Strona głównaWiadomościPolitykaZalany salon spa otwarty... po dwóch dniach. 171 tysięcy dla radnej KO...

Zalany salon spa otwarty… po dwóch dniach. 171 tysięcy dla radnej KO i asystentki Siemoniaka

-

- Reklama -

Kolejna odsłona „afery powodziowej” w Koalicji Obywatelskiej. Firma szefowej Rady Miejskiej w Nysie i asystentki społecznej ministra koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka otrzymała ponad 170 tys. zł pomocy po powodzi. Salon spa był zamknięty przez dwa dni.

„171 872 zł pomocy powodziowej otrzymała firma VENETO Jolanty Trytko-Warczak. Lokal przy ul. Mickiewicza był nieczynny od 16 do 17 września 2024 r. Trytko-Warczak jest przewodniczącą Rady Miejskiej w Nysie oraz radną koalicji Kolbiarza. Pełni również funkcję asystentki społecznej ministra Tomasza Siemoniaka. Mandat radnej uzyskała z listy Koalicji Obywatelskiej. W 50-tysięcznej gminie uzyskała 154 głosy” – przekazał facebookowy profil Nysa Patrzy.

- Reklama -

„Powódź nie doszła do tego budynku. Przy tym budynku nawierzchnia ul. Mickiewicza była sucha. Mieszkam w pobliżu. W pobliskich budynkach wystąpiła niewielka ilość wody (ok. 5 – 10 cm ) jedynie w piwnicach, w których były kratki odpływowe ( z podłóg piwnic ) połączone z uliczną kanalizacją deszczową. Powodem była »cofka« z przepełnionej kanalizacji burzowej ( deszczowej ) w ulicach miasta” – twierdził jeden z komentujących na Facebooku.

Do doniesień i pojawiających się kontrowersji odniosła się sama Jolanta Trytko-Warczak.

„Nie mogę jednak pozostawić bez odpowiedzi narracji, że w moim lokalu było rzekomo »5 cm wody«, a poniesione przeze mnie straty były niewielkie.

To po prostu nie jest prawda.

Zalana została zagospodarowana część lokalu, w której znajdowały się m.in. gabinet z solarium, pomieszczenia gospodarcze, kotłownia i magazyn. Woda zniszczyła podłogi, ściany, drzwi, wyposażenie oraz urządzenia. Dokumentacja szkody sporządzona po powodzi wskazuje poziom zalania wynoszący 0,7 m, czyli około 70 cm” – czytamy.

Jednocześnie szefowa Rady Miejskiej przyznała, że lokal był zamknięty tylko przez dwa dni, później funkcjonował w węższym zakresie.

„Kosztorys dotyczący likwidacji samej szkody budowlanej opiewał na 75 767,69 zł brutto. Obejmował m.in. usunięcie szlamu, osuszanie, demontaż zniszczonych paneli i ościeżnic, prace przy posadzkach i ścianach oraz inne roboty konieczne po zalaniu. Do tego dochodziły straty w wyposażeniu i urządzeniach.

Tak, salon był całkowicie zamknięty przez dwa dni. Ale przedstawianie tego w taki sposób, jakby trzeciego dnia wszystko wróciło do normy, jest kolejnym uproszczeniem.
Wróciliśmy do pracy w minimalnym, możliwym w tamtych warunkach zakresie. Przez dłuższy czas nie mogliśmy wykonywać wszystkich usług, m.in. z powodu braku możliwości bezpiecznego korzystania z wody. Jednocześnie trwało usuwanie skutków zalania, porządkowanie i osuszanie zniszczonych pomieszczeń. W rzeczywistości osuszanie trwało około trzech miesięcy” – czytamy.

Polityk podkreślała też, że środki z pomocy powodziowej miały służyć utrzymaniu miejsc pracy. „Pomoc została przyznana w ramach instrumentu przewidzianego w art. 21 ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z usuwaniem skutków powodzi. Była to refundacja kosztów ponoszonych przeze mnie jako pracodawcę na wynagrodzenia oraz składki na ubezpieczenia społeczne zatrudnionych pracowników” – napisała.

Pod postem pojawiły się sceptyczne komentarze. „Było tyle wody i w dwa dni po zalaniu już było otwarte ?….w internecie nic nie ginie” – czytamy.

„Mogłaś dorzucić zdjęcia lokalu podczas zalania lub zaraz po do tego posta by być bardziej wiarygodna. Na słowo nikt Ci nie uwierzy gdyż Polacy nie ufają władzy. Większość z was bezczelnie kłamie 🤷‍♂️ także poprosimy te zdjęcia” – napisał jeden z użytkowników, odnosząc się do zapewnień polityk, że wszystkie szkody ma udokumentowane na zdjęciach.

„Bzdura! W dwa dni po zalaniu 70 centymetrami wody i szlamu, żaden lokal nie nadaje się do niczego przez długie tygodnie, a nawet miesiące. Wszędzie wilgoć, potworny fetor i zniszczenia!” – czytamy dalej.

To kolejna afera wokół pomocy powodziowej z udziałem osób powiązanych z Koalicją Obywatelską. Ostatnio głośno było o wiceprezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego Annie Konieczyńskiej, która miała przydzielać swojej rodzinie i znajomym pokaźne sumy ze wsparcia finansowego na usuwanie skutków powodzi.

Afera z pomocą dla powodzian. Wiedzieli od miesięcy. Dopiero po nagłośnieniu są decyzje personalne

Najnowsze