Grzegorz Braun został we wtorek przesłuchany w krakowskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej. To pokłosie jego głośnej wypowiedzi na antenie Radia WNET, która została przerwana przez prowadzącego.
Przypomnijmy, co powiedział Braun w Radiu WNET w rozmowie z Łukaszem Jankowskim. Prowadzący od razu przerwał wywiad.
– Kiedy trzeba rzucać kamieniem i rytualnie rozdzierać szaty i upominać o kłamstwa Talmudu, Haggady, Holokaustu, to mnie jako niegodnego potępia blisko 120 organizacji żydowskich. Kto by pomyślał, że aż tyle? Ale oni wszyscy razem, solidarnie, B’nai B’rith, Polin i inne organizacje, które przedstawiają się jako żydowskie, potępiają tych, którzy mówią prawdę. Że mord rytualny to fakt, a dajmy na to Auschwitz z komorami gazowymi to niestety fejk… – mówił Braun.
Przed wejściem do krakowskiego oddziału IPN Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu Braun poinformował, że został wezwany na przesłuchanie, a jego pełnomocnikiem w tej sprawie jest mec. Jacek Wilk.
Jak relacjonował Wilk, Braun został wezwany w charakterze podejrzanego o popełnienie czynu z art. 55 Ustawy o IPN. „Kto publicznie i wbrew faktom zaprzecza zbrodniom, o których mowa w art. 1 Ustawy o IPN, podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat 3. Wyrok podawany jest do publicznej wiadomości” – czytamy w tym artykule.
Ustawa precyzuje, że dotyczy to:
„– zbrodni nazistowskich,
– zbrodni komunistycznych,
– zbrodni ukraińskich nacjonalistów i członków ukraińskich formacji kolaborujących z Trzecią Rzeszą Niemiecką,
– innych przestępstw stanowiących zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne”.
– Pan poseł staje pod zarzutami zaprzeczania tymże zbrodniom. Tymczasem nie istnieje żadna wypowiedź p. posła, w której by tym zbrodniom zaprzeczał. Oczywiście, wiemy jaki jest kontekst, chodzi o tę dyskusję na temat komory gazowej w Oświęcimiu, natomiast to jest od początku do końca dyskusja, spór naukowy – o fakty, metodologię, o badania. A zatem sami jesteśmy tak naprawdę ciekawi uzasadnienia – wskazał Wilk.
Kiedy lider Konfederacji Korony Polskiej wychodził z budynku IPN, zgromadzeni skandowali: „Murem za Grzegorzem Braunem”.
– Niektórzy chcieli Grzegorza Brauna za murem. I oto w tych sprawach chodzi – stwierdził polityk.
– Prokurator Instytutu Pamięci Narodowej przedstawił mi zarzut, który opiewa na delikt opisany w art. 55, w odniesieniu do art. 1. Ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej (…), chodziłoby o zaprzeczanie, wbrew faktom, zbrodniom nazistowskim, tj. – objaśnijmy – zbrodniom popełnianym na Polakach i nie tylko przez niemieckich narodowych socjalistów w latach II wojny światowej – poinformował.
– I rzeczywiście, pan prokurator, poproszony, bo przysługuje mi takie prawo, o ustne, a w swoim czasie pisemne, uzasadnienie tych zarzutów wskazał moje wypowiedzi publiczne – dodał. Pierwsza z nich to „wypowiedź na antenie radiowej z roku 2025, wypowiedź dana z Jedwabnego”.
– Pan prokurator nie zacytował mojego stwierdzenia, ale ja je pamiętam, bo było krótkie z konieczności, prowadzący audycję zdjął mnie z anteny i wyłączył mikrofon po wypowiedzeniu zdania: „Auschwitz z komorami gazowymi to niestety fejk, a mord rytualny to fakt”. Do tej wypowiedzi odwołał się pan prokurator i dopatruje się w tym deliktu z wyżej wspomnianego artykułu – stwierdził Braun.
Jak zaznaczył, postępowanie, dotyczące „komór gazowych – a nie mordu rytualnego” – zostało wszczęte z urzędu.
Druga wypowiedź padła w podcaście Jana Pospieszalskiego, „ale tam chyba nie było konkretnego wskazania, właściwie dokładnie nie wiadomo o które zdanie chodzi”. – Mam nadzieję, że pan prokurator w swoim pisemnym uzasadnieniu mi to wyjaśni. Audycja była dłuższa – powiedział Braun.


