Władze Maroka nakazały swoim służbom granicznym przepuszczanie masowo wkraczających do hiszpańskiej Ceuty migrantów 30 i 31 lipca, aby uniknąć ich śmierci – stwierdził marokański minister sprawiedliwości Abdellatif Ouahbi.
W rozmowie z telewizją Al-Arabija minister wyjaśnił, że funkcjonariusze straży granicznej jego kraju unikali konfrontacji ze szturmującym granicę z Ceutą wielotysięcznym tłumem, aby uniknąć ofiar.
– Gdybyśmy podjęli się interwencji moglibyśmy doprowadzić do wielu ofiar – powiedział Ouahbi, przyznając, że wśród szturmujących granicę osób było wielu „młodych Marokańczyków”.
Minister utrzymywał, że wśród przekraczających granicę Ceuty byli jego rodacy, którzy działali z pobudek „patriotycznych”.
– Mówili: chcemy dostać się do Ceuty, bo Ceuta jest marokańska. Jak można było uniemożliwić to ludziom myślącym w ten sposób? – dodał marokański minister sprawiedliwości.
W piątek Ouahbi w rozmowie z marokańską publiczną telewizją 2M wysunął roszczenia wobec Ceuty i innej hiszpańskiej eksklawy, Melilli, mówiąc o „marokańskim prawie historycznym i geograficznym” do obu tych autonomicznych miast.
Piątkowa deklaracja przedstawiciela marokańskiego rządu spotkała się z szybką reakcją MSZ Hiszpanii, który przekazał w oświadczeniu skierowanym do rządu w Rabacie, że Ceuta i Melilla są „hiszpańskimi miastami stanowiącymi integralną część Hiszpanii”.
CZYTAJ TAKŻE: Najazd imigrantów częścią większego planu. Maroko zgłasza roszczenia terytorialne wobec Hiszpanii
30 i 31 lipca, korzystając z bierności marokańskich służb granicznych, do Ceuty wdarło się, według rożnych szacunków, od ok. 80 tys. do ponad 100 tys. nielegalnych imigrantów.
Choć w ciągu kolejnych większość zawróciła do Maroka, to nadal tysiące nielegalnych przybyszów destabilizuje życie Ceuty koczując w miejscach publicznych, m.in. na ulicach, plaży i cmentarzu.
Córki zamknięte w domu w obawie przed imigrantami. „To nie jest imigracja, to inwazja”
