Strona głównaWiadomościPolitykaSkandal w ZOO Łączna. Bosak, Zajączkowska-Hernik i Możdżonek komentują. "To zwykły napad...

Skandal w ZOO Łączna. Bosak, Zajączkowska-Hernik i Możdżonek komentują. „To zwykły napad dokonany w asyście policji” [VIDEO]

-

- Reklama -

Skandaliczne działania służb i prywatnych organizacji określających się mianem rzekomo „prozwierzęcych” wywołują coraz większe poruszenie w Internecie i docierają do polityków. Od działań w ZOO Łączna odcięło się już Ministerstwo Klimatu. Teraz głos zabrali politycy, w tym wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak.

„To jest bomba: władze samorządowe i Policja nie czują się odpowiedzialne za rozbicie i paraliż oraz wywózki zwierząt w zoo w Łącznej. Zwalają na prokuraturę” – napisał na X Krzysztof Bosak.

- Reklama -

Wicemarszałek Sejmu podkreślił, że „jednocześnie przedstawiciel Policji przyznaje, że akcja była planowana na poziomie rządowym”.

- Reklama -

„Bilans: ludzie tracą pracę, zwierzęta częściowo wywiezione zagranicę, założyciel w areszcie, pozostałe zwierzęta nie są karmione lub biegają wolno bez opieki, a prokuratorzy mają dalej prowadzić zoo, którego już nie ma, ale które nie jest też zlikwidowane” – stwierdził Bosak.

- Reklama -

Należy przy tym zaznaczyć, że „poziom rządowy” to coś, od czego odcięło się Ministerstwo Klimatu. Poniżej więcej informacji na ten temat.

Ministerstwo odcina się od działań ws. ZOO Łączna. Właściciel zapowiada batalię prawną [VIDEO]

Z kolei unioposeł Ewa Zajączkowska-Hernik oceniła, że działania w ZOO Łączna to „zwykły napad dokonany przez Animalsów w asyście policji, zaprzyjaźnionych lekarzy weterynarii oraz prokuratora”.

„Podzielili się zadaniami tak, że niektóre organizacje robią „brudną robotę” i kradną zwierzęta, a w międzyczasie pani mecenas lata po prokuraturze, policji i ministerstwach rozdając poradniki, jak nie wtrącać się w ich robotę. Tak to działa od lat, tylko ta konkretna kradzież była nieco bardziej zuchwała niż inne” – stwierdziła Zajączkowska-Hernik, która w przeszłości ujawniała działania grup nazywających się same „prozwierzęcymi”.

Głos w sprawie zabrał także Marcin Możdżonek, działacz społeczny, myśliwy i prezes Naczelnej Rady Łowieckiej oraz radny Olsztyna.

„Terror pato aktywistów w majestacie urzędniczej nieomylności! Ta sytuacja jest czystym złem na tak wielu poziomach. Człowiekowi zlikwidowano biznes, narażono zwierzęta, dokonano zniszczeń mienia prywatnego, doprowadzono do skrajnej frustracji lokalną społeczność i to wszystko ZANIM nawet postawiono komukolwiek jakiekolwiek zarzuty” – podkreślił Możdżonek.

Jak podkreślił, „nawet gdyby podejrzenia miały cień uzasadnienia, to wpakowanie się tam w taki sposób prokuratora, prywatnej fundacyjki i kordonu policji, to społeczna szkoda znacznie przewyższająca jakiekolwiek dobro, już naprawdę pozostawiając nawet kodeksy na boku”. Należy przy tym zaznaczyć, że dobro nie jest w ogóle brane pod uwagę zarówno przez rządzących III RP, zatrudnianych wszędzie urzędników jak również przez służby, co udowadniano konsekwentnie latami na wielu płaszczyznach.

„Nie trzeba być spiskowcem, żeby w końcu zobaczyć po co wymyślono aktywistów klimatycznych i „pro” zwierzęcych. Te ruchy gdziekolwiek nie działają wprowadzają chaos, zniszczenie i anarchię, hałaśliwie przykrywając istotne nadużycia, które mogą spokojnie dziać się w tle, bez zainteresowania społecznego. A myślicie, że zorganizowane akcje przeciwko myśliwym biorą się znikąd? Nie, to ten sam ruch. Widzę jak regularne, zaangażowane i po prostu drogie w utrzymaniu są te działania i jestem przekonany, że są srogo opłacane” – podkreślił Marcin Możdżonek.

„Złożony projekt zmiany prawa łowieckiego przez właśnie takich eko terrorystów nie był tanim wytworem. To jest profesjonalnie, długo opracowywany tekst, którego absurdów i ukrytych celów nie zauważy nikt, kto nie jest prawnikiem, myśliwym, czy legislatorem. To dobrze opłacona i zorganizowana akcja, wcale nie społeczna” – kontynuował.

„Zostały ostatnie dni, żeby sprzeciwić się eko terrorystom akurat w tej kwestii i wziąć udział w ankiecie na stronach sejmowych. O sprawie zoo w Łącznej opowiadajcie z kolei znajomym, w pracy i gdziekolwiek się da, bo uwierzcie – Ci, którzy nie funkcjonują regularnie w internecie w ogóle o sprawie nie słyszeli. Nadużycia państwa i jego urzędników wobec obywateli muszą być przekazywane, tym bardziej, że ta sprawa wymknęła się aktywistom spod informacyjnej kontroli i wiemy bardzo dużo o tym, jak akcja została przygotowana i ma niewiele wspólnego z dobrostanem zwierząt” – podsumował Marcin Możdżonek.

Źródło:X / nczas.info

Najnowsze