Urząd Marszałkowski w Olsztynie przyznał ponad 84 tys. zł dotacji dla Instytutu Badań nad Astrologią AstroLab z Ełku. Instytut tworzy jedna osoba, Robert Marzewski, który za te pieniądze deklaruje chęć nauczenia się języków angielskiego, niemieckiego i rosyjskiego, by w oryginale móc czytać książki o astrologii.
Zajmujący się astrologią AstroLab otrzymał dotację ze środków unijnych, które mają podnosić kompetencje ludzi z organizacji pozarządowych. W ocenie marszałka regionu Marcina Kuchcińskiego zarząd regionu pieniądze przyznał, bo wniosek AstroLabu pozytywnie oceniła komisja konkursowa.
– Pieniądze z dotacji przeznaczę na kursy językowe dla siebie, bo jestem jednoosobową fundacją – powiedział PAP Robert Marzewski z Instytutu Badań nad Astrologią AstroLab w Ełku.
Marzewski powiedział PAP, że zamierza się nauczyć angielskiego, niemieckiego i rosyjskiego po to, by w oryginale móc czytać książki dotyczące astrologii. Pytany o publikacje po rosyjsku wskazał, że pojawiło się sporo cennych źródeł po rewolucji październikowej, gdy dopuszczono chłopstwo do nauki.
– Nie wolno absolutnie w tej dziedzinie lekceważyć Rosjan – podkreślił.
– Usiłuję badać astrologię metodami naukowymi albo szukać publikacji, które takie badania umożliwiają. Chcę zapoznawać się z materiałami, które analizują cykliczność pewnych zjawisk – powiedział PAP Marzewski i jako przykład wskazał cykl rozrodczy rozdymek.
Rozdymki to gatunek ryb morskich, a Marzewski na swojej stornie internetowej zamieszcza m.in. tekst „Tarło rozdymek a synodyczny cykl księżycowy”. Na tej samej stronie internetowej Marzewski oferuje także sporządzane horoskopów.
Zapytany przez PAP, czy nie czuje się skrępowany, biorąc blisko 85 tys. zł unijnej dotacji na naukę języków obcych w celu badania astrologii Marzewski odpowiedział rzecz jasna, że nie.
– Spełniłem warunki ubiegania się o dotację – powiedział PAP i dodał, że w przyszłości nie wyklucza sięgania po kolejne dotacje.
Instytut Marzewskiego 84 130,33 zł otrzymał w ramach projektu realizowanego przez Urząd Marszałkowski w Olsztynie „Wsparcie Organizacji Społeczeństwa Obywatelskiego i Partnerów Społecznych”, współfinansowanego z programu Fundusze Europejskie dla Warmii i Mazur 2021–2027. W miniony poniedziałek dotacje otrzymały w sumie 44 podmioty na łączną kwotę 4,4 mln zł. Wcześniej w tym samym programie marszałek rozdzielił pieniądze dla ponad 50 innych podmiotów. Trwa ocena merytoryczna projektów w kolejnym, trzecim naborze, a w perspektywie jest i czwarty nabór.
„W całym cyklu (lata 2025–2027) przewidziano łącznie pięć tur naboru, ogólna pula środków przeznaczona bezpośrednio na granty wynosi około 19 mln zł, a jego całkowita wartość to blisko 26 mln zł” – podało w komunikacie przesłanym PAP biuro prasowe marszałka.
Marszałek woj. warmińsko-mazurskiego Marcin Kuchciński powiedział PAP, że Marzewski otrzymał dotację, ponieważ komisja konkursowa pozytywnie oceniła złożony przez niego wniosek. Wskazał, że zarząd województwa nie mógł zakwestionować decyzji komisji, bo takie są reguły przyznawania grantów. Zapytany przez PAP, jak zgłębianie astrologii przełoży się na rozwój regionu, Kuchciński odpowiedział, że „istota tego konkursu była taka, żeby rozwijać organizacje pozarządowe, które potem współpracują z mieszkańcami regionu”.
– Oczekujemy od każdego wyników, potwierdzonych certyfikatów. Część grantów jest kontrolowana i na pewno taka kontrola będzie. Jak nie będzie w którymkolwiek konkursie wskaźników, taka organizacja będzie musiała, wraz z odsetkami, środki zwrócić – powiedział Kuchciński, który mimo kilku pytań PAP o to, jak tego typu dotacja przełoży się na rozwój regionu, nie odpowiedział na to pytanie.
Dotacja dla AstroLab oburzyła radnych wojewódzkich PiS. – Ten zarząd podejmuje wiele złych decyzji i to jedna z nich – powiedział na konferencji prasowej radny Paweł Warot.
Na wtorkowej sesji sejmiku Warot powiedział, że tego typu wsparcie ośmiesza region.
Robert Szaj z Fundacji Nicolaus Copernicus zapytany przez PAP, czy wspieranie astrologii publicznymi pieniędzmi ma sens odmówił komentarza.
PAP o wspieranie publicznymi środkami AstroLab zapytała także popularyzatora nauki prowadzącego kanał „Z głową w gwiazdach” Krzysztofa Wójcickiego.
– Astrologia nie przynosi żadnych wymiernych korzyści dla ogółu społeczeństwa. Może być dla kogoś hobby, zainteresowaniem, może być formą spędzania wolnego czasu, natomiast z pewnością nie jest nauką, która mogłaby przynosić jakikolwiek wymierny efekt, który byłby wart finansowania ze środków publicznych – ocenił Wójcicki.
Astrologia to pogańska dziedzina opierająca się na wierze, że na podstawie obecnego ułożenia gwiazd można przewidzieć przyszłość. Pomijając fakt, że widoczne na niebie ciała niebieskie są w innych pozycjach, niż je widzimy w chwili obecnej, to nie ma żadnych choć trochę rozumowych przesłanek, że położenie planet, gwiazd i innych obiektów w kosmosie ma wpływ na życie człowieka.
Pozostaje czekać, aż nasze pieniądze zaczną być wydatkowane na granty na magiczne kryształy.


