Strona głównaWiadomościPolskaSzykują wielką zmianę dla milionów Polaków. Emerytalna rewolucja coraz bliżej?

Szykują wielką zmianę dla milionów Polaków. Emerytalna rewolucja coraz bliżej?

-

- Reklama -

Dlaczego Polacy nie odkładają na swoją przyszłość, a plany emerytalne nie są w kręgu ich zainteresowań? Część z nas po prostu nie dysponuje wolnymi środkami, jednak wielu potencjalnych inwestorów skutecznie odstrasza zawiły gąszcz przepisów regulujących programy emerytalne. Rada Dialogu Społecznego (RDS) proponuje rewolucyjne zmiany, ale eksperci studzą zapał. Na reanimację obecnego systemu może być już za późno.

Jak pisze „Rzeczpospolita”, zespół roboczy RDS przygotował siedem propozycji, które mają ożywić system dobrowolnego oszczędzania.

- Reklama -

Najważniejsza propozycja to „IKE+”, czyli połączenie IKE (Indywidualne Konto Emerytalne) i IKZE (Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego) w jeden produkt. Limit wpłat połączonego produktu miałby wynosić 36427 zł rocznie i stanowiłby sumę dotychczasowych limitów IKE i IKZE.

- Reklama -

W planach jest też obniżenie wieku wypłat do 60 lat, wspólne rachunki ułatwiające zarządzanie środkami oraz dodatkowa zachęta dla obywateli w postaci premii państwowych. Budżet państwa miałby jednorazowo dopłacać oszczędzającym nawet 7,5 tysiąca złotych po 25 latach regularnego odkładania pieniędzy.

- Reklama -

Edukacja, nie likwidacja

Propozycje te nie wszystkim się podobają. – Pomysł połączenia IKE i IKZE w jeden produkt oceniam negatywnie. Powinniśmy zachęcać i edukować, a nie likwidować – uważa Oskar Sobolewski z HRK Payroll.

Twierdzi, że właśnie różnorodność ofert sprawia, że Polacy interesują się tymi produktami. Częste zmiany przepisów mogą zaś zniszczyć zaufanie do państwa. Osobiście też podniósłby wiek wypłat, a nie go obniżał. Podoba mu się natomiast pomysł „premii finansowych” za regularne odkładanie.

Plany emerytalne. Biurokracja tylko utrudnia

Osobną kwestią są Pracownicze Programy Emerytalne (PPE). Tutaj eksperci są zgodni: państwowa biurokracja utrudnia działanie firmom, które chcą dbać o przyszłość swoich pracowników.

Dr Marcin Wojewódka z Instytutu Emerytalnego domaga się maksymalnego uproszczenia przepisów. Chodzi m.in. o zniesienie obowiązku rejestracji zmian w umowach przez Komisję Nadzoru Finansowego.

– Nie da się przekonać Polaków do długoterminowego oszczędzania, jeżeli ich pracodawcom, którzy mają je współfinansować, stawiamy na drodze trwające miesiącami urzędowe procedury. Jeśli emerytalnych pieniędzy ma być więcej, biurokracji powinno być mniej – przekonuje ekspert.

Koniec uprzywilejowania PPK?

Jak to ma wyglądać w praktyce? Jeśli firma założy nowe Pracownicze Programy Emerytalne (PPE) z wpłatą podstawową na poziomie co najmniej 3,5 proc. i 25-procentową partycypacją załogi, zostanie z automatu zwolniona z przymusu prowadzenia PPK.

– Propozycja zrównująca de facto systemową pozycję PPE z PPK to bardzo dobre rozwiązanie, które odpowiada na potrzeby zgłaszane przez niektórych pracodawców – chwali dr Wojewódka.

Jego zdaniem państwo powinno wreszcie premiować firmy, które chcą odkładać na emerytury swoich kadr więcej, a nie zmuszać je do ciągnięcia dwóch równoległych wózków tylko dlatego, że jedno z rozwiązań uruchomiły po wejściu w życie nowych przepisów.

Losy tych propozycji zależą teraz od prac zespołu, a następnie prezydium RDS. Jeśli w połowie listopada związkowcy i pracodawcy dojdą do porozumienia, projekt trafi do rządu. Dopiero wtedy okaże się, czy będą kolejne prace w tym obszarze, czy może rząd wyrzuci propozycje do kosza.

Jakiekolwiek zmiany by nie zaszły – o ile w ogóle zajdą – będą to wciąż państwowe i koncesjonowane programy emerytalne. Prawdziwa niezależność finansowa mogłaby się zacząć dopiero wtedy, gdyby po prostu zlikwidować przymus płacenia na piramidę finansową pod szyldem ZUS-u.

Wcześniejsza emerytura? Praca działa zdrowotnie

 

Źródło:rp.pl

Najnowsze