23-letni Mohamed poderżnął gardło 40-letniemu lekarzowi na oczach jego dziecka. Twierdził, że działa „w imię Allaha”. Morderca zaledwie cztery lata spędził odizolowany od społeczeństwa. We Francji uznano właśnie, że może na wieczory i weekendy wracać do domu.
Życie rodziny Gervaise rozpadło się na kawałki 10 maja 2022 roku. Tamtego dnia Alban Gervaise, ojciec trójki dzieci, lekarz wojskowy pracujący w szpitalu Laveran w Marsylii, przyjechał pod katolicką w dzielnicy Merlan, by odebrać jedną z pociech. Gdy wsiadał do swojego samochodu na fotel pasażera niespodziewanie wtargnął 23-letni Mohamed L.
Napastnik podciął lekarzowi gardło, a potem zadał kilka ciosów nożem w okolice serca. Wszystko działo się na oczach przerażonego, siedzącego z tyłu samochodu, dziecka. Ojciec z ciężkimi obrażeniami trafił do szpitala, gdzie zmarł po siedemnastu dniach heroicznej walki o życie.
Mimo brutalności czynu, sprawca nigdy nie stanął przed sądem przysięgłym. Uznano bowiem, że w momencie popełniania zbrodni Mohamed L. był niepoczytalny. Biegli psychiatrzy orzekli, że mężczyzna działał pod wpływem ostrego ataku urojeniowego wywołanego zażyciem marihuany.
Zamiast do więzienia, morderca trafił na przymusowe leczenie do specjalistycznego, zamkniętego szpitala psychiatrycznego.
Teraz „Le Figaro” ujawnia, że zaledwie cztery lata po dokonaniu makabrycznej zbrodni, Mohamed częściowo odzyska wolność. Stwierdzono bowiem, że jest już z nim na tyle „dobrze”, że wieczorami i na całe weekendy może wracać do domu. Leczenie ma kontynuować na tzw. oddziale dziennym, czyli od poniedziałku do piątku. Pod papierami podpisali się psychiatrzy, a procedurę zatwierdziła już prefektura.
„Cztery lata dla mordercy, dożywocie dla mnie”
Żona ofiary Christelle Gervaise opublikowała na łamach „Valeurs Actuelles” list otwarty skierowany do ministra sprawiedliwości Geralda Darmanina. Wdowa nie kryje w nim poczucia głębokiej niesprawiedliwości.
„Panie Ministrze Sprawiedliwości, czy wie Pan, że to ofiary są skazane na prawdziwe dożywocie? (…) Widząc, jak człowiek, który zabił mojego męża, zostaje uwolniony (nie spędziwszy w więzieniu ani dnia) po zaledwie czterech krótkich latach, nie mogę powstrzymać się od refleksji: cztery lata za morderstwo, a dla mnie dożywocie” – pisze Christelle
Kobieta podkreśla, że decyzja o uwolnieniu sprawcy po tak krótkim czasie, w dodatku w okresie niezwykle bolesnym dla jej rodziny, świadczy o całkowitym braku empatii ze strony systemu sprawiedliwości.
Wdowa zwraca również uwagę na ogromne zagrożenie, jakie niesie ze sobą ta decyzja. Przypomina, że biegli sądowi wyraźnie wskazywali, że Mohamed L. to człowiek niebezpieczny.
Jej zdaniem wyjście na wolność oznacza, że sprawca będzie miał swobodny dostęp do narkotyków, co w połączeniu z jego niestabilną psychiką i ryzykiem przerwania leczenia, niemal gwarantuje powrót epizodów urojeniowych.
Kobieta domaga się ogólnokrajowej debaty na temat przepisów o niepoczytalności karnej. Apeluje też, by w decyzjach balansujących na granicy medycyny i prawa to bezpieczeństwo społeczeństwa było stawiane na pierwszym miejscu.
„Poprzez moją sprawę przemawia głos milionów Francuzów, którzy domagają się sprawiedliwości i zdrowego rozsądku. Czas zacząć działać” – podsumowuje swój dramatyczny apel Christelle Gervaise.
