Ukraiński serwis „Babel” opisał praktyki w znanym na Ukrainie 425. Pułku Szturmowym „Skała”. Żołnierze byli regularnie poniżani, bici a nawet przywiązywani do quadów i ciągnięci po ziemi.
Serwis rozmawiał z ponad 30 świadkami – rodzinami zmarłych i żołnierzami, ale też dezerterami. Głównym bohaterem materiału jest 35-letni Ołeksandr Semenow, który na początku tego roku trafił do szpitala z rozbitą głową, połamanymi palcami i licznymi obrażeniami ciała.
Lekarzom przekazał, że uciekł z pułku „Skała”, gdzie instruktorzy biją rekrutów, przywiązują ich do quadów i ciągną po ziemi.
– Biją cię, przywiązują do quada i ciągną, aż zostaniesz zmiażdżony – powiedział na nagraniu wykonanym w szpitalu dezerter.
Dodał, że był świadkiem co najmniej dziewięciu samobójstw w jednostce. Kilka dni później zmarł, formalnie przez zapalenie płuc.
„Skała” ma na Ukrainie wyjątkową renomę. Podlega bezpośrednio najwyższemu dowództwu Sił Zbrojnych Ukrainy. Jednostka walczyła m.in. pod Iziumem, Bachmutem, Awdijiwką, Wuhłedarem i Pokrowskiem. Wielokrotnie odznaczano jej żołnierzy.
Z ustaleń „Babela” wynika, że sukcesy bojowe to efekt brutalnych praktyk ośrodków szkoleniowych. Serwis opisał kilka ośrodków, do których trafiali poborowi.
Jeden z nich jest w lesie. Rekruci mieszkali w namiotach. Świadkowie przekazali, że wokół poligonu były pola minowe, co miało uniemożliwić ucieczkę. Żołnierze wspominali, że w nocy słychać było wybuchy.
Nowi rekruci przebywali pod stałym nadzorem uzbrojonych strażników. Nawet do toalet chodzili w grupach i strzeżeni. Jeden z rozmówców „Babela” porównał to do traktowania „jak jeńcy wojenni”.
Karą za próbę ucieczki lub niesubordynację było wielogodzinne bicie, wiązanie taśmą lub zamykanie w prowizorycznych karcerach. Szczególnie brutalnie traktowano osoby uzależnione i z problemami psychicznymi. Uzależnieni przechodzili zespół odstawienny bez pomocy medycznej, a strażnicy ich bili oraz używali gazu pieprzowego. Jeden z byłych żołnierzy twierdził, że z przemęczenia w karcerze ludzie dostawali halucynacji. Gdy tracili nad sobą kontrolę, byli ponownie bici.
Redakcja ustaliła, że w ciągu pół roku szkolenia zmarło 26 żołnierzy. Oficjalnie wpisywano jako przyczynę zgonu zapalenie płuc lub niewydolność krążeniowo-oddechową. Rodziny i świadkowie zwracali jednak uwagę na ślady pobić i brak pomocy medycznej.
Jeden z rozmówców „Babela” powiedział, że słyszał, jak instruktorzy nazywają rekrutów „jednorazowymi”.
O nadużyciach w jednostce mówiono już w ubiegłym roku. Biuro Rzecznika Praw Żołnierzy oraz ukraińska Żandarmeria Wojskowa przeprowadziła kontrolę w pułku. Rzecznik praw żołnierzy Ołha Reszetyłowa przekazała, że interweniowała osobiście w sprawie pobitych rekrutów. Sprawa miała też trafić do najwyższego dowództwa.
W czwartek pułk „Skała” zwołał konferencję prasową w związku z ustaleniami redakcji. Ogłoszono zawieszenie dowódcy jednostki, podpułkownika Jurija Harkawy na czas postępowania wyjaśniającego. Rzecznik pułku Ołeksij Bratuszczak i inni przedstawiciele dowództwa odrzucili jednocześnie większość zarzutów dotyczących traktowania żołnierzy. Przekonywali, że część opisanych przez „Babela” osób nigdy nie służyła w jednostce, zaś przedstawione fakty są niezgodne z rzeczywistością.
Co do samobójstw, potwierdzono jedno. Podano też informację o 25 zgonach żołnierzy i zaznaczono, że we wszystkich przypadkach policja nie znalazła znamion przestępstwa. Zaprzeczono też doniesieniom o masowej skali problemu narkomanii wśród rekrutów, podkreślając, że pułk przyjmuje wyłącznie osoby uznane przez wojskowe komisje lekarskie za zdolne do służby. Zaprzeczono również zarzutom tortur i szykan wobec żołnierzy.
