Mer Kijowa Witalij Kliczko po raz kolejny musi mierzyć się z niewygodnymi pytaniami o służbę wojskową swoich synów. Były mistrz świata w boksie tłumaczy ich nieobecność w ukraińskiej armii zagranicznym miejscem urodzenia i edukacją. W ogarniętym wojną kraju, który desperacko szuka rekrutów, takie słowa polityka nie zostały dobrze przyjęte.
Temat zagranicznego życia rodziny mera Kijowa wypłynął ponownie podczas jego wywiadu dla szwajcarskiego portalu 20 Minuten. Gdy dziennikarka zapytała wprost o powody nieobecności jego dorosłych dzieci w ogarniętej wojną ojczyźnie, 55-letni polityk odpowiedział dość wymijająco.
– Moje dzieci nigdy nie mieszkały na Ukrainie. Urodziły się w Stanach Zjednoczonych i studiowały albo w Ameryce, albo w Europie – argumentował Kliczko.
Polityk przyznał, że doskonale zna krążące w społeczeństwie hasło „Chcecie zatrzymać wojnę? Wyślijcie dzieci decydentów na front”. Stwierdził wprawdzie, że ta myśl mu się podoba, ale niekoniecznie mogłaby odnosić się do jego rodziny.
By mieć coś na swoją „obronę” stwierdził, że sam przez lata żył za granicą, ale z własnej woli wrócił do Kijowa, bo właśnie tam ma swoje korzenie. Kliczko dodał, że zna biznesmenów, których synowie walczą w okopach, dlatego nie można w tej sprawie generalizować, a winę za całą sytuację ponosi wyłącznie Władimir Putin.
Witalij Kliczko ma troje dorosłych dzieci: 26-letniego Jegora-Daniela, 23-letnią Elizawietę-Wiktorię oraz 21-letniego Maksyma. Wszyscy przyszli na świat w Stanach Zjednoczonych i na co dzień przebywają z dala od wojennej rzeczywistości.
Najmłodszy syn robi za oceanem karierę sportową. Mierzący 216 centymetrów Maksym jest koszykarzem – wcześniej reprezentował barwy AS Monaco, a niedawno przeniósł się do drużyny East Carolina University, rywalizującej w prestiżowej amerykańskiej lidze akademickiej NCAA. Powołuje się go również do młodzieżowej reprezentacji Ukrainy w koszykówce.
Obecna narracja mera Kijowa nie pokrywa się z jego wcześniejszymi zapewnieniami. Jeszcze w 2024 roku, w rozmowie z niemieckim „Berliner Morgenpost”, Kliczko otwarcie deklarował, że jego synowie nie uciekli przed wojną i zaraz po zakończeniu studiów wrócą do kraju. Z medialnych doniesień wynika jednak, że żaden z nich do dziś nie podjął takiej decyzji.
Kliczko wprost: Ukraina będzie musiała zrzec się części terytorium


