Żyjemy w doprawdy fascynujących czasach. Dziennikarka i prezenterka telewizyjna Joanna Racewicz uroczyście ogłosiła, że wzięła „ślub sama ze sobą”.
We wpisie na Instagramie Racewicz z emfazą napisała: „Ja. Panna młoda. Dość dorosła. Na własnym ślubie. Sama ze sobą. Prawdziwa. Zdziwieni? Doskonale rozumiem”.
Na opublikowanym w mediach społecznościowych nagraniu 52-letnia celebrytka wystąpiła w koronkowej białej sukni ślubnej, z bukietem i tortem, którym świeżo upieczona małżonka mogła podzielić się z najważniejszym gościem. Ze sobą.
Dziennikarka podkreśliła, że ta wiekopomna decyzja była zwieńczeniem długiej drogi ku samoakceptacji i odzyskiwaniu równowagi po latach, w których, jak twierdzi, kierowała się przede wszystkim oczekiwaniami innych. Nietrudno oprzeć się wrażeniu, że te uciążliwe oczekiwania otoczenia wreszcie zastąpiła ta jedna, niewątpliwie najbardziej trafna i najważniejsza opinia – własna.
Jak się okazuje, tak głębokie duchowe zjednoczenie ze swoim ego nie wzięło się znikąd. Ceremonia była wielkim finałem uczestnictwa w komercyjnym programie rozwojowym dla kobiet. W ramach tego mistycznego kursu, uczestniczki przez okrągłe 21 dni wykonują codzienne ćwiczenia, pracują z lustrem, prowadzą zeszyt refleksji i medytują, by ostatecznie przygotować się do symbolicznego „ślubu ze sobą”.
Wpis Racewicz, jak to w naszych osobliwych czasach bywa, błyskawicznie podzielił internautów, wywołując lawinę komentarzy – od pełnych wzniosłości słów wsparcia po przyziemne pytania o sens całego przedsięwzięcia. Swoje trzy grosze dorzucił także Tomasz Sommer, który nagrał krótką rolkę na ten temat.
Zachęcamy Was także do wzięcia udziału w ankiecie. Dobrej zabawy!
