Czerwony szef kancelarii Sejmu Marek Siwiec zaatakował KKP i uważa, że nie powinni być zapraszani na spotkania Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Jak przekonywał, wyborcy Grzegorza Brana „w sposób jawny demonstrują prorosyjskość”.
Nie ustają ataki na sympatyków KKP i Grzegorza Brauna. Tym razem szef Kancelarii Sejmu – czyli miejsca, gdzie teoretycznie reprezentanci ludu spotykają się i tworzą prawo, choć jak widać, czują się raczej jak udzielni władcy – zwyzywał wyborców od „jawnie prorosyjskich” w kontekście zaproszenia przedstawicieli KKP na spotkanie RBN.
– Dzisiaj te 10 proc. ludzi [wyborców Grzegorza Brauna] w sposób jawny demonstruje prorosyjskość, a prorosyjskość to jest tak jak zaproszenie do kolaboracji. Tak to trzeba nazywać – przekonywał w TOK FM Siwiec.
Dlatego też – jego zdaniem – przedstawiciele KKP nie powinni być zapraszani na posiedzenia RBN.
– I w kontekście tego, co się dzisiaj dzieje wokół Polski, to nie jest zapraszanie pełnoprawnych uczestników życia politycznego, tylko to jest tak, jakby zapraszać kolaborantów, potencjalnych kolaborantów – twierdził dalej Siwiec.
W dalszej części wypowiedzi Siwiec twierdził, że prezydent Karol Nawrocki powinien wykorzystać spór wokół RBN do „publicznego potępienia prorosyjskich postaw”. Miałby to być – zdaniem szefa Kancelarii Sejmu – „jasny komunikat” dla przedstawicieli KKP oraz wyborców.
– Jest bardzo dobra okazja, by prezydent mojego państwa wysłał taki sygnał do opinii publicznej, zwłaszcza do tych 10 proc. ludzi: Opamiętajcie się, co robicie – twierdził Marek Siwiec.
Powtórzył przy tym mantrę o tym, że w demokratycznym państwie obywatele mają prawo do sporów politycznych, prezentowania różnych poglądów oraz krytyki rządzących, choć rzecz jasna to bez znaczenia. Urzędnik bowiem jasno naubliżał wyborcom i realnie jest przeciwko tej demokratycznej litanii.
Zresztą sam uznał, że – rzekomo – przekroczona jest granica, gdy pojawia się perspektywa współpracy z „z państwem stanowiącym zagrożenie dla Polski”.
– Bo tak długo, jak my się kłócimy o polskie sprawy – chapeau bas, demokracja, wolność słowa, możecie państwo robić. Ale jeżeli zaczynacie mówić o kolaboracji z wrogiem, […] to to już jest niebezpieczne – przekonywał.
Należy przy tym zaznaczyć, że to totalne oderwanie od rzeczywistości. „Zagrożeniem” dla Polski może być każde państwo z odpowiednim potencjałem gospodarczym i militarnym. Nikt jednak nie postuluje, by z tego powodu zaprzestać współpracy z USA czy z Ukrainą, gdzie drugie przykładowe państwo jest w ewidentny sposób wrogo nastawione zarówno do państwa jak i do narodu polskiego.
Zupełnie innego zdania też są państwa Zachodu, które szukają możliwości do współpracy i po prostu korzystają na toporności postaw rządzących w Polsce. Dla nich oznacza to po prostu mniejszą konkurencję.
Posiedzenie RBN odbędzie się 3 listopada o godz. 15. Kancelaria Prezydenta podała, że obrady będą miały charakter niejawny.


