Leon XIV zastał Francję w depresji, w kryzysie, pogrążającą się w coraz większym chaosie politycznym i społecznym. Na moment odsłonił wizerunek innej Francji, przywiązanej do chrześcijańskich korzeni, pełnej entuzjazmu, patriotyzmu, rozpoznającej swoją tożsamość. Czy jednak jest to prawdziwy obraz tego kraju?
Lewicowy polityk Jean-Luc Melenchon postuluje budowę „nowej Francji”, tej wielokulturowej, ale oderwanej od tradycji i tożsamości, opartej na imigranckim tyglu „różnorodności”. W czasie wizyty papieża media też pisały o „nowej Francji”, ale okazuje się, że jest ona budowana na podmytych wcześniej, wielowiekowych fundamentach wartości katolickich. To już nie tylko emocje płonącej katedry Notre Dame, powroty do tradycyjnych mszy, sukcesy pielgrzymki do Chartres czy rosnąca liczba corocznych chrztów dorosłych, pozwalają mówić o pewnym odrodzeniu katolicyzmu, ale obecność setek tysięcy wiernych na ulicach Paryża. Uliczny muzyk z Madagaskaru wyraził nagle na antenie telewizji zdziwienie, że we Francji jest tylu katolików…
Leon XIV wywołał wielki entuzjazm, sprawił, że katolicy stali się bardziej widoczni. W mediach pisano wręcz, że „w ciągu weekendu podbił Francję”. Warto tu spojrzeć na liczby. W czasie Mszy na paryskim Placu Concorde uczestniczyło ponad 800 tysięcy wiernych, chociaż organizatorzy początkowo byli przygotowani na 600 tys. Wielotysięczne tłumy pojawiały się na trasach przejazdu papieża (300 tys. osób zgromadziło się tylko wzdłuż 2,5-kilometrowej trasy do Notre-Dame), wejściówki na spotkanie z młodzieżą na Stade de France rozeszły się w ciągu kilku dni, tłumy witały papieża w Lourdes i w Metz. Przypomniano, że na Mszy w Paryżu, odprawianej przez papieża Benedykta XVI, zgromadziło się tylko 300 tys. osób. Warto jednak przypomnieć, że jeszcze w 1997 roku, Msza św. odprawiana w trakcie Dni Młodzieży w Paryżu przez Jana Pawła II zgromadziła ponad milion wiernych… Obecnie na ulicach Paryża widać podobny skład społeczny wiernych (znacznie odbiegający od codziennego wyglądu francuskiej ulicy), jak w czasie dawnych protestów w obronie wartości rodziny czy przeciwko pomysłowi wprowadzenia „homo-małżeństw” w 2012 roku. Kontrast był widoczny w tak drobnych gestach, jak owacje katolików dla żandarmów i policji strzegących porządku w czasie wizyty papieskiej – przy dość powszechnej, codziennej nienawiści do funkcjonariuszy na niemal wszystkich przedmieściach i osiedlach.
Teza o istnieniu dwóch Francji wydaje się zasadna. Na Placu Zgody papież Leon XIV wzywał katolików do dzielenia się swoją wiarą ze społeczeństwem i wypowiedział znamienne słowa: „Niech żywa woda Ducha Świętego spłynie na całą Francję”, które przypominały podobne wezwanie z wizyty w Polsce Jana Pawła II w 1979 roku, które zapowiedziało m.in. wielkie przemiany w naszym kraju już rok później. Czy będą one jednak możliwe we Francji?
Optymizm mocno umiarkowany
Raport Europejskiego Centrum Prawa i Sprawiedliwości (ECLJ) zatytułowany „Cierpienie i nadzieja Kościoła we Francji” oraz statystyki opublikowane przez Watykan pokazują, że ta „druga”, „wielokulturowa” Francja ma się lepiej. Pomimo oznak ożywienia religijnego we Francji; rosnącej liczby pielgrzymów, chrztów dorosłych, większej widoczności młodych katolików – jest to ciągle „odrabianie” strat lokalnego Kościoła. Stolica Apostolska opublikowała „Ramy statystyczne duszpasterskie Kościoła katolickiego we Francji 1980–2024”, które pokazują skalę załamania się w tym okresie katolicyzmu. Podstawowe dane są przerażające: spadek o 68 proc. liczby księży, spadek o 72 proc. liczby parafii, spadek liczby katolików z 84,7 proc. do 74,9 proc. w całej populacji i wreszcie ogólny spadek chrztów z 513 tys. do 186 tys. rocznie, którego nie nadrabiają chrzty dorosłych. Procesy sekularyzacji przyspieszyły, a doszedł do tego masowy napływ imigracji, w tym duża liczba muzułmanów i innych niezwiązanych z cywilizacją europejską migrantów (30 proc. dzieci urodzonych w 2025 roku miało już korzenie pozaeuropejskie). W ostatnich latach udało się także jeszcze mocniej wypchnąć Kościół z przestrzeni publicznej w imię laickości Republiki.
