Strona głównaWiadomościPolskaSTOP Ukrainizacji Polski. Władze Kędzierzyna-Koźle grożą Braunowi i Stowarzyszeniu Kresowian

STOP Ukrainizacji Polski. Władze Kędzierzyna-Koźle grożą Braunowi i Stowarzyszeniu Kresowian

-

- Reklama -

W Kędzierzynie-Koźlu, podczas uroczystości upamiętniającej ofiary ludobójstwa na Kresach zorganizowanych przez Stowarzyszenie Kresowian, poseł do Parlamentu Europejskiego Grzegorz Braun nie szczędził ostrych słów pod adresem kijowskiego reżimu. Stwierdził wprost, że banderowski reżim kijowski nie jest ani sojusznikiem, ani przyjacielem, lecz wrogiem narodu i państwa polskiego. Za odważne mówienie prawdy władze miasta natychmiast zapowiedziały wyciągnięcie „stosownych konsekwencji prawnych” wobec organizatorów za rzekome nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym.

Prawda drażni lokalnych urzędników

Uroczystość zorganizowało Stowarzyszenie Kresowian pod tablicą upamiętniającą ofiary ludobójstwa na Kresach, na terenie Szkoły Podstawowej nr 12 w Kędzierzynie-Koźlu. Obecni byli m.in. Grzegorz Braun, posłowie Konfederacji Korony Polskiej Włodzimierz Skalik i Roman Fritz oraz liczni działacze i mieszkańcy. Na miejscu pojawił się baner „Stop Ukrainizacji Polski” – ten sam, który rok wcześniej władze miasta za pomocą straży miejskiej próbowały usunąć.

- Reklama -

Zamiast skupić się na pamięci pomordowanych Polaków, sekretarz miasta Zbigniew Romanowicz uznał całe wydarzenie za „czyn nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym”. W oficjalnym komunikacie napisał:

„W związku z dopuszczeniem się przez uczestników (…) czynu nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym, wobec organizatora zostaną wyciągnięte stosowne konsekwencje prawne”. Dodał, że „gdyby uczestnicy wydarzenia przyszli, złożyli kwiaty i upamiętnili ofiary, to nic by się nie stało. Tymczasem mieliśmy do czynienia z nawoływaniem do nienawiści na tle narodowościowym. Baner o takiej wymowie („STOP ukrainizacji Polski” – przyp. red.) znalazł się na terenie publicznej szkoły”. Romanowicz dodał, że miasto będzie także analizować wystąpienie Grzegorz Brauna pod kątem złożenia ewentualnego zawiadomienia o przestępstwie.

Mechanizm jest już nam dawno znany: gdy ktoś przypomina o ludobójstwie dokonanym przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach i wytyka uniżoną postawę polskich włądz wobec Ukrainy, władza natychmiast wrzeszczy o „nienawiści”. Prawda historyczna i obrona polskich interesów stały się w ich oczach przestępstwem.

„Banderowski reżim kijowski nie jest ani sojusznikiem, ani przyjacielem”

Grzegorz Braun podczas wystąpienia nie owijał w bawełnę. „Banderowski reżim kijowski nie jest ani sojusznikiem, ani przyjacielem. Jest wrogiem narodu i państwa polskiego. (…) Stop! Dość! Ani jednej palety więcej, ani jednej sztuki broni i amunicji, ani jednego egzemplarza sprzętu lekkiego czy ciężkiego, kołowego czy lotniczego, na Ukrainę. Ani tony, ani grama! Nie będziemy dłużej zbroić naszych wrogów!” – mówił Braun.

Szef Konfederacji Korony Polskiej postulował też zamknięcie lotniska w Rzeszowie-Jasionce na czas kontroli i remontu, przywrócenie kar za służbę w obcym wojsku (w tym ukraińskim) oraz wprowadzenie „lojalek antybanderowskich” dla obywateli Ukrainy przebywających w Polsce.

Miasto straszy prześladowaniem za mówienie prawdy

Zamiast bronić pamięci ofiar Wołynia i innych zbrodni dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów, władze Kędzierzyna-Koźla postanowiły ukarać tych, którzy tę pamięć kultywują w sposób niewygodny dla nich – prezydent miasta Sabina Nowosielska i jej komitet wyborczy, który uzyskał większość w radzie miasta, mają pełne poparcie Koalicji Obywatelskiej.

Baner „Stop Ukrainizacji Polski” na terenie szkoły stał się pretekstem do groźby procesów i represji wobec Stowarzyszenia Kresowian. Prawda o banderowskim ludobójstwie, prawda o tym, że bezwarunkowe wspieranie Ukrainy i Ukraińców kosztem polskiego podatnika i bezpieczeństwa jest szaleństwem, prawda o realnym zagrożeniu demograficznym i kulturowym zwanym ukrainizacją – wszystko to władza chce zamknąć w szufladzie z napisem „nienawiść”.

Grzegorz Braun i Kresowianie nie nawołują do nienawiści, tylko mówią to, co wg badań opinii publicznej myśli większość Polaków. A władza, która woli „konsekwencje prawne” niż uczciwą debatę, pokazuje po raz kolejny, po której stronie stoi w sporze o polską rację stanu.

Jeśli za upamiętnianie polskich ofiar i sprzeciw wobec poniżania Polski grożą kary, to znaczy, że w tym kraju prawda stała się przestępstwem.

Źródło:opolska360.pl

Najnowsze