Były takie piękne, ekologiczne, przedstawiane w samych superlatywach w przeciwieństwie do tego „okropnego” plastiku powodującego rzekomo globalne ocieplenie. Najnowsze badania zlecone przez rząd Korei Południowej bezlitośnie obalają jednak mit „ekologicznych” papierowych słomek. Okazuje się, że w ujęciu całościowego cyklu życia, mogą być dla środowiska i naszego zdrowia znacznie bardziej szkodliwe niż zwalczany plastik.
Raport przygotowany na zlecenie południowokoreańskiego Ministerstwa Klimatu, Energii i Środowiska wziął pod lupę cztery najpopularniejsze rodzaje słomek. Tradycyjne z polipropylenu, papierowe, biodegradowalne oraz te wykonane z bio-polietylenu.
Naukowcy przeanalizowali aż szesnaście kategorii oddziaływania na środowisko i ludzkie zdrowie. Wyniki są dla zwolenników ekologicznych rozwiązań wprowadzanych w imię walki z globalnym ociepleniem wręcz druzgocące.
Zwykły plastik okazał się najmniej szkodliwy w dziesięciu z szesnastu badanych obszarów, w tym w zakresie zmian klimatycznych czy toksyczności. Ustępował alternatywom jedynie pod kątem zużycia paliw kopalnych.
Papierowe zamienniki wypadły fatalnie. Osiągnęły najwyższe wartości w kategoriach zużycia surowców mineralnych, promieniowania jonizującego oraz eutrofizacji wód.
Najwięcej kontrowersji budzi jednak wskaźnik rakotwórczy, w którym papierowa słomka osiągnęła wynik ponad sześciokrotnie wyższy (dokładnie 6,33 raza) niż jej plastikowy odpowiednik z polipropylenu. W przypadku papieru znacznie wyższy był również wpływ na zakwaszenie środowiska (ponad dwukrotny wzrost) oraz na emisję pyłów zawieszonych (wzrost o 62 proc.).
Z kolei rurki z biopolietylenu okazały się absolutnie najgorszym rozwiązaniem we wszystkich kluczowych zestawieniach zdrowotnych.
Cały cykl życia pod lupą badaczy
Eksperci uspokajają wprawdzie, że ekstremalnie wysoki wskaźnik rakotwórczości nie oznacza, że samo picie napoju przez papierową rurkę wywołuje nowotwory. Badacze oceniali całościowy, często zupełnie niewidoczny dla przeciętnego klienta proces. Pod uwagę wzięto wieloetapowy cykl życia produktu: pozyskiwanie surowców, produkcję opartą na ciężkich emisjach przemysłowych, transport, a wreszcie ostateczną utylizację.
To właśnie na tych wszystkich etapach uwalniane są do atmosfery i wód szkodliwe substancje. Zdecydowana większość zużytych rurek trafia ostatecznie do spalarni, co drastycznie podbija ich negatywny wpływ na jakość powietrza i ludzkie zdrowie.
Recyklingowa fikcja
W raporcie zwrócono także uwagę, że pod względem recyklingu sprawa nie wygląda tak kolorowo, jak przedstawiają to korporacje promujące papierowe słomki.
W praktyce wszystkie słomki, całkowicie niezależnie od użytego materiału, są po prostu zbyt małe, aby standardowe sortownie mogły je skutecznie wyłapać z sunącej taśmociągami masy opadów.
Dodatkowo papierowe wersje nasączane są potężnymi dawkami klejów i specjalnymi powłokami, które zapobiegają ich natychmiastowemu rozmoczeniu w napojach. Taka chemiczna mieszanka sprawia, że i tak trafiają one do frakcji zmieszanej i ostatecznie płoną w piecach.


