nigdy nie przyznam się do czegoś, czego nie zrobiłem”. Prawnicy przygotowują się już do rozprawy apelacyjnej, a syn prezydenta, który też pretenduje do kariery politycznej, napisał na X: „Niech żyje wolność!”.
A Macronowi ciągle spada popularność
Emmanuel Macron osiągnął najniższy w historii poziom poparcia dla prezydenta V Republiki. Wskaźniki poparcia dla prezydenta Republiki Francuskiej spadły do 11 proc. Emmanuel Macron stracił 5 punktów procentowych poparcia rodaków w jednego ciągu miesiąca, zrównując się z najgorszym wynikiem François Hollande’a z czasów Piątej Republiki. Media komentują, że stało się to, czego Pałac Elizejski obawiał się od kilku miesięcy. Notowania prezydenta Republiki załamały się i spadają przez kolejny miesiąc. Macron praktycznie odebrał tu „palmę pierwszeństwa” najgorszego prezydenta V Republiki socjaliście François Hollandowi.
Hollande miał podobne notowania we wrześniu 2016 r. W listopadzie 2025 r. Emmanuel Macron dołączył do swojego poprzednika. Wynik 11 proc. oznacza, że Macron stracił zaufanie dużej liczby własnych wyborców. Wspiera go tylko 53 proc. zwolenników prezydenckiej koalicji „Ensemble” (MoDem, Horizons i Renaissance) i np. zaledwie 14 proc. Republikanów. Ciekawostką jest, że poprawiły się notowania premiera mniejszościowego rządu, który po dymisji został ponownie powołany na to stanowisko przez prezydenta. Lecornu przybyło 5 punktów procentowych.
Francuzi mnożą swoje oferty zbrojeniowe
Paryż najwyraźniej uznał, że w epoce Trumpa ma szansę większego przebicia się ze swoim sprzętem wojennym na rynku krajów europejskich, zwłaszcza kosztem Amerykanów. Media francuskie skrupulatnie donoszą o każdym zawartym kontrakcie, a firmy zbrojeniowe i armia prezentują nowe bronie. Ostatni hit to nowy artyleryjski pojazd opancerzony „MEPAC” przeznaczony do „walki o wysokiej intensywności”. W Canjuers, w departamencie Var, artylerzyści z 3. Pułku Piechoty Morskiej testowali MEPAC i zupełnie nowy system moździerza montowanego na tych pojazdach.
Ma to być nowa generacja mobilnej broni. Nazwa MEPAC to akronim od „Mortier Embarqué Pour l’Appui au Contact” (Moździerz Kontenerowy Bliskiego Wsparcia). Jest obecnie testowany przez 3. Pułk Artylerii Morskiej, pierwszą jednostkę, która została w niego wyposażona. Pojazd przypomina wyglądem transporter opancerzony Griffon, jest wyposażony w moździerz kal. 120 mm, zdolny do atakowania celów oddalonych od 8 do 13 kilometrów. Pułkownik Nicolas Poirot, dowódca 3. Pułku Artylerii Morskiej, podkreślał znaczący postęp technologiczny: „w zaledwie trzydzieści sekund, w szczególności dzięki bezwładnościowemu systemowi nawigacji, MEPAC jest w stanie oddać pierwszą salwę”. Pojazd może wystrzelić do dwunastu pocisków w niecałe dwie minuty, po czym potrafi szybko zmienić położenie. Spora prędkość działania przyniosła mu już przydomek „kieszonkowy Cezar”, nawiązujący do słynnej francuskiej haubicy kalibru 155 mm, używanej także na Ukrainie. MEPAC to „wytrzymały, dobrze chroniony pojazd o masie 24,5 tony, zdolny do operowania w każdym terenie”. System ten powstał w ramach programu Scorpion i wpisuje się w ogólną modernizację sprzętu armii francuskiej celem uzyskania lepszych zdolności bojowych. Ma to być także przebój eksportowy.
Francuzi chwalą się też kolejnymi kontraktami na swoją broń, a Rumunia ma złożyć u nich „europejskie” zamówienie na rakiety za pół miliarda euro. Według informacji francuskiego periodyku „JDD”, Rumunia jest zainteresowana zakupem pocisków Mistral 3 od francuskiego koncernu MBDA. Niektórzy spekulują, że te „europejskie” zakupy mają związek z tym, że Stany Zjednoczone ogłosiły redukcję liczebności swoich wojsk stacjonujących w Europie, w tym przede wszystkim w Rumunii.
