Dramatyczny finał skoków spadochronowych w Lesznie. Nie żyje 39-letni doświadczony skoczek. Jego spadochron wprawdzie otworzył się prawidłowo, ale mężczyzna z ogromną siłą uderzył w ziemię. Mimo błyskawicznej interwencji służb ratunkowych i długotrwałej reanimacji, jego życia nie udało się uratować.
Z ustaleń wynika, że 39-latek wykonywał skok z wysokości około czterech tysięcy metrów w ramach zorganizowanego lotu komercyjnego. Sama faza opadania przebiegała początkowo bez zakłóceń, a czasza spadochronu otworzyła się w pełni prawidłowo.
Z relacji świadków zdarzenia wynika jednak, że tuż przed lądowaniem sytuacja drastycznie się zmieniła. Mężczyzna miał zostać nagle zniesiony przez silny, niespodziewany wir powietrza, co spowodowało całkowitą utratę kontroli nad torem lotu i w konsekwencji mocne uderzenie o twarde podłoże.
Na miejsce wypadku niezwłocznie zadysponowano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, a ratownicy podjęli dramatyczną walkę o życie poszkodowanego. Niestety, mimo ogromnego zaangażowania medyków i długotrwałej reanimacji, obrażenia wewnętrzne okazały się zbyt rozległe. Obecny na miejscu lekarz zmuszony był stwierdzić zgon 39-latka.
Okoliczności zdarzenia są tym bardziej zagadkowe, że ofiara nie była nowicjuszem w tej ekstremalnej dyscyplinie. Jak poinformowała podkomisarz Monika Żymełka, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Lesznie, zmarły mężczyzna posiadał już odpowiednie doświadczenie w wykonywaniu skoków spadochronowych. Śledczy będą teraz szczegółowo analizować przebieg ostatnich chwil lotu oraz warunki atmosferyczne panujące na lotnisku, by ustalić, dlaczego ten skok zakończył się śmiercią.
„Stoimy przed niełatwym zadaniem… pożegnania naszego kolegi, przyjaciela, kamerzysty. Nasz Rafek zawsze uśmiechnięty, DJ strefy, dusza towarzystwa, który wszystkich zarażał pozytywną energią… Zawsze będziesz w naszych sercach Blue Sky Przyjacielu” – żegna tragicznie zmarłego spadochroniarza SkyDive Leszno.
