Strona głównaGŁÓWNYSzklanka zimnej wody. Krakowskie wnioski i rozważania

Szklanka zimnej wody. Krakowskie wnioski i rozważania

-

- Reklama -

Bezpartyjny Łukasz Gibała zanotował najlepszy wynik w I turze przedterminowych wyborów prezydenckich w Krakowie i zostawił w tyle partyjnych kandydatów, z których żaden nie może mieć powodu do zadowolenia. Spojrzenie na wyniki elekcji w grodzie Kraka oraz przeprowadzony przy ich okazji sondaż poparcia dla partii politycznych pozwala wyciągnąć pewne wnioski w kontekście przyszłorocznych wyborów parlamentarnych.

Gibała poprawił w I turze swój wynik wyborczy z 2024 roku o blisko 10 punktów procentowych. Tym razem startującego z Komitetu Wyborczego Wyborców Łukasza Gibały – Kraków dla mieszkańców kandydata zdecydowało się poprzeć aż 36,38 procent głosujących, a do jego dobrego wyniku z pewnością przyczynili się sympatycy Konfederacji Wolność i Niepodległość, pozbawieni własnego przedstawiciela w związku z niezarejestrowaniem Bartosza Bocheńczaka. Jak wynika z sondażu Ogólnopolskiej Grupy Badawczej (OGB) dla Polsat News i Newsmax Polska, większość osób deklarujących się jako wyborcy Konfederacji postawiła krzyżyk właśnie przy Gibale. Oficjalnie partia powstrzymała się od udzielenia poparcia komukolwiek, ale poseł Konrad Berkowicz tuż przed zapadnięciem ciszy wyborczej opublikował w swoich mediach społecznościowych nagranie, w którym – nie wprost, ale dość jednoznacznie – zasugerował głosowanie właśnie na Gibałę. Elektorat „ideowej prawicy” – jak sami o sobie mówią politycy partii – za namową lokalnego lidera skierował zatem w większości swoje sympatie ku byłemu członkowi Platformy Obywatelskiej i partii Janusza Palikota.

- Reklama -

Straty centrolewu

Jak wynika z pierwszych badań opinii publicznej, Gibała będzie zdecydowanym faworytem II tury, w której zmierzy się z Moniką Piątkowską. Monika Piątkowska, senator Koalicji Obywatelskiej, wystartowała w wyborach z bezpartyjnego z nazwy komitetu KWW Moniki Piątkowskiej – Ponad podziałami. Oprócz macierzystej partii oficjalnego poparcia udzieliło jej również Polskie Stronnictwo Ludowe. Być może był to błąd, ponieważ pomimo wsparcia samego premiera Donalda Tuska przekonała do siebie zaledwie 29,91 proc. głosujących. Chociaż reprezentanci KO starali się robić dobrą minę do przeciętnej gry, to taki wynik oznaczał, że wejście do II tury było dla nich jedyną pozytywną wiadomością. W 2024 r. odwołany później w referendum Aleksander Miszalski zdobył bowiem ponad 7 pkt proc. więcej, a w ubiegłym roku w I turze wyborów prezydenckich Rafał Trzaskowski zanotował wynik o przeszło 5 pkt proc. lepszy. Ponadto – w przeciwieństwie do Miszalskiego i Trzaskowskiego – Piątkowska nie musiała mierzyć się z żadnym kandydatem Polski 2050. Jedyną okolicznością łagodzącą dla senator mogła być silna konkurencja ze strony skrajnej lewicy, jednak z tą musiał zmierzyć się także „dwugodzinny prezydent”. Niezależnie od tego, wynik krakowskiej elekcji musiał być potężnym sygnałem alarmowym dla byłego „króla Europy”.

