Strona głównaGŁÓWNYNa zielonej Ukrainie... nieoczekiwana zmiana miejsc

Na zielonej Ukrainie… nieoczekiwana zmiana miejsc

-

- Reklama -

Od wielu miesięcy mało się na froncie działo. Ludziom się ta wojna znudziła. Ja z przyzwyczajenia codziennie zaglądałem ma jeden profil prorosyjski i jeden proukraiński – i stale to samo. Drony latają w obie strony, Rosjanie posuwają się o 23 cm dziennie, Ukraińcy zrobili drugą kontrofensywę i w kilka dni skasowali rosyjskie postępy z sześciu miesięcy. Rosjanie zaczęli pomalutku odrabiać straty…

Doszedłem do wniosku, o czym tu zresztą napisałem, że Rosja tę wojnę przegra – bo kto nie idzie do przodu, ten się cofa. Ukraińskie rakiety trafiały coraz więcej węzłów energetycznych w Rosji. P. Sergiusz Ławrow zaczął coś przebąkiwać o „dyplomatycznym rozwiązaniu”…

- Reklama -

Kilka dni temu zaszła zupełnie nieoczekiwana zmiana. Rozwścieczeni ukraińskimi atakami Rosjanie ruszyli energiczniej do przodu. Zaczęli zamiast dronów używać rakiet balistycznych – i Ukraińcy (którzy dawniej chwalili się, że zestrzeliwują co najmniej 80 proc.), teraz nie zestrzelili żadnej! Rosyjskie rakiety zdominowały powietrze nad Morzem Czarnym – i porty zostały zablokowane: Ukraińcy nie będą mogli wywozić zboża. Na ulicach ukraińskich miast coraz bardziej masowe protesty. A JE Włodzimierz Zełenski zaczął zabiegać o spotkanie z JE Włodzimierzem Putinem… Tydzień temu może by się zgodził; teraz na pewno nie!

Coś się niewątpliwie stało – i to coś dla Polski niekorzystnego. Do tej bowiem pory wojna toczyła się w sposób dla Polski bardzo korzystny. Rosja, która przecież walczy za nas, systematycznie osłabiała Ukrainę – i wyglądało na to, że odbierze jej resztę Donbasu… i na tym wojna się skończy. Ukraina – która też walczy za nas, nie dopuszczając, by Rosja ją połknęła – zaczęła mieć nadzieję, że ocali resztę Donbasu.

Jak nie wszyscy wiedzą, Zagłębie Donieckie podzielone jest na Okręg Ługański – i Okręg Doniecki. Ługański jest wyzwolony już od ponad roku – acz Ukraińcy utrzymywali, że jakieś 2 hektary łąki koło bodaj Jampola też należą do Ługańskiego, więc Rosja jeszcze nad całym tym Okręgiem nie panuje. Teraz już jednak panuje. W Ługańsku (w Doniecku podobnie) dla 85 proc. ludności językiem ojczystym jest rosyjski – ale połowa uznawała się za lojalnych obywateli Republiki Ukraińskiej; dopóki ta nie uchwaliła, że jedynym językiem urzędowym jest ukraiński…

Natomiast w 2014 separatyści wyzwolili mniej, niż 1/3 Okręgu Donieckiego – ale z samym Donieckiem (do 1924 Juzówka – od założyciela, Walijczyka, śp. Jana Hughesa, którego nazwisko zapisywano z rosyjska, czyli fonetycznie – do 1961: Stalino). Ukraińcy przenieśli wtedy stolicę Okręgu do Kramatorska, który wraz z leżącymi po obu skrzydłach Drużkówką i Słowiańskiem, solidnie i demonstracyjnie ufortyfikowali.

I proszę sobie wyobrazić: Rosjanie, w dalszym ciągu kontynuujący tradycję frontalnych szturmów, zamiast obejść te „miasta-fortece” wzięli się za ich zdobywanie!! Był to, oczywiście, kompletny nonsens – ale siły ukraińskie słabły, a Rosja ma znacznie większe rezerwy. I oto w tej chwili forpoczty Rosjan są już tylko o 5 kilometrów od Kramatorska. Są to kilometry solidnie zaminowane i umocnione – ale Rosjanie ostro wzięli się do roboty. A mają wprawę.

