Złota polska jesień z temperaturami sięgającymi 23 stopni Celsjusza powoli dobiega końca. Choć najbliższe dni upłyną pod znakiem niemal bezchmurnego nieba, modele synoptyczne kreślą już zupełnie inny scenariusz. Spodziewany jest gwałtowny spadek temperatur, a w rejonach górskich pierwsze mocne uderzenie zimy.
Końcówka września i pierwsze dni października serwują nam wymarzoną, wyżową aurę. W całym kraju będziemy mieli nawet do 11 godzin pełnego słońca dziennie, a termometry na Dolnym Śląsku oraz w pasie zachodnim wskażą przyjemne 22–23 stopnie.
Do niedawna prognozy zakładały, że suchy i ciepły układ utrzyma się także w pierwszy weekend października. Najnowsze wyliczenia modelu ECMWF zweryfikowały te założenia.
Załamanie pogody spodziewane jest w sobotę. Od północy i zachodu wkroczy front niosący rozproszone opady deszczu. W niedzielę strefa opadów rozleje się na centrum i południe kraju, otwierając drogę wilgotnym masom powietrza.
Kulminacja załamania aury przypadnie na 8 i 9 października. Wtedy deszcze obejmą niemal całą Polskę, a dobowe sumy opadów sięgną 12–13 mm. W ślad za ulewami nadejdzie dotkliwe ochłodzenie. Słupki rtęci pokażą zaledwie 9–12 stopniach Celsjusza.
Nie zabraknie także zimowego akcentu, przede wszystkim w rejonach górskich. Modele pokazują, że 12 a 13 października spodziewane są pierwsze opady śniegu i to nie tylko w górach wysokich.
Pewne jest, że to ostatnie ciepłe dni i temperatury w okolicach 20 st. C.


