Strona głównaWiadomościPolskaBraun o prawdzie w Jedwabnem. Wspomniał o papieżu. "Trzeba wziąć władzę. Nie...

Braun o prawdzie w Jedwabnem. Wspomniał o papieżu. „Trzeba wziąć władzę. Nie ma się co łudzić” [VIDEO]

-

- Reklama -

Grzegorz Braun podczas debaty w Jedwabnem stwierdził, że jedynym sposobem na ogłoszenie światu prawdy o niemieckich zbrodniach w Jedwabnem jest „wziąć władzę”. Podkreślił, że w sprawę demonizowania Polaków zaangażowane są potężne „siły” i wskazał m.in. na Leona XIV, który „w swojej encyklice wpisał” komory gazowe, „poza różnymi innymi modernistycznymi wynalazkami”.

W debacie wzięli udział Roman Fritz, Włodzimierz Skalik, Grzegorz Braun, Marek Skalski i mec. Jarosław Litwin.

- Reklama -

Głos jako pierwszy zabrał Grzegorz Braun. Odpowiedział na pytanie Tomasza Sommera, jak można zmienić sytuację, z którą „mamy do czynienia”?

– Bo mamy do czynienia z taką sytuacją, że istnieją dwie „prawdy”. Jedna z nich oczywiście nie jest prawdą, ale ona jest oficjalna, ona jest zadekretowana. Przyjeżdża tutaj grupa wysłanników władz i oni konsekwentnie, od lat przyświadczają temu kłamstwu twierdząc, że to jest prawda. Jak doprowadzić w końcu do tego, żeby to się zmieniło? – zapytał Sommer.

Braun najpierw krótko odparł, że „nie ma rady, trzeba wziąć władzę”.

– Nie ma co tego owijać w bawełnę. Nie ma się co łudzić i nie ma się co trudzić, wyłączając tę opcję. Nie ma się co trudzić, zakładając, że jakimiś tam innymi sposobami my coś wyjednamy. Bo nie wyjednamy – ocenił Grzegorz Braun.

– Minęło ćwierć wieku i tu jest wola kłamstwa. I to jest wola bardzo poważna, z bardzo poważną egzekutywą polityczną na szczeblu szeregu różnych państw, oczywiście w pierwszej kolejności to są zwycięzcy II wojny światowej, którzy podyktowali swoją wersję historii, wersję stalinowsko-rooseveltowską. Ta wersja została twórczo rozwinięta przez tych, którzy w dekadach powojennych zdołali przesunąć punkt ciężkości w tym obrazie lat II wojny światowej. Wyraża się to najlepiej tym, że zniknęli Niemcy, zniknęła odpowiedzialność Niemców, a pojawili się zrazu bliżej nieokreśleni „naziści” – mówił lider KKP.

– I oczywiście w tę przegródkę „naziści” my [Polacy – red. nczas] jesteśmy z największym zapałem wpychani. I od kiedy w filmie Stevena Spielberga SS-mani na placu apelowym w Brzezince nawołują się po polsku, to już naprawdę młodzież kalifornijska nie ma wątpliwości co do tego. I jest to statystycznie mierzalne, że na pytanie „jakiej narodowości byli naziści?”, najczęściej nie wiedzą, ale jeżeli coś im świta, to Polacy są pierwsi nominowani – podkreślił Braun.

Powtórzył następnie, że „trzeba wziąć władzę”.

– Dlatego, że przecież tę „Listę Schindlera”, razem nota bene z komorami gazowymi wpisał po raz kolejny do historii i – o zgrozo – historii Kościoła jego świątobliwość Leon XIV w swojej encyklice. Tam są poza różnymi innymi modernistycznymi wynalazkami, tam są „komory gazowe” i „Lista Schindlera”, w encyklice papieskiej – zauważył Grzegorz Braun.

– To nie są siły, z którymi poradzi sobie – z całym szacunkiem – jakikolwiek historyk, którakolwiek redakcja, którykolwiek szermierz i weteran tej dyscypliny, którą jest kopanie się z koniem – podsumował lider KKP Grzegorz Braun.

Najnowsze