Strona głównaMagazynMity Zamachu Majowego

Mity Zamachu Majowego

-

- Reklama -

Jest pewna zasada w historii. Otóż, czym dane wydarzenie bardziej nie nadaje się do obrony, tym bardziej jego zwolennicy będą odchodzić od badania dziejów, od studiowania „jak naprawdę było”, ku tworzenia mitów historycznych. Najlepiej jeszcze, gdy mit historyczny zacznie być pojmowany jako quasi-sakralny i rzekomo nie wolno go prześwietlać i pokazywać jego kłamstw, gdyż to czyn „niepatriotyczny”. Zamach Majowy nie wymyka się tej zasadzie. Dlatego z powodu jego stulecia trzeba kilka mitów prześwietlić.

Mit 1: Józef Piłsudski dokonał zamachu przeciwko „sejmokracji” i „partyjniactwu”, ratując państwo. Rzeczywiście, polska scena polityczna 1921–1926 była mocno niestabilna i rządy, i koalicje zmieniały się jak w kalejdoskopie. Były to jednak rządy tych samych partii, gdzie raz za razem zmieniły się obsady premierów i ministrów. W systemie II RP już wiceministrowie byli zawodowymi urzędnikami, co powodowało, że przy fluktuacji stanowisk polityka zachowywała ciągłość. W dodatku 10 maja powołano tzw. trzeci rząd Wincentego Witosa, mający za sobą stabilną większość endecji, PSL „Piast” i związanych z endecją mniejszych ugrupowań. Rząd nie zdążył zostać zatwierdzony przez Sejm, lecz ocenia się, że miałby ok. 230–250 posłów (zależnie, czy liczyć posłów niezrzeszonych, czy nie) na 444 mandatów. Zamach Majowy nie był przeciwko anarchii, lecz przeciwko jej końcowi, gdyż później mogłoby nie być argumentu o anarchizacji kraju.

Mit 2: Zamach Majowy skierowany był przeciwko komunistom. Mit ten żeruje na ignorancji historycznej. W Sejmie posłów komunistycznych było czterech i nikt ich nie traktował poważnie. Kiedyś studiowałem protokoły posiedzeń i pamiętam, że raz za razem wyprowadzała ich z izby straż marszałkowska. Zresztą, skoro zamach został przeprowadzony, aby zablokować udzielenie wotum zaufania rządowi centroprawicowemu, to nie mógł zostać przeprowadzony przeciwko komunistom! Piłsudskiego poparła zaś cała lewica: PPS, kierowane przez wolnomularzy PSL „Wyzwolenie”, wolnomularstwo jako takie i… Komunistyczna Partia Polski (KPP). Jakkolwiek potem komuniści uznali to za tzw. błąd majowy, to niewielkie grupki nielegalnych bolszewików w dniach zamachu wydały taką oto odezwę: „Robotnicy, baczność! Najbliższe godziny mogą nam przynieść walkę zbrojną pomiędzy rządem Chjeno-Piasta, za którym stoją faszyści i najwięksi wrogowie ludu pracującego a żołnierzami zbuntowanymi przeciwko uciskowi, idącymi za obozem Piłsudskiego. Wiecie, robotnicy, że nasze cele idą dalej niż cele piłsudczyków. Ale w walce tej miejsce rewolucyjnych robotników jest przeciw rządowi Chjeno-Piasta i przeciw faszystom. Bądźcie gotowi do walki, robotnicy. Hasłem naszym jest: Precz z rządem Chjeno-Piasta! Niech żyje rząd robotniczo-chłopski!”.

Zamach miał posmak jednoznacznie lewicowy, tyle że Piłsudski zdradził zaraz potem swoich towarzyszy i dogadał się z arystokracją w Nieświeżu, przypominając sobie swoje ziemiańskie pochodzenie. Uznał, że wsparcie ziemian i bankierów jest bardziej stabilne niż radykalnych wyborców.

Mit 3: Dyktatura sanacyjna miała mieć charakter „paternalistyczny”, na czele z „dziadkiem”. Niestety w praktyce była to dyktatura autentycznych oficerskich „trepów”, znaczona fałszowaniem wyborów i wyborami brzeskimi, gdy polityk tak zasłużony jak Witos został zamknięty w celi przez sadystycznego trepa pułkownika Kostek-Biernackiego. Potem był obóz koncentracyjny w Berezie Kartuskiej (tak, obóz koncentracyjny, gdyż trafiało się do niego na trzy miesiące bez wyroku sądowego, na podstawie decyzji szefa MSW). Mamy wreszcie panoszący się tłum – jak ich określała cenzurowana opozycyjna prasa – „nieznanych sprawców w oficerskich mundurach”. Można zostać było napadniętym i pobitym przez 5–6 wojskowych „trepów” za poglądy, bo pojedynczo nie mieli odwagi. Brutalnie pobito i wrzucono do rowu między innymi Dołęgę Mostowicza za powieść „Kariera Nikodema Dyzmy”, gdzie tytułowy Dyzma to sportretowany polityk sanacyjny. Stąd też, powiedzmy to po imieniu, określenie „sanacyjny oficer”, stanowiło nie powód do dumy, lecz do wstydu. „Sanacyjny oficer” znaczyło tyle, co neandertalczyk w oficerkach, czyli „trep”. Nie wszyscy byli tylko napadani i bici. Gen. Włodzimierz Zagórski nagle znikł przed wejściem do łaźni (1927) i jego ciała nigdy nie odnaleziono. Wiedział bowiem, że Józef Piłsudski był agentem wywiadu austriackiego i na dziesięciolecia zabrał tę wiedzę ze sobą do grobu. Gen. Tadeusz Rozwadowski był więziony, a po wyjściu z celi nagle zmarł (1928). Prawdopodobnie został otruty, ale nie mamy pewności, gdyż władze nie zgodziły się na niezależną sekcję zwłok. Ten autor planu operacyjnego Bitwy Warszawskiej wiedział, że w decydującym momencie Piłsudski wpadł w panikę, podał się do dymisji i uciekł. Musiał zatem tę tajemnicę zabrać ze sobą do grobu.

Mit 4: Szerokie poparcie społeczne dla Piłsudskiego. Niestety nic tego nie potwierdza. Jedyne wielopartyjne wybory po zamachu odbyły się w 1928 roku. Wygrał je sanacyjny BBWR, dostając tylko 21 proc. Wynik słaby, biorąc pod uwagę, że pracowała nad nim cała administracja państwowa. To nie za Polski Ludowej, lecz sanacyjnej powstało pojęcie „cuda nad urną”. Cuda te miały miejsce na Kresach, gdzie mniejszości narodowe miały masowo poprzeć BBWR, choć mniejszości te na polskie wybory licznie nie chodziły, a poziom poparcia dla sanacji był wprost skorelowany z liczbą analfabetów, za których „zagłosowali” urzędnicy i członkowie komisji wyborczych. 21 proc. uzyskano mimo wielkiej afery Czechowicza, który jako minister finansów przelał z budżetu państwa 5 milionów złotych na BBWR (odpowiednik współczesnych ok. 50 milionów). Do tego doszły „dobrowolne” datki od biznesu i od cukrowni, którym w zamian ustawowo podniesiono minimalną sprzedaży cukru (był to regulowany przez państwo monopol). Mit Marszałka upowszechnił się dopiero za PRL, stając się symbolem pokonania Armii Czerwonej.

Wniosek? 12 maja 1926 Polska wypisała się z Cywilizacji Zachodu i zapisała do turańskiej.

Najnowsze