Rzadko zdarza się odwołanie przerzutu jednostki w ostatniej chwili, a kiedy się zdarza, jest to odpowiedź na okoliczności zewnętrzne – powiedział PAP były dowódca sił lądowych USA w Europie gen. Ben Hodges. Ocenił, że niepokojący jest fakt zaskoczenia taką informacją wojskowych dowódców.
Hodges ocenił w ten sposób doniesienia o odwołaniu planowanej rotacji brygady pancernej wojsk USA do Polski. Emerytowany generał zaznaczył, że brak jest szerszych informacji na ten temat, co jednak samo w sobie jest niepokojące.
– Takie rzeczy zazwyczaj nie dzieją się w próżni, więc być może istnieje jakiś szerszy kontekst, który pomógłby nam to zrozumieć. Brakuje jakiegokolwiek kontekstu strategicznego – powiedział PAP. – Dlaczego to się dzieje – i jak to służy interesom Ameryki? Fakt, że wielu dowódców wojskowych zostało zaskoczonych, jest niepokojący. Ale po prostu nie wiemy jeszcze wystarczająco dużo, aby to ocenić – dodał.
Hodges podkreślił, że rzadko zdarza się wstrzymanie przerzutu jednostek w ostatniej chwili, zwłaszcza jeśli jest on już w toku.
– Ale w przeszłości tak się działo. Zazwyczaj w odpowiedzi na jakąś sytuację zewnętrzną. Brakuje teraz wyjaśnienia tej sytuacji zewnętrznej, więc wszyscy zgadujemy – przyznał.
Odwołanie, gdy część brygady była już w Polsce
Według portalu Army Times, do odwołania przerzutu doszło w chwili, gdy część 2 Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej należącej do 1 Dywizji Kawalerii US Army była już w Polsce.
Jak dotąd Pentagon nie odniósł się do sprawy, zaś siedziba sił lądowych USA w Europie i Afryce przekazała PAP lakoniczny komunikat, że rozmieszczenie wojsk na kontynencie jest „stale dostosowywane w miarę zmieniających się warunków, wykorzystując dostępne siły, by dać naczelnemu dowódcy odpowiednie opcje”.
Godziny po tym, jak pojawiły się pierwsze doniesienia na ten temat, zaskoczenie informacją deklarował w rozmowie z PAP wysoki rangą przedstawiciel administracji USA. Jak powiedział, dowiedział się o tym z prasy i odmówił komentarza. Sugerował jednocześnie, że dotąd rozważane były opcje o możliwym przeniesieniu 5 tys. wojsk wycofywanych z Niemiec do Polski. – Mogę powiedzieć, że otrzymujemy bardzo dobre oferty z wielu stron – powiedział.
Prezydent USA Donald Trump jeszcze w miniony piątek mówił, że „mógłby” przerzucić wycofywane z Niemiec wojska do Polski.
O przeniesienie żołnierzy na wschód NATO zabiegają w Waszyngtonie zarówno polscy dyplomaci, jak i ci z innych krajów wschodniej flanki, w tym m.in. Litwini i Rumuni. Jeden europejski dyplomata z kraju wschodniej flanki dowiadując się o wstrzymanym ruchu wojsk przyznał w rozmowie z PAP, że informacje te są niepokojące, a sytuacja niejasna. Narzekał też na to, że trudno jest otrzymać informacje od Białego Domu.
Dziennik „The Wall Street Journal” podał w środę, że zostało odwołane planowane wcześniej rotacyjne przemieszczenie do Polski 2 Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej z 1 Dywizji Kawalerii, na który składa się ponad 4 tys. żołnierzy wraz ze sprzętem. Wcześniej Pentagon zapowiedział wycofanie z Niemiec 5 tys. żołnierzy amerykańskich, lecz Pentagon zapowiadał, że dokona się to w okresie 6-12 miesięcy. Także portal Army Times podał, że „armia nagle wstrzymała planowany przerzut do Polski, sprowadzając liczbę amerykańskiego personelu w Europie do poziomów sprzed 2022 roku — przed inwazją Rosji na Ukrainę”.
Reagując na doniesienia, wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz w czwartek zapewnił, że liczebność kontyngentu amerykańskich wojsk w Polsce – podawana dotąd na ok. 10 tys. – się nie zmieniła.
– Nie zmniejsza się liczba żołnierzy amerykańskich w Polsce. Pracujemy zarówno nad zwiększeniem liczebności, jak i zdolności operacyjnych wojska amerykańskiego stacjonującego w Polsce – uspokajał szef MON. Tłumaczył, że reorganizacja prowadzona przez amerykańską administrację może powodować, że „inne brygady będą wyznaczone do poszczególnych krajów”.