A Ukraińcy nadal słabną. I teraz moje doświadczone oko zaczyna dostrzegać możliwość bardzo niepokojącą: możliwość załamania się Ukrainy.

Podobnie było podczas I Wojny Światowej – bardzo przypominającej obecną. Mocarstwa Centralne miały już tę wojnę wygraną – gdy nagle załamało się Cesarstwo Niemieckie i zaraz potem rozpadło się Cesarstwo/Królestwo. Dzięki czemu w Europie Środkowej nieoczekiwanie powstało dziesięć niepodległych państw i państewek. Z Polską na czele.

Tu jednak może stać się inaczej. Załamanie się Ukrainy nie będzie całkowite.

Jeżeli mocarstwa nie dopuszczą do całkowitego rozpadu Ukrainy, to Rosja zajmie wszystkie tereny rosyjskojęzyczne aż po Odessę (Rumunia, za aprobatą rosyjską, najprawdopodobniej zajmie wtedy pięciojęzyczny Budziak – być może wraz z Mołdową). Możliwe, że – pod naciskiem międzynarodowym – Ukraina utrzyma panowanie nad portami: Chersoniem, Oczakowem i Mikołajowem, a wtedy na Zachodzie powstałby jakiś rosyjskojęzyczny Jedysan ze stolicą w Odessie, przylegający do rosyjskojęzycznego Naddniestrza.

W obydwu wypadkach Rumunia na pewno zajmie Bukowinę, a Węgry Zakarpacie (lub jego południowe, zamieszkałe przez Węgrów, niziny). I Rosja będzie nalegała, by Polska zajęła dawny zabór austriacki – Wołyń, Ruś Czerwoną, Galicję i Podole. Oczywiście ze Lwowem, Winnicą itd. Czyli tę część Ukrainy, gdzie mówi się po ukraińsku.

Do tej pory „nasze” władze dzielnie odmawiały tych rozbiorowych propozycyj (Rumunia i Węgry nie odmówią). W obliczu rozpadu Republiki Ukraińskiej powstanie jednak potworny nacisk, by propozycję przyjąć; bo przecież Lwów…

Tak samo jak byłem przeciwnikiem przyjęcia 3 milionów uchodźców ukraińskich, tak jestem przeciwnikiem wzięcia sobie na kark jeszcze pięciu milionów nienawidzących nas Ukraińców!

Co się jednak stanie, gdy Republika w ogóle przestanie istnieć – i staniemy przed możliwością wspólnej granicy z Federacją Rosyjską. Czy nie lepiej, by przebiegała ona o te 200 km dalej na Wschód? Nie! Nie – bo wtedy ci Ukraińcy w Polsce byliby używani przez Moskwę do wywierania nacisku na Rzeczpospolitą!

Miejmy jednak nadzieję, że Ukraina się nie załamie – i wraz z Białorusią będą buforami dzielącymi nas od Federacji Rosyjskiej. I powinniśmy wtedy jak najszybciej nawiązać z Federacja jak najlepsze stosunki – bo Ukraina po przegranej wojnie będzie opanowana przez nastrój rewanżu – a na kim wziąć rewanż, jak nie na Polsce, która (jako brytyjska agentka) zachęcała Ukrainę do tej nieszczęsnej wojny? A Ukraina ma od 14 kwietnia podpisany z RFN Strategiczny Pakt – militarny, gospodarczy, a nawet kulturalny. Herr Gott – pomyłuj!

Janusz Korwin-Mikke

Tekst ukazał się w tygodniku „Najwyższy CZAS!” nr 33-34, 10 – 23 sierpnia 2026 r. Do nabycia w najlepszych salonach prasowych lub w e-wydaniu na stronie Biblioteki Wolności.

Najnowsze