To potencjalnie wielka szansa dla Francji. Tubylcze media są zachwycone i wychwalają swój produkt o świetnym zasięgu, dobrej celności i głębokiej penetracji… Według gazety „Journal du Dimanche”, rumuński wicepremier Ionut Mosteanu ma wkrótce ogłosić zamiar nabycia pocisków ziemia-powietrze krótkiego i bardzo krótkiego zasięgu Mistral 3 z francuskiego koncernu zbrojeniowego MBDA. JDD informuje również, że Paryż i Bukareszt prowadzą rozmowy na temat nabycia systemów radarowych i śmigłowców. W przypadku Mistrala 3, wartość kontraktu ma wynieść 600 milionów euro. Celem jest wzmocnienie obrony powietrznej Rumunii. Zapewne w związku z szansą na sprzedaż swojej broni do Bukaresztu 30 października do Rumunii poleciała francuska minister Sił Zbrojnych Catherine Vautrin. Oficjalnie odwiedza Sybin, oddalony o kilkadziesiąt kilometrów od Bukaresztu, w ramach ćwiczeń NATO Dacian Fall. Jej wizyta może jednak być elementem sfinalizowania kontraktu. Paryż liczy na szerszą współpracę z Bukaresztem. Media francuskie są zadowolone szerzej z odwrócenia kierunku zakupów zbrojeniowych w całej Europie centralnej, która preferowała dotąd technologie amerykańskie. Kolejny przykładem ma tu być Chorwacja, która zamawia we Francji „CEZAR-y”. Chodzi o 18 mobilnych haubico-armat Cezar. Broń ta sprawdziła się na Ukrainie i przyniosła „Cezarom” sporą reklamę. Jak poinformowało chorwackie Ministerstwo Obrony, zamówienie, które zostało zatwierdzone przez komisję obrony chorwackiego parlamentu, ma zostać oficjalnie podpisane w grudniu. Dotyczy to 18 haubic Caesar za sumę 320 milionów euro.
Ministerstwo podało, że jest to część programu modernizacji chorwackich sił zbrojnych. Finansowanie będzie pochodzić z Programu Pożyczek Obronnych Unii Europejskiej, programu zgłoszonego wiosną 2025 roku. Jak widać, Francja chce uszczknąć jak największą część tego pożyczkowego tortu. Pożyczki takie mają na celu finansowanie projektów w sektorach uznanych za priorytetowe, takich jak amunicja, drony, systemy obrony powietrznej, sztuczna inteligencja i cyberbezpieczeństwo. Muszą obejmować co najmniej 65 proc. komponentów wyprodukowanych w UE, na Ukrainie lub w niektórych innych krajach europejskich, takich jak np. Norwegia.
Chorwackie zamówienie jest podzielone na dwie transze: pierwsza dotyczy samych haubic, a druga obejmuje sprzęt obserwacyjny, pojazdy łącznikowe i opancerzone, a także pojazdy terenowe do transportu amunicji bojowej. Dostawa do Zagrzebia haubic Caesar planowana jest na 2029 rok. Caesar to montowane na podwoziu samochodowym działo kalibru 155 mm, zdolne do wystrzelenia sześciu pocisków na odległość do 40 km w mniej niż minutę. Służy we francuskiej armii od 2008 roku i udowodniła swoją wartość na Ukrainie. Chorwacja niedawno zatwierdziła plan inwestycyjny o wartości 1,9 miliarda euro na modernizację swojego systemu obronnego. Plan ma objąć również zakup 44 niemieckich czołgów Leopard 2A8, 420 czeskich ciężarówek TATRA oraz systemów ochrony przed dronami.