Katolicy zaczęli się zamykać w swoich gettach. W tym punkcie wizyta Leona XIV przywróciła z pewnością nadzieję, chociaż katolicy stali się już mniejszością we francuskim społeczeństwie.
Francja nie jest jedynym krajem przechodzącym proces sekularyzacji, ale jest jedynym europejskim narodem katolickim, który sam z siebie wielokrotnie prześladował Kościół, mordował duchownych, wypędzał zakony, konfiskował majątek kościelny i zakazywał działalności apostolskiej. Ta sama Francja – „najstarsza córka Kościoła” – wydała rzesze świętych i misjonarzy. Być może mówienie o dwóch Francjach jest jednak zasadne: z tej dychotomii narodziła się współczesna Republika, która kontynuuje podobne napięcia w innej formie.
W raporcie ECLJ przypomniano słowa Piusa X o „odkatoliczeniu Francji” oraz tezę, że z „rewolucyjno-masońskiego ducha zrodziła się słynna ustawa z 1905 roku o rozdziale Kościoła od państwa”, która obowiązuje do dziś jako podstawa francuskiego „laicyzmu” i zależnie od epoki bywa rozmaicie interpretowana.
Statystyka przeczy nadziei
W XXI wieku powróciła tendencja odrzucenia odniesień do religii w kulturze i etyce. W wymiarze instytucjonalnym, kościoły, szkoły, czy szpitale katolickie poddawane są coraz większej kontroli państwa. Takim placówkom narzuca się nawet normy całkowicie sprzeczne z etyką katolicką. Zmiana wykracza poza sferę indywidualnych przekonań, ale „uderza w same kulturowe i antropologiczne fundamenty francuskiego społeczeństwa i chociaż Francja zachowuje zewnętrzne przejawy cywilizacji chrześcijańskiej (kościoły, święta, zabytki architektury), stopniowo utraciła swoją duchową istotę – samą wiarę” – stwierdza raport ECLJ.
Dochodzą do tego przemiany społeczne i demograficzne. W 1972 roku Francuzi zawierali rocznie 417 tys. małżeństw, w 2023 już tylko 242 tys. Małżeństwa religijne nie stanowią już nawet połowy zawieranych ślubów. 45 proc. wszystkich związków kończy się rozwodem. Spustoszenie zrobiła tu ustawa o „cywilnym pakcie solidarności” – PACS, którą wprowadzono dla par homoseksualnych, ale te „wywalczyły już sobie „małżeństwa”, a PACS zastąpił głównie heteroseksualnym parom normalne małżeństwo.
Średni wiek urodzenia pierwszego dziecka to obecnie 31 lat, współczynnik dzietności spadł do 1,56 dziecka na kobietę w 2025 roku i jest to najniższy poziom od 1918 roku. Jednocześnie we Francji dokonano 251 270 aborcji w 2024 roku, czyli 17,3 na 1000 kobiet (rekord w skali Europy).
Spór o laicyzm
Raport ECLJ mówi też o „instytucjonalizacji klimatu wrogiego katolicyzmowi”. Laicyzm przestał być neutralnością państwa wobec wyznań religijnych, ale wyrasta z dążenia (realizowanego od czasów francuskiej rewolucji), zastąpienia autorytetu Kościoła autorytetem republikańskiego rozumu. Zasada niezależności Kościoła i państwa ulegała stopniowemu odwróceniu, m.in. ze względu na uzależnienie finansowe parafii, szkół i placówek opieki zdrowotnej od państwa. Instytucje te w końcu znalazły się pod nadzorem państwa. Katolicyzm – historycznie religia większościowa – jest głównym celem działań zmierzających do wyeliminowania obecności religii z przestrzeni publicznej właśnie w imię „neutralności”, podczas gdy islam rozwija się w tejże przestrzeni publicznej w najlepsze.
Przykładów jest tu wiele: usuwanie bożonarodzeniowych szopek z urzędów miejskich na mocy orzeczeń sądowych; demontaż krzyży i kapliczek przydrożnych decyzjami administracyjnymi; znoszenie chrześcijańskich świąt jako dni wolnych od pracy; postępowania zmierzające do rozwiązania stowarzyszeń katolickich. Do tego dochodzą nawet powracające próby podważenia tajemnicy spowiedzi, np. pod pozorem walki z pedofilią… Państwo, które znacjonalizowało kościoły, teraz w dużej mierze pozostaje bierne wobec niszczenia sakralnego dziedzictwa architektonicznego, a ciężar utrzymania obiektów spoczywa niemal wyłącznie na gminach lub na hojności wiernych.