- Reklama -

Po wspomnianej lewej stronie sceny politycznej doszło do swoistego pojedynku o prymat, do którego stanęły Aleksandra Owca z KW Razem oraz Daria Gosek-Popiołek z KW Nowa Lewica. Zwycięsko wyszła z niego Owca. Poparło ją 6,91 proc. głosujących, zaś Gosek-Popiołek jedynie 4,81 proc. Żadna z lewicowych kandydatek nie mogła być jednak w pełni zadowolona. W porównaniu do wyników reprezentantów ich partii w I turze ubiegłorocznych wyborów prezydenckich obie bowiem straciły. Wynik Owcy był o prawie 4 pkt proc. niższy niż ten osiągnięty przez Adriana Zandberga, z kolei Gosek-Popiołek był gorszy o ok. 1,5 pkt proc. od rezultatu Magdaleny Biejat. Takie rozstrzygnięcie, zdaniem komentatorów, może jedynie zachęcić Razem do samodzielnego startu w wyborach parlamentarnych, ale niespełna siedmioprocentowy wynik w lewicującym mieście raczej nie przełoży się na wprowadzenie polityków spod fioletowego sztandaru do „okrąglaka”. Z kolei „osiągnięcie” Gosek-Popiołek zostało odebrane jako porażka lidera Lewicy wicemarszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, który już zdążył stwierdzić, że według niego cała lewica powinna pójść do przyszłorocznych wyborów skonsolidowana. Póki co widać, że skrajna lewica straciła w Krakowie ok. jedną trzecią poparcia z ubiegłego roku.

- Reklama -

Ostudzony entuzjazm

Pomiędzy Piątkowską a przedstawicielkami skrajnej lewicy znalazł się jeszcze reprezentant ekipy z Nowogrodzkiej, czyli Michał Drewnicki, którego rezultat, jak się okazało, można interpretować rozmaicie, w zależności od politycznych potrzeb. Kandydata Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość poparło 17,5 proc. głosujących. Przeciwnicy formacji Jarosława Kaczyńskiego podkreślali, że to najgorszy wynik pretendenta tej partii w Krakowie od lat. W 2024 r. Łukasz Kmita z PiS zdobył ponad 2 pkt proc. więcej, a w ubiegłym roku Karol Nawrocki w I turze wyborów prezydenckich zanotował o przeszło 3 pkt proc. lepszy wynik. Dodatkowo należy podkreślić, że wobec braku kandydata Konfederacji, Drewnicki miał mniejszą konkurencję po prawej stronie. Z kolei politycy oraz zwolennicy PiS przekonywali, że rezultat jest lepszy niż w sondażach, a sam spadek pomimo rozłamu jest niewielki. To miałoby wskazywać, że PiS jest niedoszacowane również w badaniach ogólnopolskich i właściwie to ponownie zmierza po samodzielne rządy, w co wierzą już chyba jedynie najtwardsi wyznawcy partii Kaczyńskiego. W rzeczywistości PiS okazało się osłabione, ale nie aż tak bardzo, jak niektórzy sądzili.

W przedterminowych wyborach krakowianie mieli do wyboru tylko jednego prawicowego kandydata, czyli Michała Klimka, reprezentującego ugrupowanie Grzegorza Brauna. Na startującego z KW Konfederacja Korony Polskiej polityka zagłosowało 4,11 proc. osób, co przez część środowiska niesłusznie zostało uznane za porażkę. Wydaje się, że nadzieje na lepszy wynik błędnie oparto na krajowych notowaniach Korony oraz na fakcie, że kandydatura Bartosza Bocheńczaka nie została zarejestrowana. Okazało się jednak, że elektorat Konfederacji 2.0 woli Gibałę, a na teoretycznie znacznie bliższego im ideowo Klimka wg badania OGB swój głos przerzucił jedynie co piąty wyborca tej partii. WWynik kandydata Korony jest niemal identyczny z rezultatem, jaki lider tego ugrupowania uzyskał w mieście podczas ubiegłorocznych wyborów prezydenckich, lecz trzeba pamiętać, że wówczas Braun rywalizował m.in. ze Sławomirem Mentzenem. Z drugiej strony Klimek osiągnął jedynie o 0,9 pkt proc. mniej niż znacznie bardziej rozpoznawalny Berkowicz w 2024 r. Nie ma tu więc mowy ani o sukcesie, ani szczególnej porażce, ale o przydatnym, lekkim ostudzeniu entuzjazmu wśród elektoratu Korony.

W przedterminowych wyborach na prezydenta Krakowa wystartował jeszcze Sławomir Pietrzyk z KW Socjaldemokracja, na którego oddano 0,37 proc. głosów ważnych.