Eric Zemmour: „Bez chrześcijaństwa Francja nie byłaby już Francją”
Francuski polityk i publicysta żydowskiego pochodzenia Eric Zemmour opublikował książkę, której tytuł można przetłumaczyć na polski jako „Kości nie zostały rzucone” (wydawnictwo Fayarda). Prezes prawicowej partii Reconquête! dzieli się swoją wizją judeochrześcijaństwa i opowiada się za Francją wiary i tożsamości katolickiej. Z tej okazji Zemmour udzielił wywiadu tygodnikowi „Veleurs”, w którym zawarł wiele ciekawych uwag dotyczących sytuacji we Francji. Krytykuje m.in. „przeciętność” tubylczej klasy politycznej i wzywa do przeprowadzenia przedterminowych wyborów prezydenckich. Twierdzi, że „jeśli chodzi o politykę francuską, znajdujemy się w sytuacji bardzo podobnej do tej z czasów Czwartej Republiki – niestabilność rządu i centrowe koalicje u władzy, które już niczego nie kontrolują i nie są decyzyjne”.
W kontekście problemów międzynarodowych Zemmour proponuje cofnięcie się do XIX wieku, do konfrontacji między imperialną potęgą morską (wtedy Zjednoczonym Królestwem Brytyjskim, dziś Stanami Zjednoczonymi), a imperialną potęgą kontynentalną, będącą w trakcie pełnej ekspansji przemysłowej, co zagrażało pozycji handlowej i geostrategicznej potędze morskiej Brytyjczyków (wówczas chodziło o Niemcy, a dziś Chiny), „z tą tylko różnicą – choć nie bez znaczenia – że dzisiejsze imperia posiadają bomby atomowe, co powstrzymuje je od wejścia na drogę prowadzącą do wojny na wzór tej z lat 1914–1918”.
Wracając do Francji, Zemmour twierdzi, że „obserwujemy spadek standardów we wszystkich zawodach, wynikający z upadku systemu edukacji”. Jego partia Reconquête! postuluje tu „konieczność powrotu do podstaw francuskiego systemu szkolnictwa”. Porusza też temat „islamo-lewicowoci”, widoczny zwłaszcza w lewicowej partii La France Insoumise, która stała się „partią cudzoziemców”. Padają tu przykłady historyczne – od biskupa Cauchona, który wydał Joannę d’Arc Anglikom na stos przez kolaborantów z czasów II wojny światowej aż po protestantów, którzy prosili angielską flotę o pomoc w walce z królem i katolikami, a nawet arystokratów walczących w armii wrogów Napoleona.
O powstaniu swojej partii Reconquête! Zemmour mówi, że „ma na celu zjednoczenie wszystkich Francuzów: chrześcijan, Żydów, ale także osób o innym pochodzeniu, które jednak pragną, aby Francja pozostała Francją, krajem o tożsamości chrześcijańskiej”. Najnowsza książka polityka powstała na podstawie artykułu zamówionego przez amerykański magazyn, który poprosił o odpowiedź na pytanie: „Jak chrześcijaństwo może zostać ocalone w Europie?”. Autor zauważa, że mamy już do czynienia ze „starciem cywilizacji toczącym się na wszystkich frontach, a człowiek Zachodu wycofuje się ze swojej tożsamości, bo ta opiera się na chrześcijaństwie”.
Zemmour przyznaje, że jego „widza o teologii chrześcijańskiej jest dość ograniczona”, ale dodaje „historia religii zawsze mnie fascynowała, a z biegiem lat zrozumiałem, że wszystko, co kocham we francuskiej kulturze – literatura, malarstwo, muzyka, architektura – ma chrześcijańskie korzenie. (…) uświadomiłem sobie, że to właśnie Kościół przyniósł mi wszystkie cuda kultury, którymi mogłem się cieszyć, nigdy się nimi nie nużąc – kościoły, witraże, malarstwo, muzykę, literaturę, ale także prawo, państwo, szkoły, opiekę nad najsłabszymi, ideę wolnej jednostki”… Na pytanie, czy sam powrót chrześcijaństwa może uratować Francję, polityk odpowiada, że „starcie cywilizacji przepowiedziane przez Samuela Huntingtona jest cechą charakterystyczną XXI wieku, ale aby stawić opór w wojnie toczonej przeciwko niemu na wszystkich frontach, człowiek Zachodu musi wejść w swoją tożsamość…”. „Kościół ukształtował Francję i Europę. Bez chrześcijaństwa Francja nie byłaby już Francją, a ja chcę nadal mieszkać we Francji” – kończy wywiad Eric Zemmour.