Wykluczanie katolików odbywa się też w sferze kultury i mediów. Antychrześcijańska retoryka staje się zjawiskiem powszechnym w środowiskach kulturalnych i medialnych, by przypomnieć symbolikę ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich z Paryżu w 2024 roku, czy audycje radiowe i telewizyjne prezentujące wprost bluźniercze treści. Od 2500 do 5000 obiektów sakralnych zagrożonych jest porzuceniem, zamknięciem lub zniszczeniem. Co dwa tygodnie znika jeden kościół (w wyniku zniszczenia, sprzedaży lub rozbiórki). Do 2030 roku może zniknąć nawet 10 proc. francuskiego dziedzictwa religijnego. Dwie trzecie pożarów kościołów jest wynikiem podpaleń. Te dane można by jeszcze długo wyliczać…
Tym większy wydaje się sukces wizyty Leona XIV, niezależnie od długofalowych efektów. Erozję i wykluczenie katolików z życia społecznego raczej powstrzymano. Przełamał się tu nawet sam prezydent Macron, co przybrało nieco anegdotyczny wydźwięk.
Jak Macron poszedł na Mszę?
Zaczęło się od tego, że Leon XIV odmówił nadania państwowego charakteru swojej pielgrzymce. Oficjalna wersja mówiła, że papież jest „przede wszystkim przyjmowany jako głowa Kościoła”, ale zapewne ze względów politycznych usunięto kilka punktów programu proponowanych przez władze. Leon XIV udał się do Pałacu Elizejskiego na rozmowę z Emmanuelem Macronem, ale odmówił przyjęcia Legii Honorowej i udziału w uroczystej kolacji z prezydentem. Watykan nie zgodził się też na punkt programu w postaci wspólnego zwiedzania katedry Notre-Dame w Paryżu. Oficjalnie miało to podkreślić, że wizyta ma głównie charakter religijny. Media jednak pytały od razu, czy „papież unika wspierania coraz mniej popularnego prezydenta Emmanuela Macrona?”. Sugerowano także, że może to być dystansowanie się od władz Republiki, która wpisała zabijanie dzieci nienarodzonych do konstytucji i wprowadza eutanazję osób chorych i niepełnosprawnych.
Pałac Elizejski te doniesienia dementował. Konferencja Biskupów Francji (CEF) podkreślała, że jest to „podróż apostolska, która nie podlega tym samym zasadom, co wizyta państwowa”. Dodano, że chociaż papież ma status głowy państwa, to „jest przyjmowany przede wszystkim jako głowa Kościoła” i tego typu wizyta mieści się „w określonym i z góry ustalonym formacie”, „bez konieczności udziału w uroczystej kolacji państwowej lub wręczenia odznaczeń”.
Być może po tych odmowach, jeszcze przed podróżą papieską, Pałac Elizejski ogłosił, że prezydent nie weźmie udziału w żadnej z trzech Mszy papieskich – w przeciwieństwie do 2023 roku, kiedy uczestniczył w Mszy odprawionej przez papieża Franciszka w Marsylii. Mógł to być odwet, chociaż powoływano się tu na „laickość” urzędu prezydenta.
Sukces wizyty i tłumy wiernych zrobiły swoje. Emmanuel Macron w końcu jednak wziął udział w Mszy w katedrze w Metz w ostatnim dniu wizyty. Media złośliwie pytały, czy Emmanuel Macron pożałował nieobecności na Concorde, widząc zdjęcia radosnych tłumów od Paryża po Lourdes? W każdym razie głowa państwa zmieniła zdanie, a „Paryż jest wart mszy” – jak miał powiedzieć król Henryk IV.
Media skołowane
Entuzjazm wokół pielgrzymki Leona XIV zaskoczył też oficjalne media. Dobrym przykładem były tu doniesienia lokalnej prasy, która początkowo pisała najwięcej o… spotkaniu papieża z „ofiarami przemocy seksualnej w Kościele” w Lourdes, ale w trakcie wizyty musiała znacznie poszerzyć spektrum swojego przekazu. Trudno też było dowolnie interpretować papieskie słowa. Leon XIV wprost bardzo mocno krytykował eutanazję, wzywał katolików, by „odgrywali znaczącą rolę w społeczeństwie”. Komentatorzy zadawali sobie pytanie – czy Francuzi nagle na nowo odkryli część swoich „chrześcijańskich korzeni” i dodawano, że „w jeden weekend papież podbił Francję i Francuzów”.
W zależności od barw politycznych danych mediów, w tej beczce miodu nie brakowało też łyżki dziegciu. Lewicowy przekaz skupiał się opisie organizacji wydarzeń. Relatywizował zaangażowanie katolików. Charakterystyczna była relacja publicznej stacji France Info: „w oczekiwaniu na przyjazd papamobilu ludzie rozmawiają, czytają czasopisma i przewijają ekrany telefonów. (…) Podczas gdy głośniki przypominają wszystkim o zasadach zachowania, uczestnicy wyjmują kanapki i paczki chipsów (…)”.
Publiczne media wychwytywały takie opinie uczestników jak wypowiedź w stylu: „To jedyny papież, który przeciwstawił się amerykańskiemu prezydentowi, Donaldowi Trumpowi”, „nie podzielam wszystkich stanowisk papieża. Wierzę, że eutanazja jest prawem, że może być wyborem”, „mam nadzieję na większą otwartość Kościoła w kwestiach społecznych, dotyczących homoseksualistów, kobiet i aborcji”…


