Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie incydentu na torach kolejowych koło Łukowa (Lubelskie), gdzie we wtorek wieczorem dwa pociągi towarowe najechały na betonowe bloki. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Na miejscu nie znaleziono materiałów wybuchowych.
O szczegółach zdarzenia poinformował w środę asp. sztab. Marcin Józwik z łukowskiej policji. Według wstępnych ustaleń we wtorek wieczorem w miejscowości Jedlanka (gm. Stoczek Łukowski) jadące w przeciwnych kierunkach dwa pociągi towarowe najechały na leżące na torach betonowe bloczki.
Przeszkody uszkodziły w lokomotywach przednie zgarniacze. Nie doszło do wykolejenia składów. Żaden z maszynistów nie został ranny. Ruch kolejowy na trasie Dęblin-Łuków był w tym miejscu wstrzymany przez kilka godzin.
W związku z podejrzeniem naruszenia bezpieczeństwa infrastruktury kolejowej poinformowano również m.in. Centralne Biuro Śledcze Policji i Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Marcin Kozak powiedział PAP, że śledztwo w tej sprawie prowadzone jest w kierunku sprowadzenia zagrożenia katastrofą w ruchu kolejowym. Sprecyzował, że rozłożone na torach w obu kierunkach betonowe bloki pochodziły z rozbiórki pobliskiej stacji kolejowej.
– Po wstępnych ustaleniach wykluczono, aby był to jakiś element działań terrorystycznych. Nie ujawniono obecności żadnych materiałów wybuchowych. Najprawdopodobniej mamy do czynienia z wybrykiem chuligańskim. Podobne zdarzenia w przeszłości odnotowywała w tym miejscu policja – wyjaśnił rzecznik.
Za spowodowanie katastrofy w komunikacji grozi do 10 lat więzienia.


