Prezydent USA Donald Trump przybędzie w środę do Chin z pierwszą wizytą od 2017 roku. Wśród spodziewanych tematów jego rozmów z przewodniczącym ChRL Xi Jinpingiem są napięte relacje handlowe, wojna USA i Izraela z Iranem oraz kwestia Tajwanu.
Przed przylotem Trumpa do Pekinu media spekulują, czy Chiny znów zgotują amerykańskiemu przywódcy podobnie efektowne przyjęcie, jak podczas jego pierwszej wizyty w 2017 roku. Xi oprowadził go wówczas po Zakazanym Mieście, co komentatorzy określali jako „przywilej cesarzy”.
Od tamtego czasu wiele się jednak zmieniło, a Chiny są teraz silniejsze i bardziej asertywne – oceniła w komentarzu korespondentka BBC Laura Bicker.
Poprzednie spotkanie Trumpa z Xi odbyło się w Korei Południowej jesienią ubiegłego roku i pomogło ustabilizować napięte relacje. Dwaj przywódcy uzgodnili wtedy rozejm w nasilającej się wojnie handlowej, w ramach którego Waszyngton zawiesił ponad 100-procentowe cła na chińskie towary, a Pekin wstrzymał restrykcje w eksporcie metali ziem rzadkich, używanych w wielu gałęziach przemysłu.
Kwestie handlowe mają być głównym tematem wizyty Trumpa w Chinach. Prezydent USA zabrał ze sobą do Pekinu szefów wielkich amerykańskich koncernów, w tym Apple, Boeinga, Mety, Tesli i BlackRock. Oczekuje się, że Chiny ogłoszą plany dużych zakupów, m.in. samolotów, towarów rolno-spożywczych i surowców energetycznych. Pojawiły się też nadzieje na oficjalne przedłużenie rozejmu handlowego.
Spodziewanym efektem wizyty ma być m.in. zainicjowanie dwóch stałych forów dyskusji o kwestiach gospodarczych – rady ds. handlu i rady ds. inwestycji.
Przed wylotem do ChRL Trump zapewnił dziennikarzy, że w rozmowach z Xi nie będzie się skupiał na wojnie z Iranem. Według komentatorów kwestia ta niemal na pewno zostanie jednak poruszona i może zaważyć na wyniku spotkania. Chiny utrzymują bliskie relacje z Iranem i są ważnym odbiorcą irańskiej ropy. Trump naciskał na Pekin, by przekonał irańskie władze, aby przystały na amerykańskie warunki.
Kością niezgody pomiędzy dwoma rywalizującymi mocarstwami jest również kwestia Tajwanu. Komunistyczne władze Chin uznają wyspę za część terytorium ChRL i dążą do przejęcia nad nią kontroli. W ostatnich latach znacznie nasiliły swoją działalność wojskową wokół Tajwanu i stanowczo protestują przeciwko dostawom amerykańskiego uzbrojenia dla demokratycznego rządu w Tajpej.
Analityczka Brookings Institution Patricia M. Kim oceniła, że chińscy urzędnicy mogą próbować przekonać Trumpa do ustępstw w sprawie amerykańskiej polityki wobec Tajwanu. Dla Pekinu istotne byłyby nawet subtelne różnice w formalnym języku, na przykład wyrażenie przez Waszyngton „sprzeciwu”, a nie tylko „braku poparcia” dla niepodległości Tajwanu – podkreśliła.
Pekin nie będzie jednak naciskał zbyt mocno, ponieważ jego krótkoterminowym priorytetem jest utrzymanie stabilności relacji z USA. Również administracja Trumpa wydaje się bardziej zainteresowana handlem niż Tajwanem – zaznaczyła Kim.
W grudniu administracja Trumpa ogłosiła rekordowy pakiet broni dla Tajwanu warty ponad 11 mld USD. Trump wstrzymał jednak tę transakcje po proteście Chin, które groziły odwołaniem szczytu. Szef Pentagonu Pete Hegseth, który dołączy do Trumpa w Pekinie, sugerował, że prezydent nie podjął jeszcze decyzji w tej sprawie. Przesłania broni Tajwanowi domagają się kongresmeni z obydwu partii.
Trump wyląduje w Pekinie w środę ok. godz. 14 czasu polskiego. W czwartek rano weźmie udział w ceremonii powitalnej i spotkaniu dwustronnym z Xi, po południu zwiedzi z nim Świątynię Nieba, a wieczorem weźmie udział w bankiecie państwowym. W piątek rano będzie uczestniczyć w dwustronnym kameralnym przyjęciu przy herbacie i lunchu roboczym z Xi, po czym wyruszy w drogę powrotną do Stanów Zjednoczonych.
