Klimat, klimat ponad wszystko. Komisja Europejska chce wydawać 70 mld euro rocznie na „odporność klimatyczną”. W planie jest m.in. ochrona przed suszami, powodziami i upałami. Ktoś dostanie dużo pieniędzy zabranych nam wszystkim…
KE przedstawiła nowe unijne ramy na rzecz tzw. odporności klimatycznej. Propozycje zakładają uwzględnianie zagrożeń związanych ze zmianami klimatycznymi w najważniejszych obszarach państw członkowskich i działań podejmowanych na unijnym szczeblu.
Nowe rozwiązania formalnie mają zwiększyć zdolność państw unijnych do przewidywania zagrożeń, przygotowania się na nie i ograniczenia ich skutków. W planach jest też wsparcie dla władz samorządowych i firm, nowe narzędzia monitorowania ryzyka oraz uproszczenie krajowych obowiązków dotyczących planowania działań adaptacyjnych.
Według KE, wydawanie pieniędzy na „zwiększanie odporności” na ekstremalne zjawiska pogodowe powinno być uważane za „długoterminową inwestycję w bezpieczeństwo” i funkcjonowanie unijnej gospodarki. KE przekonuje też, że to ma znaczenie dla ochrony infrastruktury, zdrowia mieszkańców i konkurencyjności przedsiębiorstw.
– Europa ociepla się dwukrotnie szybciej niż wynosi średnia globalna. Aby stać się prawdziwie odpornymi na zmianę klimatu, musimy dostosowywać się i uczyć się w trakcie tego procesu – przekonywała szefowa KE Ursula von der Leyen.
Należy przy tym zaznaczyć, że UE prowadzi najbardziej radykalną i kosztowną operację pod pretekstem ochrony przed klimatem. Jeśli efektem tego jest dwukrotnie szybsze ocieplenie, niż reszta świata, gdzie na klimatyzm znaczna część globu ma wywalone, to na zdrowy rozsądek powinno się zaprzestać dalszego marnotrawstwa naszych pieniędzy. Pod warunkiem, że gdziekolwiek tutaj jest miejsce na rozsądek, a wiemy, że tego absolutnie brakuje w Brukseli.
Przedstawione ramy uwzględniają systemowe uwzględnienie „odporności klimatycznej” na poziomie krajowym i międzynarodowym. Lokalne i regionalne władze mają otrzymać wsparcie przy szykowaniu działań adaptacyjnych. W tym celu przewidziano projekty pilotażowe i usługi doradcze.
Ważną rolę w planie odegrać mają unijne firmy. Dostosowanie infrastruktury i gospodarki – czyli radykalna zmiana stylu życia ludzi – będzie wymagała wydatków na poziomie 70 mld euro co roku. Gigantyczny wydatek – według KE – będzie zrekompensowany z powodu rzekomych korzyści ekonomicznych wynikających z ograniczenia szkód spowodowanych ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi. Urzędnicy twierdzą, że korzyści nawet 10-krotnie przewyższą straty.
Innymi słowy, KE twierdzi, że straty finansowe będą wielkie, ale większe by były, gdyby programu nie wprowadzono. Będzie można to zweryfikować po kilku-kilkunastu latach na przykładzie innych państw i regionów świata, które takich działań nie podejmą, ale niewiele to da – wiadomo nie od dziś, że klimatyzm to po prostu szwindel i choć będzie po raz kolejny wiadome, że ograbiono ludzi, to nikt nie poniesie żadnej odpowiedzialności, za wyjątkiem ograbionych obywateli państw UE.
KE przekonuje też, że zmiany klimatyczne zmienią rozwój nowych technologii oraz usług związanych z przystosowaniem do zmian klimatycznych. Do 2050 roku światowy rynek rozwiązań w zakresie adaptacji klimatycznej ma wzrosnąć aż czterokrotnie i osiągnąć wartość 3,5 bln euro. A to ma stwarzać unijnym firmom możliwość wprowadzenia innowacji i wzmacniania pozycji na międzynarodowym rynku technologii służących ograniczaniu skutków zmian klimatycznych.
Jeden z nowych elementów proponowanych przez KE to jednolita trajektoria odniesienia dla globalnego ocieplenia. Przewiduje ona wzrost średniej temperatury na świecie wobec poziomu sprzed epoki przemysłowej o 1,5 stopnia Celsjusza do 2030 roku, 2 st. C do 2050 i 3 st. C do 2100 roku. Te założenia mają stanowić podstawę analiz ryzyka klimatycznego prowadzonych przez państwa UE.
Zaproponowano też uproszczenie obowiązków administracyjnych dotyczących realizacji unijnej ideologii klimatycznej a także zwiększenie częstotliwości oceny zagrożeń klimatycznych. W planach jest też rozwój unijnej platformy internetowej na temat odporności klimatycznej, która będzie udostępniała administracji publicznej, firmom i lokalnym społecznościom narzędzia, które pomogą oceniać rzekome ryzyko dotyczące zmian klimatycznych.
W 2028 roku zaplanowane jest przedstawienie strategicznego planu UE na temat odporności klimatycznej. Dokument ma wyznaczać „kierunki działań” – czyli preteksty do przepalania naszych pieniędzy – które umożliwią rzekomo wcześniejsze reagowanie na przyszłe zagrożenia klimatyczne.


