– W dalszym ciągu jestem dumny z tego, jak państwo polskie zmierzyło się ze sprawą Jedwabnego. Działania instytucji państwowych, a także polskich historyków cechowały otwartość i uczciwość – przekonywał w rozmowie z PAP prof. Paweł Machcewicz, historyk, w 85. rocznicę zbrodni w Jedwabnem.
10 lipca 1941 r. w Jedwabnem zostało zabitych kilkuset Żydów. Media, państwowe instytucje i osobistości twierdzą, że zbrodni dokonali Polacy z niemieckiej inspiracji. Mimo twardych poszlak, które udowodnić mogłyby ekshumacje, tychże nie chce się przeprowadzić.
Machcewicz w rozmowie z PAP potwierdził, że „Polacy potrafili godnie stawić czoło najtrudniejszym sprawom z przeszłości”.
– W dalszym ciągu jestem dumny z tego, jak państwo polskie zmierzyło się ze sprawą Jedwabnego. Działania instytucji państwowych, a także polskich historyków cechowały otwartość i uczciwość. Dotyczy to zarówno upamiętnienia ofiar, czyli uroczystości, do których doszło w lipcu 2001 roku, jak i naszych badań historycznych, a także śledztwa prowadzonego przez prokuratora Radosława Ignatiewa – przekonywał Machcewicz.
– Uważam, że państwo polskie i polscy historycy zdali wtedy egzamin. Co więcej, było to korzystne dla Polski w wymiarze międzynarodowym. Zbudowaliśmy autorytet państwa, które potrafi się zmierzyć z najtrudniejszą przeszłością. Polska była stawiana za wzór innym narodom i krajom, które miały jeszcze trudniejsze doświadczenia związane z Holokaustem, na przykład Rumunia czy niektóre państwa bałtyckie – kontynuował.
Odniósł się następnie do środowisk krytykujących postawę państwa w tym zakresie.
– Powiedziałbym jednak, że dzisiaj moja ówczesna duma jest zmącona i podszyta coraz silniejszym niepokojem. Mamy do czynienia z negowaniem tamtych ustaleń i z instrumentalizowaniem Jedwabnego. Robią to przede wszystkim Grzegorz Braun i skrajne środowiska. Ale przypomnijmy sobie także ataki premiera Mateusza Morawieckiego czy Przemysława Czarnka, ówczesnego ministra edukacji i nauki, na Barbarę Engelking i środowisko Centrum Badań nad Zagładą Żydów po publikacji książki „Dalej jest noc”. To jest zupełnie inny duch niż ten, który dominował w latach 2000-2001. W wymiarze publicznym mamy więc regres, a nie postęp. Nie mówię o badaniach historycznych, lecz o tym, jak polska klasa polityczna mierzy się publicznie z problemem udziału części Polaków w prześladowaniu i zabijaniu Żydów – twierdził Paweł Machcewicz.
Przekonywał też, że „z naukowego punktu widzenia mord w Jedwabnem z 10 lipca 1941 r. został zbadany, a najważniejsze fakty ustalone”.
– Żadne nowe, istotne dokumenty nie zostały ujawnione po tym, jak prowadziliśmy badania w ciągu pierwszych dwóch lat po ujawnieniu tego mordu najpierw za sprawą artykułu Andrzeja Kaczyńskiego w „Rzeczpospolitej”, a potem w książce Jana Tomasza Grossa „Sąsiedzi”. Po naszej publikacji pojawiła się właściwie tylko jedna ważna praca – „U genezy Jedwabnego” Andrzeja Żbikowskiego, w której autor bardziej szczegółowo analizował relacje polsko-żydowskie dotyczące zarówno tego, co wydarzyło się latem 1941 r., jak i okresu okupacji sowieckiej. Natomiast zasadniczy korpus ustaleń z naszych badań, prowadzonych wtedy pod moim kierunkiem w IPN, został wówczas sformułowany i później nie pojawiło się nic, co by zmieniało zrekonstruowany przez nas obraz wydarzeń – twierdził.
Do postawy Machcewicza i Żbikowskiego odniósł się na X redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!” Tomasz Sommer.
„Panowie Machcewicz i Żbikowski z okazji rocznicy niemieckiej zbrodni w Jedwabnem powtarzają antypolską mantrę, do której doszli chyba przy pomocy czarodziejskiej różdżki rabina Epsteina. Mam apel do ministra Żurka – przecież to jawne i uporczywe zaprzeczanie zbrodniom nazistowskim, puszczaj Żurek psy gończe na Machcewicza” – napisał Sommer.
Panowie Machcewicz i Żbikowski z okazji rocznicy niemieckiej zbrodni w Jedwabnem powtarzają antypolską mantrę, do której doszli chyba przy pomocy czarodziejskiej różdżki rabina Epsteina. Mam apel do ministra Żurka – przecież to jawne i uporczywe zaprzeczanie zbrodniom…
— Tomasz Sommer (@1972tomek) July 10, 2026