Wielka zmiana

Przy okazji wyboru nowego włodarza grodu Kraka OGB przeprowadziła także sondaż poparcia dla partii politycznych w stolicy Małopolski. Wynika z niego, że największym uznaniem wśród krakowian niezmiennie cieszy się KO, na którą chciałoby głosować 37,7 proc. respondentów. To o ponad 3 pkt proc. więcej niż podczas wyborów parlamentarnych z 2023 r. Tyle że to jedyna dobra wiadomość dla koalicji rządzącej, gdyż wówczas uśmiechnięty obóz uzyskał w Krakowie w sumie blisko 65 proc. poparcia. Dziś o takim wyniku może jedynie pomarzyć. Pozostałości po Trzeciej Drodze, czyli Polska 2050 i PSL, są wskazywane odpowiednio przez 1,8 proc. oraz 0,9 proc. badanych. Nawet po zsumowaniu ich poparcia daje to wynik o blisko 15 pkt proc. niższy niż trzy lata temu. Do tego dochodzi Nowa Lewica, która po rozstaniu z politykami Razem straciła prawie 7 pkt proc. i obecnie jest popierana przez 6,2 proc. ankietowanych. Łączne poparcie dla partii współtworzących rząd to dziś zaledwie 46,6 proc., czyli prawie 20 pkt proc. mniej niż w dniu wyborów.

Beneficjentów tego stanu rzeczy można znaleźć zarówno po lewej, jak i po prawej stronie. Partia Razem wskazywana jest przez aż 9,7 proc. respondentów. Jest to z pewnością ponadprzeciętne poparcie dla partii Zandberga, ale trudno ocenić jak bardzo odstaje od ogólnopolskiego, gdyż ugrupowanie to nie startowało samodzielnie od 2015 r.

Dwie Konfederacje po podziale notują natomiast o ponad 10 pkt proc. lepszy łączny wynik od tego uzyskanego przez zjednoczoną Konfederację WiN w 2023 r. Aktualnie – pomimo wyborczej wtopy – na koalicję Nowej Nadziei i Ruchu Narodowego chciałoby głosować 12,8 proc. badanych, a na Koronę 5,3 proc. Sądząc po poprzednich wyborach, obie partie mogą zyskiwać w mniejszych ośrodkach, choć w większym stopniu dotyczy to ugrupowania Brauna. Do tego dochodzi jeszcze PiS, popierany przez 22,5 proc. badanych, co stanowi wynik zaledwie o 2,5 pkt proc. niższy niż przed trzema laty, kiedy w skali kraju zwyciężała partia Kaczyńskiego. Z kolei Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego zdobył serca jedynie 3,1 proc. ankietowanych w Krakowie. W sumie obie ekipy mają więc minimalnie wyższe poparcie niż zjednoczony PiS w październiku 2023 r. Łączne poparcie dla czterech partii uznawanych przez wyborców za prawicowe to dziś 43,7 proc., czyli ponad 11 pkt proc. więcej niż w dniu wyborów.

Szklanka zimnej wody

Wyniku krakowskiej elekcji nie można wprost przekładać na prognozowanie rozstrzygnięć w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych, jak próbują to robić niektórzy. Porównanie wyników poszczególnych kandydatów z osiągnięciami przedstawicieli ich partii w niedalekiej przeszłości, w połączeniu z sondażem OGB, pozwala jednak na wyciągnięcie pewnych wniosków. Widać wyraźnie, że uśmiechnięta koalicja jako całość bardzo słabnie, nawet w wielkim mieście, które teoretycznie powinno być jej bastionem. KO trzyma się wprawdzie mocno, ale bez jednej listy z przystawkami lub pojawienia się ugrupowania, które zagospodaruje centrum, o utrzymaniu się u władzy może zapomnieć. Z kolei formacje opozycyjne nie mają powodów do zadowolenia, gdyż żaden z ich kandydatów nie osiągnął wyniku, który można by było uznać za sukces. Pomimo dużych strat uśmiechniętego obozu, szykująca się już do przejęcia steru nawy państwowej część tzw. prawicy dostała w Krakowie może nie kubeł, ale przynajmniej szklankę zimnej wody na rozgrzaną głowę.

Najnowsze