Strona głównaWiadomościPolskaDramatyczne chwile w Bieszczadach. Niedźwiedź gonił ludzi przez 300 metrów

Dramatyczne chwile w Bieszczadach. Niedźwiedź gonił ludzi przez 300 metrów

-

- Reklama -

W okolicy miejscowości Czystogarb na Podkarpaciu doszło do groźnego spotkania z niedźwiedziem brunatnym. Zwierzę goniło przez około 300 metrów dwie osoby poruszające się konno. Zdarzenie opisała na Facebooku prowadząca profil „Alpaki u Klaudii”, podkreślając, że była to realna próba ataku.

Sytuacja rozegrała się 18 września w okolicach Wahalowskiego Wierchu. Około godziny 18:50 dwoje jeźdźców zjeżdżało skoszoną łąką. Nagle z wysokiej trawy, zaledwie kilkadziesiąt metrów przed nimi, wybiegł mężczyzna. Jeźdźcy początkowo założyli, że ucieka on przed spłoszonym jeleniem. Chcąc uniknąć zderzenia i uspokoić konie, natychmiast zawrócili.

- Reklama -

Bardzo szybko zorientowali się jednak, że pieszy uciekał przed niedźwiedziem brunatnym. Drapieżnik, zauważywszy większy i poruszający się cel, nagle zmienił kierunek i ruszył prosto na konie.
„Rozpędzony niedźwiedź zobaczył nasze konie i biegł pędem w naszą stronę. Uciekaliśmy z powrotem w stronę Wahalowskiego Wierchu i do domu. Niedźwiedź gonił nas przez około trzysta metrów. Była to próba ataku!” – relacjonuje uczestniczka zdarzenia na profilu „Alpaki u Klaudii”.

- Reklama -

Zwierzę zaprzestało pościgu dopiero po dotarciu na szczyt wzniesienia, gdy konie zaczęły galopować w dół zbocza po przeciwnej stronie góry. A przekierowanie uwagi niedźwiedzia dało pieszemu kluczowe sekundy na ukrycie się. Niedługo potem został on bezpiecznie ewakuowany z terenu przez znajomego.

- Reklama -

Zdarzenie było nietypowe, ponieważ drapieżnik nie bronił terytorium z młodymi, a ludzie w żaden sposób go nie sprowokowali.

„Nie byliśmy dla niego żadnym zagrożeniem, oddaliliśmy się zanim go zobaczyliśmy. Było cicho, nie było słychać strzałów, nie było wiatru, nikt nie rozdrażnił niedźwiedzia” – zaznacza autorka wpisu.

Zaznaczyła również, że gdyby zamiast koni uczestnicy zdarzenia poruszali się pieszo lub na rowerach, sytuacja mogłaby zakończyć się tragicznie. Spacerowicze lub rowerzyści nie mieliby w starciu z rozpędzonym zwierzęciem żadnych szans na ucieczkę.

Najnowsze